Tytułowa bohaterka Długu Josephine Moniki Rutki to dziewczyna, która każdego dnia próbuje utrzymać rodzinę na powierzchni, choć sama od dawna tonie. Pracuje ponad siły, bierze kolejne obowiązki i desperacko walczy o młodszych braci. Jej losy są niezwykle przejmujące, a z powieści wyłania się obraz kobiety, która nigdy się nie podda, choć jakaś jej część ciągle przegrywa.

Połączenie etatu w siłowni z dorywczą pracą w pralni chemicznej oraz barze okazało się nie lada wyzwaniem. Wychodzę o piątej rano, a wracam przed dziewiątą wieczorem, jeśli po drodze wstępuję jeszcze do marketu. Nie mam czasu na gotowanie, sprzątanie, o życiu prywatnym nawet nie wspomnę. Odwiedziny u Miroslava, u którego jeszcze nie tak dawno bywałam codziennie, uznaję za niezły wyczyn. Mam nadzieję, że obecny chaos wynika tylko z braku rutyny i że wkrótce odnajdę się w nowej rzeczywistości.
Brat bohaterki trafił do więzienia, a na nią spada cały ciężar codzienności. Josephine Byers walczy z długami i utrzymaniem młodszych braci, przyjmuje pracę w siłowni Grace, choć spotyka się tam z chłodem i niechęcią. Jej sytuację komplikuje James Vanderbilt, który proponuje układ mogący oczyścić Archiego z fałszywych zarzutów. Jednak w zamian chce, aby Josephine udawała jego partnerkę. Początkowo ta myśl jest dla niej absurdalna, ale czas pokaże, że życie nie zawsze daje nam wybór.
Relacja Josephine i Jamesa jest skomplikowana. Ich układ rodzi się z desperacji, rodzinnych tragedii i nierównowagi sił. Josephine zgadza się wejść w świat człowieka, którego nazwisko budzi w niej odrazę, bo wierzy, że to jedyna droga do oczyszczenia imienia brata. Sam James to postać niezwykle intrygująca. Ten mężczyzna nie odsłania kart, ma tajemnice i można wyczuć, że pod fasadą twardziela skrywa się jednak dobre serce. A może to tylko pobożne życzenie? Jeżeli jednak uwielbiacie, gdy atmosfera pomiędzy dwójką bohaterów coraz bardziej się zagęszcza, to przepadniecie. Monika Rutka to mistrzyni slow burn. Bohaterowie jej powieści są w pewnym sensie uwięzieni w światach, które ich niszczą. On żyje wśród wpływów i rodzinnych oczekiwań. Ona walczy wyłącznie o przetrwanie.
Dług Josephine opowiada o tematach trudnych i poruszających. Przemoc, świat przestępczy, używki, lęk, poczucie głębokiej samotności. Życiowa niesprawiedliwość i mniej lub bardziej świadome komplikowanie sytuacji. Bohaterka bardzo szybko musi się również wcielić w rolę dojrzałej i odpowiedzialnej dorosłej. Musi opiekować się braćmi, kontrolować sytuację finansową i brać odpowiedzialność za konsekwencje cudzych decyzji. Takie osoby często nie umieją później odpoczywać. Czują się winne, kiedy robią coś dla siebie. Uczą się, że ich potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych. I tak się właśnie dzieje z Josephine.
Monika Rutka świetnie pokazuje mechanizm tłumionych traum. Bohaterka spycha swoje doświadczenia gdzieś głęboko, co sprawia, że na zewnątrz wszystko wydaje się być pod kontrolą. Jednak jej psychika poddawana jest ciągłym ostrzałom, nie ma czasu spokoju.
Autorka mocno opiera tę historię na emocjach, ale nie romantyzuje cierpienia. Josephine nie staje się lepsza dzięki bólowi. Trauma niczego jej nie daje, a raczej odbiera kolejne fragmenty normalności. Dług Josephine mówi też sporo o pozorach – nie tylko tych związanych z relacją bohaterów, ale szerzej: społecznych. O tym, jak łatwo ukryć cudze cierpienie pod pozorami normalności. Josephine pracuje, funkcjonuje i wykonuje obowiązki, więc świat uznaje, że sobie radzi. Tymczasem ona od dawna jest na granicy wytrzymałości.
Mocna, pełna emocji, zaskakująca opowieść o walce i grze pozorów. Polecam, niesamowicie wciąga!
Czasami musimy robić złe rzeczy, aby przetrwać. Ale czy to oznacza, że jesteśmy złymi ludźmi? Brighton, Wielka Brytania, rok 1950 Młody weteran wojenny...
CZY MOŻNA ZAUFAĆ KOMUKOLWIEK, JEŚLI NIE UFA SIĘ NAWET OSOBIE, KTÓRĄ WIDZI SIĘ W LUSTRZE? Wizyta Alexandry i następujący po niej poranek są niczym huragan...