Pamiętnik kochliwego młodzieńca(25) - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? -1

20 lipca 1966

grzyby dziś dopisały leżę sobie w cieniu

i czekam na panienki przecież dzisiaj środa

w beztroskiej ciszy lasu odezwał się leniuch

więc chwilę postanawiam w ramiona snu oddać

 

to ma być mój kamuflaż ze strachu o blamaż

boję się oficjalnie pannom stawić czoła

bo wstyd na wstępie spali gówniarza przy laskach

i odezwać się mądrze do dziewczyn nie zdołam

 

zbudziły mnie chichoty słyszę ktoś się skrada

udając sen spod powiek w nieśmiałości pąsach

czuwam bo jedna z dziewczyn chce prawdziwka zabrać

kiedy sięga do kosza chwytam i przyciągam

 

piski trójki panienek słychać w okolicy

hojny Amor rozrywkę w lesie mi podrzucił

z jedną ręką na szyi z drugą na spódnicy

targuję – bez całusa ramion nie opuścisz

 

widzę że się ten pomysł zaczyna podobać

bo zmysłowym spojrzeniem prosto patrzy na mnie

intymne ciepło czule przygniata me biodra

i pod temperaturą mogę stracić pamięć

 

ona leżąc wygodnie wcale się nie spieszy

więc ponaglam i każę przymknąć wstydem oczy

w tym uścisku pomysłów nie znalazłem lepszych

ciągnąc usta ku moim sprawdziłem ich słodycz

 

śmieję się i w zachwycie proponuję drugi

w ucieczce warg do ucha szepce – koleżanki

szczypiąc mnie protestuje – jak mogłeś wymusić

kryje prawdę by kłamstwem domysły obalić

 

udając zawstydzoną wstaje z ociąganiem

i sadowiąc się obok woła koleżanki

jest wesoło pąs minął w lesie zamieszanie

bo dziewczyny radosne lubią się zabawić

 

w kwartecie na ustroniu gorzej z umawianiem

chociaż w koronach jodeł wiatr melodię nuci

trudno o śmiałość chłopca na oczach dwóch panien

choć widziałem że każdą mógłbym zbałamucić

 

zaskoczył mnie odwagą sposób całowania

to znajomość przedwczesna na piętnastolatkę

wstyd dziewczęcy ust moich wcale się nie wzbraniał

i nieletniej dojrzałość skusiła mnie latem

 

kiedy mnie przygniatała śląc nadziei promień

czułem ciepło jej ciała w pulsujących skroniach

zniewalając spojrzeniem i zabójczym ogniem

niemo podpowiadała żebym nie zapomniał

 

mój język nie potrafił wyszedłem na gapę

to odwaga panienki cicho mi szepnęła

- czekaj na mnie o trzeciej w sobotę pod lasem

w oczy patrząc wymownie dodała – pamiętaj

 

jestem w matni rozdwojeń stojąc między dwoma

rozsądek upomina gdy przekora nie chce

chociaż wiem że tak czyni tylko erotoman

dopatruję się przyczyn w łatwości dziewczęcej

 

21 lipca 1966

niezły jestem w tych randkach dziś mam w Jasienicy

muszę dobrze uważać by pod wpływem chwili

swych sekretnych talentów nie zdradzić spódnicy

i przypadkiem u dziewczyn imion nie pomylić

 

ona przed czasem przyszła pragnie łódką pływać

więc podziwiam uroki z nizin jej ławeczki

spódnica w kołysaniu kształty ud odkrywa

mam niechcący widoki na rajskie majteczki

 

nie wnikam w te arkany może cel w tym jakiś

skoro darmo dokształca nie będę narzekał

i pozwalam się oku dyskretnie pogapić

rozkoszując się myślą co mnie jeszcze czeka

 

znudziło się panience ciągnie mnie do sadu

więc znużony pływaniem rozwalam się w trawie

kpiąc Amor podpowiada okazji nie marnuj

bo znalazła materac i kładzie się na mnie

 

bezwolnie się poddaję bezwstydnym pieszczotom

niczym kotka się łasi więc spełniam zachcianki

nos pobłądził na piersiach uda niosą błogość

rozpięła mi koszulę w trosce by nie spalić

 

ma nadmierną gorączkę ten dziewczęcy kocyk

więc posłusznie rozgrzany czekam na rozkazy

przy czułych pocałunkach już zamykam oczy

marząc żeby nas w sadzie bocian nie zobaczył

cdn.

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-29 22:46:58