... wyciągnięte ze snów ... - wiersz

Autor: zoe90
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

… wyciągnięte ze snów …

 

 

 

 

dołki na

policzkach

nie uśmiechały

się były

 

 

 

zaledwie akcentem

po tak

wielu pięściach

podpierających

 

 

 

przedwczesną starość

łokcie wbite

w stół chroniły

stygnącą serwetkę

 

 

 

i

 

 

 

czasami

wykonywała ruch

w kierunku

okna, którym zima

 

 

 

 zmuszała

swoimi dzwoneczkami

żebym wstała

… z parapetu

 

 

 

zbierałam otwartą

dłonią szron …

, lecz on uparcie nigdy

 nie tajał

 

 

 

 

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeśeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
zoe90
Użytkownik - zoe90

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2022-11-18 03:54:47