Zając i aptekarz - wiersz

Autor: joanna53
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0



Wchodzi zając do apteki
proszę pana są tu leki
takie w postaci marchewki
czy kapusty albo rzepki
ależ miły mój zajączku
to pytanie jest bez związku
tu się warzyw nie sprzedaje
a lekarstwa mi się zdaje

Następnego dnia znów to samo
zając nie dał za wygraną
o to samo znowu pyta
aptekarza już złość chwyta

Dnia trzeciego znów przychodzi
a aptekarz wzrokiem wodzi
zęby długie aż za brodę
bo już taką ma urodę
uszy długie i spiczaste
jak i u zająca właśnie
mimo woli słowa wtrąca
czy wyglądam na zająca

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
joanna53
Użytkownik - joanna53

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2022-08-15 13:37:17