reklama

Nie ma w mieście jesieni - wiersz

Autor: Henryk.O
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Myśli moje odwraca chrzęst rozgniatanych kasztanów ukrytych w pożółkłych liściach. Dziecko się do nich śmieje, że piękne, że będą koniki. A one spadły i smutnieją aleje, korony łysieją. Latem szumiały a teraz świszczą jakby przez szpary w zębach. Nie ma, nie ma w mieście jesieni, to tylko zapomniany trębacz nawołuje ciszę. Do parków tylko zagląda jesień na chwilę, by je zmienić. Strząsa kasztany wiatrem, tańczy złotymi liśćmi. Na ulicach nie ma jesieni. Nie ma światła i nie ma przestrzeni. Zorzy wieczornej barwy wzięły kamienice, zapachy od łąk niesione wieczorową rosą, kanały zastępują ze śmierdzącą fosą. Nie widać jak się jesień do snu zimowego układa, wszystko, co można powiedzieć, to tyle, że liść opada, że grzyby w lesie wysypały, i że słońce świeci prosto w oczy, domy depresją napakowały a życie normalnie się toczy. Lasów i pól przestrzenie, wody jezior i rzek, zastygły na plakatach. Bez zapachu. Ktoś zatrzymał ich bieg i nic tego nie zmieni. Nie ma w mieście jesieni.

Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
Henryk.O
Użytkownik - Henryk.O

O sobie samym: Zapraszam na; www.owsianko.netgaleria.pl, www.henryko.bloog.pl,
Ostatnio widziany: 2010-02-05 20:31:14