Pamiętnik kochliwego młodzieńca(22) - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

15 czerwca 1966

jednak się pomyliłem w moich kalkulacjach

bo w kontaktach z panienką małe oziębienie

liczyłem że za umiar spotka mnie owacja

i przeżywam ten afront ze smutnym milczeniem

 

czyżby chciała w tym sadzie przeżyć inicjację

o wstydliwych początkach wiem z pewnej gazety

te sprawy mieć za sobą pragnie dużo panien

żeby sprawdzić ich jakość w kontaktach dyskretnych

 

trudno dostrzec w miłosnych stanach nieważkości

intencje płci przeciwnej w fazie oczekiwań

ruch nachalny mógł łatwo sedno sprawy pokpić

bo w młodości dziewczyna jest nader zawiła

 

nie widziałem w reakcjach okruchu zachęty

więc nie mogłem grać roli gówniarza zdobywcy

wcale tam nie pragnąłem należeć do świętych

i martwią mnie niesnasek nieznane przyczyny

 

nie jest to jawna wojna w potyczkach na słowa

lecz lekkie wyciszenie w szkolnym obcowaniu

nie mogę wiecznie za nią na przerwach polować

w ten sposób bym na siebie bat litości zaniósł

 

17 czerwca 1966

dzisiaj wreszcie spytała - co robisz w niedzielę

drwiłem choć zaskoczyło nieśmiałe pytanie

- na mszę poranną pójdę żeby po kościele

mieć trochę więcej czasu dla namiętnych panien

 

odeszła i po twarzy ciężko było poznać

co skrywa w półuśmiechu błogiej rezygnacji

w tym teatralnym geście nie było aktorstwa

i swoją szansę młokos chyba zaprzepaścił

 

lecieć za nią nie mogłem ze względu na widzów

jednak się zastanawiam co zrobić z tym fantem

paść u kolan oznacza opieszały minus

więc chyba przyjdzie pisać miłosny testament

 

18 czerwca 1966

przemogłem się i pytam o niedzielny kocyk

w nagłym błysku spojrzenia widzę kpiący ogień

- czyżbyś wszystko przemyślał po bezsennej nocy

przecież wczoraj mówiłeś coś o liczbie mnogiej

 

niezłe podsumowanie wczorajszej rozmowy

próbuję wyprowadzić na tory przyjazne

po słowach że to dla niej był ten żart miłosny

dobija mnie pytaniem - a z nudów nie zasnę

 

weź tu zrozum dziewczynę i jej stany wahań

jawnie mnie prowokuje albo tak podpuszcza

pewnie na tym kocyku przyjdzie się rozpłakać

lub rezygnując z niego nabrać wody w usta

 

nie można obiecywać jeśli nie określi

jakich rozrywek w sadzie po mnie się spodziewa

nie chciałbym lekkomyślnie jej przesady pieścić

bo jeszcze w powijakach sen o rajskich Ewach

 

takie myśli przemknęły niczym błyskawica

lecz żal za utraconym swoje podpowiadał

bo namiastkę w arkanach miłosnych polizał

więc obiecał solennie na wszystko się zgadzać

 

serce łapało szansę jak tonący brzytwę

i czarując uśmiechem składało przysięgi

by usłyszeć głaszczące - dobrze jutro przyjdę

fakt ten łaskocząc zmysły w szkole rozanielił

 

19 czerwca 1966

rano była w kościele dziwnie odmieniona

po mszy pląsała przy mnie w radosnych podskokach

jakby czuła się wieszczką w intymnych ramionach

i nie mogłem smutniary z tygodnia rozpoznać

 

myślałem że jej wigor na śmierć zacałuje

czyżby tutaj się wczuła już w rolę kochanki

bo publiczne występy hamowałem z trudem

choć wirtualnie śniłem ciało jak aksamit

*

zaczęło się niewinnie przytulnym spacerem

tłumaczyłem że mamy czas na pewne sprawy

lecz stopniowo sam diabeł zajmował się piecem

i czułem w oczach blasku przypuszczalny zamysł

 

nie mieliśmy dziś kremu i ten fakt też zbliżał

bo wszystko jest w dotyku bardziej naturalne

szósty zmysł nakazywał i czujność zanikła

więc z ustami na udach kompletnie przepadłem

 

żarty że nie chodziłem z pannami na stronę

stopniowo dolewały oliwy do ognia

rosło w szalonym tempie co niedozwolone

ciała płonęły w słońcu jak żywa pochodnia

 

na styku temperatur trudno zostać głazem

więc kontrolę straciły istoty niewinne

nie mogłem opanować wewnętrznych ponagleń

i po raz pierwszy w życiu intymnie zbłądziłem

 

nasz czyn z pewnością nie był wydarzeniem roku

i miałem po występie uczucia mieszane

nie wiem czy to zrobiłem by mieć święty spokój

ważny fakt mnie pociesza - ojcem nie zostanę

 

starczy że moja piękność była zachwycona

i wcale nie wspomina o szybkim rozwodzie

podziwiałem jej senność leżącą w skowronkach

wyciszając po burzy swój wewnętrzny ogień

 

ominąłem niechciane dla obrony uczuć

jeszcze muszę wygłaskać bo przy mnie zasypia

może przyśni jednego z niedoszłych tatusiów

i sen wskaże miłości prawidłowy wymiar

 

zasnęła lecz nie z nudów tak jak wspominała

chłonę zapach kobiety patrząc na figurę

i dla zmysłów w tym stanie jest bardziej pikantna

o kształtach eliptycznych dla mnie na pokusę

 

włosy u ramion wdzięku i senna potulność

mówią że nie pomogą żadne rady świętych

wtulając się zachłannie by w jej kształtach usnąć

wiem dlaczego uległem zachciance kobiety

 

czerwiec pamiętał o nas i chłodem obudził

musieliśmy się zwijać w miłosnym zakątku

w tym podekscytowaniu wracając do ludzi

tylko oczy szukały erotycznych wątków

cdn.

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-18 08:53:06