Pamiętnik kochliwego młodzieńca(18) - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? -1

3 czerwca 1966

w szkole się zastanawiam skąd pieniądze wezmę

nie mogę drobnych ukraść mamie z portmonetki

odmówię sobie bułki żeby kupić prezent

lecz złotówka to przecież kapitał niewielki

 

postanawiam poszukać butelek w potoku

jak się uda to do niej wieczorem pojadę

mógłbym jeszcze pożyczyć podpowiada rozum

w ciszy próbuję rozgryźć sęk z bezsilnym żalem

 

w wodzie był uśmiech losu bo niosła trzy flaszki

wprawdzie będzie ciut skromniej ale gest się liczy

jakoś jej wytłumaczę biedny materializm

może doceni w trosce wysiłek fizyczny

 

proszę przy łóżku - wybacz nie miałem funduszy

i historię pieniędzy szeptem opowiadam

przytulając wzruszenia nie umiała ukryć

widząc jak u jej piersi szczerość się spowiada

 

we mnie wmusza część chałwy tak ciężko zdobytej

w przypływie namiętności kołdra rękę grzeje

odwiedziny okazją by grzeszny uczynek

wsparty uśmiechem poparł rosnącą nadzieję

 

rąk wzajemność musiała włożyć za koszulę

czuły dotyk rozgrzewał pieszcząc delikatnie

i drzwi trwożnie oglądał lęk o awanturę

pocałunki wieńczyły znowu pożegnanie

 

wstydliwie zapytałem – czy mogę przyjść z sercem

bo chwilowo małolat zostaje bez pracy

chichocząc żartowała z fantazji młodzieńczej

przytulając szepnęła – przynieś mi romantyzm

 

w domu znowu jak zwykle – gdzie cię wiecznie nosi

dobrze że nie ma taty bo poszedł na fuchę

więc przymilnie korzystam i w kieszeni grosik

dzwoni miłe spotkanie z zachwyconym jutrem

 

4 czerwca 1966

do południa na lekcjach nie mogę usiedzieć

choroba powoduje że myśli lgną do niej

tak mnie korci by zaraz być przy moim niebie

sam siebie karcić muszę – wytrwaj oszołomie

 

dziewczyny dogryzają – co tam u doktora

udaję roztargnienie i nie słyszę chichów

nie mogę brać do serca figlarnych zachowań

i trzpiotkom demonstruję pierś jak z monolitu

 

trudno serca potrzeby rozumem ogarnąć

wewnętrzny głos smutnieje tęskniąc za nimfetką

ssąc od środka chce widzieć natychmiast kochaną

rozkojarzone myśli same do niej lecą

 

publicznie dziś zostałem na tym przyłapany

tkwiąc podparty na łokciach w zakochanym transie

z wyobcowania objęć ramion ukochanej

zostałem obudzony przez panią pytaniem

 

kompletnie nie wiedziałem co się dzieje w klasie

zmieszanie próbowałem bólem głowy poprzeć

dlatego wiem że miłość ma olbrzymi zasięg

stąd się biorą samotnie nieprzespane noce

cdn.

Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-29 22:46:58