Klatka schodowa - wiersz

Autor: NocnySkorpion
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Ranią mnie drzazgi
drewnianych schodów.
Upajam się zapachem dymu
z ostatniego papierosa.
Spokojna cisza błogosławi.
Mrużąc oczy odczytuję
kolorowe napisy na ścianach
z poobdrapywanym tynkiem.
Scyzorykiem wyskrobuję
datę, inicjały, krzyżyk.
Kładąc się na deskach podłogi
rozkładam szeroko ręce.
Wdycham zakurzone powietrze
pełne drażniącego smrodu ludzkości.
Będąc w centrum metropolii
jestem najdalej od niej.
W królestwie osobliwych wspomnień,
martwych uczuć, nadziei, łez.
Z papierosem w dłoni.

 

Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
NocnySkorpion
Użytkownik - NocnySkorpion

O sobie samym: Nie, marzycielką nie jestem. Może jedynie roześmianą nastolatką próbującą odnaleźć siebie. Śnię, gdy mam ochotę i zapamiętuję tylko dobre rzeczy, by mieć co pamiętać. Życie traktuje, jak coś, co zostało mi raz dane i nikt mi tego nie odbierze. A gdy żyje się myślą, że zawsze możesz wrócić na ziemię, to żyje się weselej.
Ostatnio widziany: 2018-04-03 14:58:58