Wspomnienie lasów suchedniowskich - wiersz

Autor: zibi16
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

 

Smutek po kres rzęs i długiego nosa

co czerwienią mógłby wprawić w zachwyt

żył mych drogowskazy…

Smutek – po kres marzenia gdy owijam onuce

przed podróżą w lasy suchedniowskie.

 

Lampka przy mnie jak jezioro głębokie

w grząską ufność wtulona

mym towarzyszem w nocy rozgwiazdę.

W lasy i w góry poczęte z mych kości

i w piachy – siostry tkliwe – idę codziennie

z kosturem rzeźbionym z mych zmarłych.

 

Poruszam liście i krzewy odgarniam

chcąc przywołać tych ścieżek krętych koloryt

z młodości i wcześniej – gdy poznawałem

przyjaźń i miłość.

Te góry… lasy i piachy serdeczne

w mym ciele znalazły przystań.

Moi bliscy umarli tam żyją. Wciąż prowadzą mnie

do znanych im kryjówek,

partyzanckich i współczesnych – bo dalej tajemnica

miodem po wargach spływa.

 

Oni wiedzą, że podtrzymują mi życie

cicho i z uśmiechem – nie krzykną na mnie

gdy zbyt duża ma radość przydusi im kości.

 

Tak wędruję ze smutkiem i tkliwie dotykam

gałęzi, mchu i mgły – samotny ich sługa

w uwielbieniu podróży do zacumowanej łódki

w kamieniołomach suchedniowskich –

by przepłynąć przepaść nicości i poczuć

ciepłą rękę mego zmarłego brata…

 

 

 

 

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
zibi16
Użytkownik - zibi16

O sobie samym: Napisz kilka słów o sobie
Ostatnio widziany: 2020-08-11 20:19:06