Fantastyka mroczna, pełna emocji i nietuzinkowa. Dzieci nieporządku przypominają czytelnikowi, że największe potwory często rodzą się z ludzkiego zachwytu postępem.

Ta powieść, kawał dobrej literatury, zapisanej na 662 stronach, to naprawdę coś. Coś nowego i innego niż panujące na rynku coraz bardziej ograne trendy. Zacznijmy od bohaterów. Elad i Lori dorastali w Mniejszym Świecie, miejscu rządzonym przez uprzywilejowane elity. Kiamand potrafi zaglądać do cudzych wspomnień. Hal, były żołnierz ze stolicy, dostaje od swojej patronki bardzo trudne zadanie. Nenno, dziewczynka poddana eksperymentowi, już na zawsze została uwięziona w ciele dziecka. Trzeba przyznać, że tak wykreowane postaci to zapowiedź niezwykłej przygody!
Autorzy stworzyli rzeczywistość brutalną, podzieloną klasowo, przesiąkniętą. Znajdziemy tu prowincjonalne miasta, żyjące dzięki resztkom dawnego przemysłu, elity Mniejszego Świata, religijne sekty, polityczne układy i społeczeństwo uzależnione od technologii, której do końca nie rozumie. Wszystko spaja motyw kryształów: przedmiotów, które posiadają niezwykłe moce.
Kryształy były przedmiotami rzeźbionymi z samego kośćca ziemi: łączyły ludzi i pokazywały im różne rzeczy, czasem takie, które oni chcieli zobaczyć, ale częściej takie, które one same chciały im pokazać.
Kryształy przypominają współczesne algorytmy, bo obserwują, uczą się człowieka, podsuwają pewien obraz świata. Bohaterowie korzystają z nich każdego dnia, choć nikt tak naprawdę nie rozumie ich natury. Gdyby była to współczesna powieść, uznalibyśmy ją zapewne za historię o mediach społecznościowych, sztucznej inteligencji czy technologicznych gigantach, którzy coraz mocniej wpływają na sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość.
Dzieci nieporządku to fantastyka, która wymaga od czytelnika skupienia i uważności. Zmieniają się perspektywy, przeskakujemy między liniami czasowymi, stopniowo odsłaniają się kolejne warstwy intrygi. Trzeba się zagłębić i dać pochłonąć, ale warto – bo wtedy dzieje się magia. I rośnie poczucie psychicznego niepokoju, tak trudne do wykreowania! Kto tak naprawdę kontroluje sytuację? Kryształy? Ludzie?
Kiamand, która potrafi odczytywać cudze wspomnienia i stopniowo zatraca własną tożsamość pod ciężarem emocji innych ludzi, przypomina nadwrażliwych empatów. Choć sama postać jest tak niezwykła, naprawdę łatwo się z nią utożsamić. Przecież tak wiele osób za dużo czuje, za dużo myśli, ulega przebodźcowaniu. Z kolei Nenno, dziewczynka zatrzymana w wiecznym dzieciństwie, budzi jednocześnie współczucie i lęk. Jej niewinność wydaje się czymś skażona, a ona sama przywodzi na myśl legendy i niepokojącą atmosferę starych baśni.
Dzieci nieporządku są także opowieścią o mechanizmach społecznych. O tym, jak społeczności ulegają manipulacji, o potrzebie otrzymywania prostych odpowiedzi, nowych idei i liderów, za którymi można podążać. To uniwersalny obraz społeczeństwa szukającego sensu w świecie, który nie daje poczucia stabilności.
Z nietuzinkowej, mrocznej i hipnotyzującej powieści wynika niewygodne pytanie. Co się dzieje ze światem, kiedy człowiek przestaje odróżniać własne myśli od tego, co zostało mu pokazane? Odpowiedź przecież znamy, bo coś podobnego dzieje się codziennie na naszych oczach. Tym bardziej polecam ten znakomity i zjawiskowo wydany debiut. Nie zawiedziecie się!