Intymny pamiętnik nastolatki cz.4 - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? -1

Do domu dzisiaj przyszedł, lecz nie przy mamusi.

Z ciasteczkami, by laskę słodyczami kusić.

Wielkie opory łamie intelektu siła,

nieśmiały u mnie, ale musiałam być miła,

wiercił się wystraszony i rozglądał wszędzie,

pocieszyłam, że mama przeszkadzać nie będzie.

Siedliśmy sobie grzecznie, gadając o niczym,

w błękity zaglądałam, a on sufit ćwiczył.

 

Z chichotem utonęłam głową na poduchy.

– Oli, mam policzone w domu wszystkie muchy!

– Dowcipna – tuląc szepnął i nagle łaskocze,

jest niebezpieczna bliskość i oczy urocze,

szkolna odległość znika, garnę go ku sobie...

– Co ty szalona robisz? – myślę, ale robię.

On korzysta z prezentu chwilowej słabości,

przyciska na poduszce, nie ma odległości.

Słodko na niego patrzę, śmiejąc się zmysłowo,

niby taki nieśmiały, a jest kolorowo.

Samo z siebie tak wyszło, on się nie wysilił,

jeden scenariusz życia i maleńkiej chwili,

oczy jego czarują moją wyobraźnię,

na piersi mam saunę, a w mym sercu łaźnię.

Gotuje, przyspieszając i uderza w ciszy,

nie jest bierny i kiedy zew miłosny słyszy,

ust moich szuka, leżąc, płoną te błękity

jak cudowny zakątek jeszcze nieodkryty.

 

Dla siebie raj odkryłam, w lazur oczach tonę,

ulatując w nieznane, i usta spragnione

zetknęły się subtelnie, nie mogąc rozdzielić,

ręce zaczęły błądzić, miłość dywan ścieli...

Ten pierwszy pocałunek trwał jak wieczność cała,

razem z nim w przepaść lecąc, tuliłam i drżałam.

 

Przepadałam i zaczął wirować mi pokój,

do niego przywierałam i serca niepokój

wzywał mnie i w ramiona pragnieniem popychał,

więc garnąc go namiętnie wśród sekretnych wzdychań,

niczym niesiona falą odpływam do granic,

już nad tym nie panuję i hamulce na nic,

udzielił się mój zapał i jest jak płomienie,

drżąc niczym letnia burza, płonie podnieceniem.

 

Porywa mnie ten żywioł i jesteśmy razem,

kierując się jedynie wewnętrznym nakazem

Kupidyna bliskości leżącego z nami,

co swoim łukiem sprawił, że dłoni aksamit

do głębi serca dotarł jak dotyku strzałą

i powoli w ramionach topniało, topniało...

Błogo ulatywałam w miłosne zaświaty,

żeby razem odkrywać uczuć raj bogaty

w sekretne serc doznania w zespolonych ciałach,

on był jak czułe niebo, w ramionach kochałam.

Upajały nas chwile szczęściem kołysane,

gorące pocałunki, z rąk obręczy wianek,

sięgałam po ten błękit, co płonął po burzy,

wtulając się rozkosznie wciąż mocniej i dłużej,

tonąc, nie panowałam w uścisku nad drżeniem,

w miłe i niepojęte lecąc odprężenie.

 

Dziś znalazłam baśniową połówkę serduszka,

czułej piersi kołderką okrywając, wzrusza,

już nie oddam, niech w zamian moją sobie bierze,

jest mój i pragnę wieczność w tych ramionach leżeć.

Oli jest delikatny jak miłosny kocyk,

śnię na jawie w szalonej intymnej niemocy,

jego ciało mogłabym tulić do wieczora,

pragnę sekretnych pieszczot po strzale Amora.

cdn.

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-29 22:46:58