reklama

Retrospekcje z prowincji - wiersz

Autor: czytelnik59
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

 

Tarcza zegara obracała się wokół czterech pór roku,

każda przewrócona skiba zamieniała się w chleb,

wiadro mleka w masło i ser, piwnica pachniała sadem.

 

Odkąd wyrósł sklep GS-u maselnica powędrowała do szopy

dogasał chlebowy piec. Skracał się żywot kosy,

a wydłużała kolejka po sznurek do snopowiązałki.

 

 

Józef przestał rwać zęby kumplom, bo w nowym

ośrodku zdrowia dentysta był raz w tygodniu.

Felczer częściej, tamował krwotoki, opatrywał rany.

 

Zofia z modlitewnikiem w ręku czekała na męża,

któremu łatwiej było upić się tanim winem pod sklepem,

niż pędzić samogon, czy warzyć piwo w domu.

 

Trzoda, nie doczekawszy się ziemniaków z parnika

doprawionych pokrzywą, gdyż zaczęto sprowadzać

granulat z fabryki, poszła pod nóż.

 

Tylko stara lipa pamięta ławeczkę, na której

toczono rozmowy o pogodzie, czy aby

zdążą zawrzeć się wrota stodoły przed chłodem.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
czytelnik59
Użytkownik - czytelnik59

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-05-02 13:59:12