Kisielewscy. Zawsze pod prąd

Adrianna Michalewska
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Historia rodu Kisielewskich to opowieść od Daniela Floriana Marcina Kisielewskiego z Łapczycy, męża księżnej, ekscentrycznego lekkoducha, który uwiedziony ideami Jana Jakuba Rousseau odmówił swoim dzieciom edukacji, po Wacława Kisielewskiego, mistrza fortepianu, tragicznie zmarłego wielbiciela muzyki klasycznej, którego show biznes kochał jako jazzmana. Fenomen tej niezwykłej rodziny próbuje zgłębić Mariusz Urbanek w swej książce Kisielewscy. Jan August, Zygmunt, Stefan i Wacek Kimkolwiek Kisielewscy byli, zawsze świat poznawał ich jako upartych, bezkompromisowych geniuszy, którzy wszystko widzieli wyraźniej i w bardziej, niż inni, kontrastowych barwach. 

Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby.


Daniel Kisielewski, pierwszy z naszych bohaterów, ukończył w 1848 roku we Lwowie prawo. Został adwokatem i mężem siostry księcia Augusta Woronieckiego. Księżniczka Waleria Anna Woroniecka, popełniła mezalians, ale w przypadku wysoko urodzonej damy takie skandale nazywano kaprysami i choć Daniel był od niej sporo starszy, to oddała mu rękę, aby zostać matką jego trzech synów. Daniel Kisielewski herbu Jelita, znudzony życiem w kancelarii adwokackiej, dał się ponieść fantazji i porzucił pozycję gryzipiórka na rzecz posady rządcy folwarku. Co nim kierowało? Tego do końca nie wiadomo. Postanowił, że jego liczne potomstwo zostanie pozbawione prawa do edukacji, bowiem nic tak dobrze nie działa na rozwój młodego człowieka, jak praca w polu.


Sam lekkomyślny, zmanierowany, z głową w chmurach, skazał swoje dzieci na nędzę zarówno emocjonalną, jak i ekonomiczną. Za Janem Jakubem Rousseau uwierzył w mit dzikusa i realizował go z zapałem cudzym kosztem. Co na to księżna pani? Niestety, nie była zachwycona. Przypuszczalnie podejrzewała chorobę umysłową u męża i starała się pomóc przynajmniej chłopcom. Jeden z nich popełnił samobójstwo, a najstarszy, ojciec Jana Augusta, jak pisze Adam Grzymała-Siedlecki, był po prostu furiatem.


August Feliks, bo o nim tu mowa, doczekał się dziewiętnaściorga dzieci. Pozbawiony prawa do edukacji, usiłował utrzymać swoją liczną rodzinę nauką tańca. Jak łatwo się domyślić, w domu Kisielewskich panowała bieda. Dzieci umierały z chorób i niedożywienia. Przeżyło ich jedenaście, w tym dziewięciu chłopców. Na przemian rozpieszczani i bici przez niezrównoważonego ojca, szybko zaczęli szukać szczęścia poza rodzinnym domem. Pierwszy na ten krok zdecydował się Jan August, najstarszy w drugim małżeństwie swojego ojca.


Zanim do tego doszło, syn niejeden raz rozczarował wymagającego rodziciela. Skoro August Feliks nie mógł się uczyć, to jego dzieci musiały. I nie liczyły się zdolności. Nauka była obowiązkiem, który szybko przerodził się w katorgę. Uzdolniony literacko Jan August z trudem zaliczał kolejne semestry. Piątą klasę powtarzał dwa razy, nie mogąc pojąć praw geografii, historii i matematyki. Przyczyną tego mógł być wspomniany już niedostatek. Chłopcy często kradli jedzenie i chodzili na most kolejowy, aby ogrzać się od pary przejeżdżającego dołem pociągu. Do tego dochodziło bicie wiecznie niezadowolonego Augusta Feliksa. Kiedy przy porodzie córki umarła matka chłopców, Jan August i młodszy Zygmunt zrozumieli, że ich chwile przy ojcu dobiegają końca.


Mieli dosyć wiecznego całowania go po rękach i czyszczenia ubłoconych butów. Dosyć niewolniczej pracy w polu i ganiania za krowami, z którymi nie potrafili sobie dać rady. Ambitny August Feliks, chcący zapewnić synom wykształcenie, którego mu poskąpiono, stał się ich zmorą. Jan August po latach utracił zmysły, Zygmunt nigdy nie odnalazł swojej drogi, Henryk umarł w wyniku nadużywania alkoholu, choć dochrapał się pozycji prawnika, jak jego dziadek Daniel. Tymczasem najmłodszy Daniel odebrał sobie życie zanim ukończył dwadzieścia lat.


