rodzenie i zabijanie dla towarzystwa - wiersz

Autor: KorienKwidzinski
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

językiem tulę do policzków resztki chleba powoli przyduszam łapczywie trącając migdałem ścianki obojniaczych szyjek żeńskich dwoma i trzema; palcami ty rys czerwonych dostajesz zadrapań na rękach i skroniach cieleśnie z tobą siostry zarażone już ciepłą krwią szpony i szpary przemarznięte twarde jak kość psa z wystającą chrząstką dla pana zasypują próg i zasypiają w śpiewie o bliźniaczych samobójcach a my w tą ostatnią orgię sekund twarze przysuwamy do organów płaczemy szczerze do serca i nerek przez układ moczowy do podłogi gdzie kałuża zmieszana ze śluzem i szampanem stygnie

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
KorienKwidzinski
Użytkownik - KorienKwidzinski

O sobie samym: po prostu zjedz mnie z patelni i oddaj matce nad ranem
Ostatnio widziany: 2009-08-10 12:40:20