Oblepiona codziennością - wiersz

Autor: NocnySkorpion
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Fiszbiny cielesności mnie katują,
jak papieros męczy nałogowca.

Bo to tak jak z pierwszym seksem.
Niby chcesz, niby nie.
Ciekawość zwycięża.

No i, słuchaj!
Na mieście człowieka widziałam.
Przemielony jakiś taki,
śmieci miał w kieszeniach
i bezsennością śmierdział.

W domu ogórkową jadłam.
Kwaśna trochę była.
Jak ten los, co się sam przeplata. 

Różowym gunem mi po oczach
kulkami z plasteliny strzelał
niewychowany małolat
z kamienicy naprzeciwko.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
NocnySkorpion
Użytkownik - NocnySkorpion

O sobie samym: Nie, marzycielką nie jestem. Może jedynie roześmianą nastolatką próbującą odnaleźć siebie. Śnię, gdy mam ochotę i zapamiętuję tylko dobre rzeczy, by mieć co pamiętać. Życie traktuje, jak coś, co zostało mi raz dane i nikt mi tego nie odbierze. A gdy żyje się myślą, że zawsze możesz wrócić na ziemię, to żyje się weselej.
Ostatnio widziany: 2018-04-03 14:58:58