Warto - wiersz

Autor: odkrywca
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Stałem mokry i brudem po płuca przesiąknięty, że, aż krew cieknąca niepowstrzymanie ze zmiażdżonej ręki, wydawała sie czarna niczym upragniona ropa, którą tylko tak, ujrzeć było nam dane mimo wielu dni morderczych robót Trwało to zaledwie moment, kiedy patrzałem w niebo, to które mimo południa, ciepła nie dało, a ciemnością przerażało nawet ziemię która uciekała, niesiona podmuchem wiatru oczu i nosa nie oszczędzając... Potem usłyszałem świst bicza i zobaczyłem jak tylko krwawię jeszcze bardziej, ale mimo to stałem dalej, wsłuchiwałem się z ironicznym spokojem w krzyki gospodarzy, gdzieś biegali jak nigdy, a jeszcze wczoraj było zawsze, to znaczy chodzili dostojnie i w innym zupełnie kierunku, tam jeszcze nie byli, a patrzałem wiecznie .. Kolejny bicz... na kolana upadłem, a mimo to ptaki pod ramieniem widziałem one uciekały, osaczone ze wszystkich stron głupiały zderzając się w locie już od kilku dni, sprowadzały w nasze piętra nieszczęścia wysokie... Ponownie bicz... leżę z krwawą ziemia w ustach patrze jak oni mogą biec, a ja co najwyżej czołgać się, póki długu pracą nie spłacę. Nikt z nas nie wstanie i nie pójdzie, bo nie ma gdzie, co najwyżej upadną na ziemię, gdy tylko strażnik odejdzie nigdzie bowiem indziej, tylko w niej nasze miejsce.. Słowa te obijają się ciągle o me postrzępione uszy zalane czerwienią, Matka, która ostatni raz upaść nie zdążyła, a zabrana razem z nimi poszła Do niej chcę.. Ostatni już bicz.. słońce wyszło... Mamo! leżysz obok mnie śmiejesz się, proszę powiedz im, dlaczego było ....

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
odkrywca
Użytkownik - odkrywca

O sobie samym: Ale się zestarzałem.... Witam serdecznie. Ludzie? Bogowie z wadami..
Ostatnio widziany: 2018-11-25 18:33:04