Kiedy August Feliks, pogrzebawszy żonę, po trzech miesiącach znalazł nową kandydatkę na wspólne życie, Jan August postanowił powiedzieć, co myśli. Od słowa do słowa doszło między ojcem i synem do awantury, po której ten drugi uznał, że czas odejść w świat. Na drogę dostał swoją część spadku po matce. Dodatkowo, o czym nie wiedział ojciec, chłopak otrzymał swoisty wilczy bilet tuż po tym, jak relegowano go ze szkoły. Nie miał wykształcenia ani szans na nie, nienawidził ojca i właśnie rozbudził w sobie świadomość polityczną. Ta wybuchowa mieszanka pchnęła go na tory, którymi potoczyło się jego przedziwne życie.



Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza.


Ruszył tam, gdzie jechali wszyscy, których głowy były gorące, a marzenia znacznie wyprzedzały rzeczywistość. Choć ojciec sprzedał folwark i kupił kamienicę w Krakowie, zapyziała prowincja nie była Janowi Augustowi w smak. Pojechał do Wiednia, do stolicy cesarstwa, gdzie żyło się szybko, bawiło do upadłego i gdzie rodziły się idee polityczne oraz nowe trendy w sztuce. W kieszeni miał 2000 reńskich złotych, a do dyspozycji muzea, operę z dziełami Mozarta, teatry wystawiające największe sztuki. Z Paryża przenikały idee rewolucyjne, w sztuce rodziła się secesja. Świat szumiał, wrzał i pędził przed siebie w kolorowym szale, któremu z rozkoszą poddał się młody Jan August. Uczył się odrzucać wstyd, patrząc na erotyczne obrazy Gustava Klimta, przysłuchiwał się uwagom mistrza psychologii Arthura Schitzlera, przyglądał się bohemie, zachwycał dekadencją. Czytał bezkompromisowe eseje satyryka Karla Krausa, uczył się inscenizacji i pisania tekstów krytycznych.


Młody Jan August chłonął świat, jakby chciał się nim nasycić na zapas. Jakby przeczuwał, że wiedza i doświadczenie zdobyte w wiedeńskim kotle będą mu musiały wystarczyć na bardzo długo, gdy wróci do mniej wyrafinowanego świata krakowskich salonów. A to miało nastąpić niebawem, bowiem spadek po matce nie wystarczył na długo. Pieniądze w końcu się skończyły i ten przykry fakt w życiu bon vivanta zmusił go do podjęcia następnej życiowej decyzji. Oto wraca do Krakowa! Przybywa! A wraz z nim idee, nowe pomysły, świeże spojrzenie na świat i na sztukę. Ale zanim to nastąpi, Jan August musi zadbać o swój wygląd. Razi go i irytuje styl życia krakowskiej bohemy, te ich cudaczne kapelusze i peleryna. Fi donc! Jan August ma wyrafinowany gust, który mogą zadowolić tylko eleganckie ubrania, wytworne buty, rękawiczki i inne drobiazgi, które do końca wyróżniały go z tłumu ówczesnych gwiazd i gwiazdeczek. Miał swój styl i to otwierało mu wiele drzwi. Jednak taki styl bywa wielce niewygodny, gdy w kieszeni pustki.


Przyszły geniusz podejmuje zatem niemiłą mu pracę w kancelarii adwokackiej. Pozuje na cynika i libertyna, ale przecież zakochuje się - raz w młodej dziewczynie, a raz serce oddaje znacznie starszej od siebie mężatce. Miał być wybitny, stał się banalny. I choć wciąż przestrzega savoir-vivre'u, studiuje nieformalnie filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, to sytuacja nie wygląda różowo. Początkowo zatrzymuje się u ojca, który jest teraz właścicielem dwu krakowskich kamienic. Jest abnegatem, ale z manierami hrabiego, szczupły, drobny, wyniosły, trzyma wszystkich na dystans. Gardzi miłością, bo to zajęcie w sam raz dla filistrów i idiotów, a tych nienawidzi najbardziej. A jednak się kocha, i to wcale nie tak ukradkiem. Jak widać, od kolejnej reguły potrafił zrobić wyjątek.


Zaczyna pisać. Początkowo myśli o sztuce, ale oddaje się też działalności politycznej. Nie jest w niej osamotniony. W zacnym towarzystwie Władysława Orkana, Wacława Berenta, Tadeusza Micińskiego deliberuje nad życiem na spotkaniach lewicujących artystów. Szybko ucieka od tego, chce działać, pragnie tworzyć. Duch się


poprzednia
- [1] [2] [3] [4] [5] -


Zobacz też:

Publicystyka - Wędrówką jedną życie jest człowieka. Blaise Cendrars Wędrówką jedną życie jest człowieka. Blaise Cendrars Demon pisania, a może raczej demon podróżowania? Poezja czy proza? Uroki samotności czy radość przebywania wśród ludzi? Reporterska prawda czy zmyślenia twórczego mitomana? Blaise Cendrars to więcej...
Publicystyka - Elegancja dupy. Charles Bukowski Elegancja dupy. Charles Bukowski Urodzony w Niemczech, do USA trafił jako dwulatek. W trzynastym roku życia przeżył epifanię w piwniczce na wino ojca swego kolegi. Spróbował alkoholu i odkrył magię. Dziś jest ikoną, ale na uznanie przyszło więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów