Lektura biografii znanych postaci czasami przypomina wizytę w ekskluzywnej cukierni. Fakty zaczerpnięte z ich życia przystrojone są lukrem emfazy, anegdoty i epizodyczne opowiastki zaś grzęzną więcej...
Kropla deszczu spływa powoli
Po czarnej stali przezaczonej
Do ochrony życia. Zwykła
Ironia? Czy też
Drwina życia?
Czarny chłopiec biel dziś rani
I biel tą ochrania.
Kropla deszczu spływa powoli
Po białej stali więcej...
Babcia Genia rozejrzała się za dziadkiem Karolem, ale nie było go nigdzie widać. Baza sprawiała wrażenie wymarłej. Wszędzie wokół panowała cisza, w której tym natarczywiej narastało cykanie wieczornych świerszczy pod liśćmi łopianu i w gąszczu wysokich traw, rosnących dziko między ogrodzeniem i wybetonowanym placem. W zachodzącym słońcu podłużne białe chlewnie więcej...
Wciąż mam plany! Wywiad z Małgorzatą Kalicińską
- Po pięćdziesiątce, po wyfrunięciu dzieci z gniazda, zaczyna się dla nas nowy, dobry czas – to czas dla nas! Nie są konieczne totalne zmiany, rozwody etc, ale można się wówczas skupić na sobie, swoich potrzebach więcej...
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Data wydania: 2011-10-05 Kategoria: Literatura faktu ISBN: 978-83-08-04730-9 Ilość stron: 624 Cena : 55,49 zł Dodał/a:czytam
Dwaj wielcy pisarze. Dwie odmienne osobowości, dwa różne temperamenty. Wydawać by się mogło, że Stanisława Lema ze Sławomirem Mrożkiem niewiele łączyło. Okazuje się jednak, że pisarze przez wiele lat byli przyjaciółmi i pisali do siebie arcyciekawe listy. Nie tylko o literaturze, nie tylko o wielkiej polityce, ale i o czymś tak przyziemnym jak… samochody, których byli wielkimi miłośnikami. Mnóstwo w tej korespondencji ironii, słownych gier i żartów, które sprawiają, że całość czyta się nie jak „zwykłe” listy, ale jak najwyższej próby powieść.
Przesadą byłoby utrzymywać, że z pełną świadomością skierowałem p-70 na słup przydrożny. Nie. Ale faktem jest, że już od dłuższego czasu nie miałem dla niego litości. Gdy skarżył się cichym jękiem, odpowiadałem ciosem obcasa w akcelerator. Wpędzałem go w nerwicę, rozpędzając nadmiernie, aby potem, z uśmiechem na cienkich wargach, zmusić go do gwałtownego przystanięcia. Zajeżdżałem go na szosach, żywiąc hańbiący mnie wstyd, gdy droga wydawała się za długą. Jego o to oskarżałem. Coś musiało się stać. I stało się. Zmierzch. Droga z Krakowa do Warszawy, przed Tarczynem . Stara, wąska, z patologicznie rozrośniętymi za to poboczami. Deszcz. Śliska kostka układa się w krajobraz dołków i wzgórków. Przede mną autobus PKS. (List Sławomira Mrożka z 7 września 1961 roku)
Opublikowanie korespondencji Stanisława Lema i Sławomira Mrożka to wydarzenie kulturalne najwyższej rangi. Książka, wzbogacona o liczne fotografie, rzuca nowe światło na twórczość pisarzy i czasy, w których przyszło im żyć.