Pamiętnik kochliwego młodzieńca(21) - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

7 czerwca 1966

po wyciszonym kłamstwie cień w sercu pozostał

sumienie upomina - jesteś nie w porządku

nie mogę mówić widząc dziewczynę radosną

i wystrzegam się innych przylepnych podlotków

 

10 czerwca 1966

żeby ubarwić wdzięki w kąpieli słonecznej

panienka chce się spotkać w jasienickim parku

przypuszcza że tam za nią na skrzydłach polecę

a mnie się słabo robi od samych zamiarów

 

w zbiegach okoliczności los potrafi zakpić

co ja powiem dziewczynom gdy dowcipny Amor

przyśle do towarzystwa nastolatkę z ławki

bo lubi płatać figle zakochanym parom

 

11 czerwca 1966

w panicznym strachu znajdę miejsce neutralne

nie można wypiąć tyłków przy rodzinnych domach

bo natychmiast Sodoma by spadła na pannę

a na amanta obok niechybnie Gomora

 

znalazłem cichy kącik skryty pod Michałkiem

z dala od dowcipnisiów i łatwo dostępny

starczy kocyk rozłożyć na bezpańskim sadzie

by nie krępując gestów do siebie się wdzięczyć

 

przemycone posłanie poniosę na skróty

ona szeroką drogą przyjdzie od cmentarza

razem iść nie możemy ktoś koc musi ukryć

bo głupio się z nim wspólnie na drodze pokazać

 

widzę po propozycji małe wątpliwości

patrząc w oczy tłumaczę - już byliśmy sami

obdarz mnie zaufaniem i wreszcie dorośnij

niech to będzie prawdziwej wierności egzamin

 

12 czerwca 1966

w spotkaniu pod kościołem decyzja zapadła

wyjdzie na randkę ze mną zaraz po obiedzie

nie wiem jak się poczuję widząc w opalaczach

pewnie twarz mi obleje pąsowy rumieniec

 

z radości głupie żarty kieruję do panien

- czym różni się opalacz od zwykłych majteczek

dowcipnisia mi mówi – kiedy zrobię pranie

przyjdziesz sobie porównać na sznurku rozwieszę

 

właścicielka mych myśli jest chyba mniej śmielsza

jej charakter jest dla mnie nadal zagadkowy

nie wiem czy tak jak inne potrafi rozśmieszać

bo doświadczyłem rany w śledztwie pomysłowym

 

ciągle tabu są dla mnie różnice dziewczęce

dzisiaj będę mógł poznać tajemnicę ciała

czy nieśmiałe podchody odkryją ciut więcej

niedoświadczenie sprawdzi w miłosnych opałach

 

co zrobię kiedy ona swą dojrzałość przyśni

czy rozsądek potrafi pokusie się oprzeć

aby w oczach nie stracić trudno coś wymyślić

a zbędne ryzykanctwo pachnie wczesnym ojcem

*

urywanie z łańcuszka dosyć łatwo poszło

zapas czasu mam duży obiad zjadłem w biegu

kpiąc z ciekawości ręką pomachałem siostrom

z tajemniczym - grać w karty lecę do kolegów

 

pośpieszyłem naprzeciw i podglądam w krzakach

bo nagle przystanęła i widzę wahanie

wystraszył ją mężczyzna schodzący z Michałka

ostrożność w pustym miejscu to duży plus dla niej

 

zbiegam by nie narazić na głupie zaczepki

i odwagi dodaję patrząc na intruza

ostrożność podpowiada – dziś się z nią nie prześpisz

więc musisz rozsądkowi na randce zaufać

 

z początku się nie mogłem ze wstydu otrząsnąć

w życiu nie oglądałem nigdy morskiej plaży

dlatego z ociąganiem młokos spodnie ściągnął

by obok rozebranej panienki się smażyć

 

coś nieśmiałość chce ukryć i na brzuchu leży

dziewczyna też biust chowa podparta na łokciach

powoli wraca śmiałość bo lęk się przewietrzył

i nareszcie się można z własnych wahań pośmiać

 

przez ramiona tuż obok serce mocniej skacze

w dodatku jej odwaga pokazuje plecy

- szybko kremem posmaruj – rozkazuje palcem

by chłopaka z alergii do dziewcząt wyleczyć

 

trudność sprawia z początku ta przyjemność wrażeń

lecz obopólną korzyść dostrzegam w jej oczach

wiec szeptem zachwyconym – co jeszcze rozkażesz

adoruję przymilnie bo kusi rozkoszna

 

z uśmiechem podpowiada – przecież możesz wszystko

stremowany w emocjach nacieram jej uda

przeciwdziała wzrokowo zbyt śmiałym pomysłom

jakby chciała mieć pewność czy może zaufać

 

chichocze z moich gestów robiąc śmieszne miny

kiedy pod ręką wzdycham patrząc jak smaruje

przesadza z ostrożnością w miejscach newralgicznych

podnieca czuły dotyk w plecach ciarki czuję

 

całując się droczymy trwa radosny koncert

przyciskając na kocu kładę na łopatki

miłym śmiechem rozbraja – zasłaniasz mi słońce

bliskość ciał kontroluję by Amor nie zakpił

 

w kłopotliwych emocjach rumieni się chłopak

znając wartość kobiecą widzi podniecenie

wyciszeniem pomaga żądze opanować

i dyskretnie bez chichów sprowadza na ziemię

 

mimo że pąs oblewał dreszcz w pieszczotach męskich

obydwoje z przygody wyszliśmy niewinni

w miłosnych tarapatach słownik jest zbyt cienki

więc pamiętnik zbytecznie nie będzie się ślinił

 

dziś sprawiło przyjemność dwóch ciał oswajanie

i miłości szczawika nie uwiecznię aktem

skoro mnie obdarzyła wielkim zaufaniem

to pragnienia musiały w piersi być schowane

 

z jej strony polubiłem ruch palców we włosach

i paznokci spacerek ścieżką kręgosłupa

dzięki czułym zabiegom małolat doroślał

choć szanował cnotliwość w ściszonych zakusach

 

podczas drogi do siedlisk byłem pod wrażeniem

chwil cudownie spędzonych i czaru obecnych

udzielało się w żartach drogowe natchnienie

choć szturmem nie zdobyłem miłosnej fortecy

 

niezwyczajne zwyczajnie było pożegnanie

i wydało się dla mnie jakby bardziej czułe

bez wcześniejszych dziś zbędnych nieśmiałości barier

choć te sprawy zbyt trudno ogarnąć rozumem

 

w tym wieku nie powinna czuć się zawiedziona

z tych względów okazałem szacunek i troskę

choć drżała przytulana intymnie w ramionach

wykorzystać słabości w ustroniu nie mogłem

 

nie wiem tylko czy ona mą troskę doceni

bo zbyt słabo poznałem dziewczęcą naturę

nie chciałem jej i siebie chamstwem zarumienić

chociaż trudno intymnie półśrodkami urzec

cdn.

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-29 22:46:58