świt - wiersz

Autor: edwardskwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 1

łuna wschodu kusi już na promienny spacer
gibkie wierzby z ociąganiem w porannej modlitwie
uginają łóz ramiona szepcząc z sennym lipcem
ranek budząc szary świt sprasza biel na harce

przeciągając tłoczą się magiczne widziadła
osaczają senny wzrok ulotnie tumaniąc
tuli łąkię mgielny puch jak bezktresny anioł
strąca rosy senny wiatr w wilgotnych oparach

tańcząc zwidy unosi zwiewna baletnica
gubiąc strojne falbanki w słonecznych promieniach
wonna łąka spija ros chłodzący talizman

kuli plecy w strachu mrok chowa grzbiet do cienia
błękit chłonie uroki pyzatego lica
świt aż usta otworzyl z wrażenia oniemiał

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
edwardskwarcan
Użytkownik - edwardskwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-10-07 22:53:31