By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości. „Prawie jutro" Iwony Klimczak

Data: 2026-06-11 11:10:13 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie Amelii i Patryka zostaje wystawione na próbę, gdy wsi pojawia się tajemnicza kobieta. Kim jest i co zamierza?

By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości.

Niespodziewane spotkanie przy rodzinnym grobowcu zmusza Amelię do ponownego zmierzenia się z bolesną historią jej rodziny. Czy uda się odnaleźć wszystkie odpowiedzi?
W tle Ustronie – spokojna wieś pod Łodzią, skrywająca wiele tajemnic. Jedna z nich sprawi, że Amelia znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.

Prawie jutro Iwona Klimczak - grafika promująca książkę

Prawie jutro Iwony Klimczak to poruszająca opowieść o miłości, która daje siłę, o przeszłości, która domaga się rozliczenia, i o przyszłości, którą kształtuje się dzisiaj.

Poznaj dalsze losy bohaterów znanych z Kiedyś jest teraz i odkryj tajemnice, które na zawsze zmienią ich życie. Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment książki Prawie jutro:

Amelia z radością pokonywała kolejne kilometry, a gdy zje­chała z głównej drogi w las; gdy owionął ją zapach leśnego igliwia i lekki wiatr wpadający do samochodu przez uchylo­ne okna; gdy mijała kolejne leśne dróżki, które tylko pozornie wydawały się identyczne, poczuła, że naprawdę jest w domu. Nie potrafiła wskazać jakiegoś konkretnego momentu, w któ­rym zyskała pewność, że to tutaj chce żyć. Może stało się to już na samym początku, gdy przyjechała do Ustronia, by spo­tkać się z babcią, której nigdy nie poznała? Ta obca wieś miała w sobie coś przyciągającego i pociągającego, i – ku zdziwieniu swojemu, a także całego otoczenia – coś niesamowicie ją tutaj ciągnęło. Z czasem zaczęła tęsknić nie tylko do tego miejsca, ale też do niego. Do mężczyzny, którego kochała. Nie wątpiła w to, chociaż nie miała pewności, czy on czuje to samo.

Jeszcze dwa zakręty i będzie w domu. Mogłaby już właści­wie zamknąć oczy, a i tak trafiłaby do własnej bramy. Zwolniła, bo prawdziwy powód jej obecności w Ustroniu biegł wła­śnie środkiem leśnej drogi. Uśmiechnęła się do siebie i nacisnę­ła klakson. Na szczęście nie miał powszechnego dziś zwyczaju biegania ze słuchawkami w uszach, więc od razu się odwró­cił, zatrzymał, a chwilę później z lasu wypadła Wiki i, radośnie machając ogonem, podbiegła do samochodu Amelii. Patryk zerknął na wilczycę, która nie zaszczyciła pana nawet jednym spojrzeniem, po czym ruszył jej śladem. Amelia zatrzymała auto i wysiadła, by przywitać się z Wiki. Chwilę później podniosła wzrok na Patryka, który wyglądał, jakby czekał na swoją ko­lej. Widziała, że miał radość w oczach, ale z jakiegoś nieznanego jej powodu bardzo starał się zachować poważny wyraz twarzy.

– Uśmiech nie boli – zaczęła, demonstrując mu, jak wyglą­da taka rozradowana twarz. – Podobno to dobre dla zdrowia. Lekarz powinien to wiedzieć.

Patryk się nie odezwał, ale bez uprzedzenia zamknął ją w ra­mionach i przygarnął do siebie. Poczuła ciepło rozgrzanego bieganiem ciała i szybkie bicie serca. Zatopił twarz w jej włosach i owionął ją zapach jego wody po goleniu, zmieszanej z jedynym w swoim rodzaju zapachem sosnowego lasu. Zamknęła oczy i pozwalała, by trzymał ją tak blisko. Odsunęła się lekko dopiero, gdy Wiki zapiszczała, przypominając im o swoim istnieniu.

– Tęskniłeś? – spytała Amelia, patrząc mu prosto w oczy.

Zawsze tak pytała, gdy na siebie trafiali, a on zawsze ro­bił tę swoją nibygroźną minę, starając się – nie wiadomo dla­czego – nie uśmiechać. Zawsze, czyli od kilkunastu tygodni. Od czasu, gdy Amelia zdecydowała, że zostanie w Ustroniu. Że zostanie z nim. Dla niego. Z jego powodu. Właściwie nadal mu tego nie powiedziała. Nie padły między nimi żadne poważ­ne deklaracje, nie używali wielkich słów, a byli ze sobą. Często wspólnie jadali posiłki czy spędzali czas na rozmowie, siedząc w cieniu na tarasie, a mimo to wciąż nie miała pewności, co Patryk czuje. Może on również tego nie wiedział albo nie był pewien jej uczuć? Oboje zachowywali się ostrożnie, jakby nie chcieli się nawzajem popędzać albo spłoszyć.

– Zdjęcia się udały?

Amelia pokręciła głową, dokładając wymowną minę, i ta reak­cja wyraźnie nie odnosiła się do jej pracy zawodowej, a była jaw­ną dezaprobatą dla próby uniknięcia odpowiedzi. Oboje chyba lubili tę grę. Ona zadawała to pytanie, on uciekał od odpowiedzi, by udzielić jej później.

– Mam pyszną kolację. Sałatkę z kozim serem, zainte­resowana?

Amelia dostrzegła, że drży mu kącik ust, a oczy zmieniły swój wyraz. Do tego pociemniały, jakby błękit się pogłębił i na dobre przegonił szarość, która wypełniała tęczówki po obwodzie.

– Kozi ser na kolację? – Amelia się skrzywiła.

– Tęskniłem, bardzo.

– Nie było mnie zaledwie tydzień.

– Sto sześćdziesiąt osiem godzin, ponad dziesięć tysię­cy minut.

– Niecały tydzień…

– Niecałe dziesięć tysięcy minut.

– I pewnie zamęczałeś biedną Wiki tym bieganiem. – Ame­lia schyliła się, żeby pogładzić wilczycę po grzbiecie. Chciała też na moment ukryć twarz, by nie widział, jak wielką przyjem­ność sprawiły jej te słowa i sposób, w jaki je wymówił. Właściwie dlaczego próbowała to ukryć? Nie lepiej popatrzeć mu w oczy i oznajmić to wprost?

Wiki od razu skoczyła radośnie, by ponownie się przywitać, i oboje się poruszyli.

– To ja pójdę naszykować tę ucztę, a ty zrób się na bóstwo.

– Też coś – prychnęła Amelia i wsiadła do samochodu, nie zaszczycając już Patryka nawet spojrzeniem.

Książkę Prawie jutro kupicie na stronie internetowej autorki

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Prawie jutro
Iwona Klimczak 0
Okładka książki - Prawie jutro

Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie...