majaki - wiersz

Autor: topor
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

 

 

szedłem na przełaj lecz nawet ta najprostsza droga

nigdy się nie kończyła chociaż zaciskałem pięści

każdy krok zamieniał się w drwinę myślałem

o zapaleniu papierosa i o butelce młodego wina

rozlanej na stole z kartek zapisanych  wierszami

 

wątpliwości zaczęły pęcznieć o zmroku

ożywione cienie rozbiegły się po ścianach

od tego momentu nabrałem dystansu

do siebie a każdy ranek nadchodził powoli
w oczach bliskich wciąż kwitły stygmaty bólu

 


ze snu wyginęli wszyscy bohaterowie

nikt nie potrafił się już podnieść w radiu

śpiewał kogut a jaskółka kreśliła linie
wysokiego napięcia mocne jak strach
dziś pozostała tylko martwa cisza i ptak

 

 

znaleziony w zaroślach nad rzeką teraz

jest smutno wokół cisza i zamieć łez właśnie

z niej wyją psy nikt nie zwraca się po imieniu

bo przywiązanie z daleka boli szczególnie

w uszach pieśń o domu rozkwita coraz bardziej

 

wrasta głęboko w zmysły wiersze jak piszczałki

strugane wieczorami są pomyłką przyjmowaną
jak plaga pszczół naiwność wrasta we mnie

żeby tak można było zawsze wraz z łykiem kawy

popatrzeć prosto w słońce bez mrużenia oczu

 

 

i poczuć jak w głębinach duszy nieśmiało rozkwita

uśmiech

 

 

/Jan Gawarecki/

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
topor
Użytkownik - topor

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2018-12-26 09:24:17