Lektura biografii znanych postaci czasami przypomina wizytę w ekskluzywnej cukierni. Fakty zaczerpnięte z ich życia przystrojone są lukrem emfazy, anegdoty i epizodyczne opowiastki zaś grzęzną więcej...
Kropla deszczu spływa powoli
Po czarnej stali przezaczonej
Do ochrony życia. Zwykła
Ironia? Czy też
Drwina życia?
Czarny chłopiec biel dziś rani
I biel tą ochrania.
Kropla deszczu spływa powoli
Po białej stali więcej...
Babcia Genia rozejrzała się za dziadkiem Karolem, ale nie było go nigdzie widać. Baza sprawiała wrażenie wymarłej. Wszędzie wokół panowała cisza, w której tym natarczywiej narastało cykanie wieczornych świerszczy pod liśćmi łopianu i w gąszczu wysokich traw, rosnących dziko między ogrodzeniem i wybetonowanym placem. W zachodzącym słońcu podłużne białe chlewnie więcej...
Wciąż mam plany! Wywiad z Małgorzatą Kalicińską
- Po pięćdziesiątce, po wyfrunięciu dzieci z gniazda, zaczyna się dla nas nowy, dobry czas – to czas dla nas! Nie są konieczne totalne zmiany, rozwody etc, ale można się wówczas skupić na sobie, swoich potrzebach więcej...
Marcowe fiołki to powieść otwierająca serię czarnych kryminałów o Bernim Guntherze, ukazujących czytelnikowi niezwykły obraz III Rzeszy, zarówno u narodzin jej potęgi, jak i po jej upadku. Berlin, 1936 rok: W trzy lata po dojściu Hitlera do władzy Niemcy przeżywają okres prosperity. Były oficer policji kryminalnej, a obecnie prywatny detektyw Bernard Gunther tez nie narzeka na brak zleceń zwłaszcza od rodzin osób, które zaginęły bez wieści. Pewnego letniego dnia, w szykującym się do igrzysk olimpijskich Berlinie, Gunther otrzyma zadanie, które uwikła go w rozgrywki na samym szczycie nazistowskiej dyktatury. Kolejne tytuły cyklu to Blady Złoczyńca, Niemieckie Requiem, Jeden z wielu oraz Cichy Płomień.
speedi
Sprawnie napisany, lekko odrealniony czarny kryminał. Gęsta atmosfera, zawsze wychodzący cało z opresji były glina - były Kripo, ciekawe czasy. Próba - dość udana - przeniesienia konwencji kryminału w czasy rozkwitu III Rzeszy. Miejscami rażą dość wulgarny język i naturalistyczne, brutalne sceny, ale cóż, takie były czasy.