Kiedy chłopczyk szukał pieniędzy, by w ten sposób wykupić swoje życie, wystrzeliłem do niego. Przedtem dźgałem chłopczyka śrubokrętem. Zdziwiło mnie, że nie mogę przebić śrubokrętem dziecięcego ciała, mimo że wcześniej go naostrzyłem i śrubokręt był ostry. Poza tym jestem silną osobą. Musiałem wystrzelić, lecz i to nie pomogło. Byłem zdumiony, bo chłopczyk trzymał się na nogach. Nawet pomyślałem, że chybiłem. Ale kiedy ujrzałem, że połowę czaszki miał roztrzaskaną, a mimo to nadal stał, płakał i wołał "Tato, tato!" oczywiście nie zląkłem się. Wystrzeliłem jeszcze raz. fragment "Kroniki seryjnych morderców"