Jak trudno żyje się wbrew sobie, ale za to zgodnie z oczekiwaniami innych… Jak łatwo zgotować sobie piekło, podejmując złe decyzje, spełniając cudze marzenia. Bohaterki powieści Agnieszki Łepki Domek nad jeziorem Borzymskim opowiadają historię kobiet, które cierpią i mają pod górkę. Jednak czasem warto wziąć los w swoje ręce i zawalczyć o szczęście. A wtedy wiele rzeczy staje się możliwe…

Poznajemy dwie siostry, Monikę i Oliwię. Każda z nich żyje inaczej, ale obie niosą ten sam ciężar. Wychowały się w domu, w którym kobieta bez mężczyzny była powodem do wstydu. Stara panna, rozwódka to wielka przegrana w życiu – tak powtarzała im matka. Nauka nie poszła w las, bo dziewczyny nauczyły się żyć dla innych i ograniczać własne potrzeby do minimum.
Oliwia podporządkowuje się innym. Żyje w relacji, w której najważniejsze są potrzeby partnera i jego dzieci. Na dodatek pozostaje pod silnym wpływem matki, która stale ją ocenia i nigdy nie daje jej poczucia, że jest wystarczająca. Nagle okazuje się, że Oliwia może odziedziczyć spadek, a jest nim tytułowy domek nad jeziorem Borzymskim. To wymarzona okazja, by znaleźć dla siebie azyl i coś w życiu zmienić.
Monika wybiera inną drogę, ale jej decyzje wynikają z tego samego źródła. Presja związana z byciem starą panną popycha ją w stronę małżeństwa, które okazuje się błędem. Jej życie to udręka, a wcześniejsze gorączkowe poszukiwanie kandydata na męża też nie należało do przyjemności.
Doprowadzona przez matkę do ostateczności nieustannym załamywaniem rąk nad kwestią staropanieństwa, Monika postanowiła ulec, aby ją zadowolić. Po prostu wyjść za mąż i zamknąć ten temat raz na zawsze. O ile na początku puszczała mimo uszu biadolenie rodzicielki, o tyle ostatnio poczuła, że dłużej nie wytrzyma tej atmosfery oczekiwania i strachu. W głębi duszy też chciała za wszelką cenę udowodnić światu, że nie jest wybrakowana. Chciała znaleźć sobie męża i mieć go – jak się posiada wygodną kanapę czy fotel. Mamusi sprawić radość, a sobie zapewnić wreszcie święty spokój. To był jej cel.
Agnieszka Łepki pokazuje mechanizmy doskonale znane w kulturze europejskiej (i nie tylko). Społeczne schematy, których głównym celem jest zawstydzanie kobiet i wtłaczanie ich w konkretne role zawsze przynosiło owoce. Matka Moniki i Oliwii przypomina kata, który zaraz ma wykonać wyrok. Złego ducha, który nie daje spokoju, dręczy, dołuje. Nic więc dziwnego, że domek nad jeziorem jawi się dziewczynom jako oaza spokoju, ratunek.
Autorka opowiada o relacjach, miłości, marzeniach, ale też o tym, że współcześnie rola kobiet nadal jest mocno ograniczona przez konwenanse i oczekiwania. Co napędza bohaterki? Nie tylko ich koszmarna matka, ale też lęk przed samotnością. Ostatecznie stara panna wiedzie życie puste i smutne, staje się społecznym wyrzutkiem, któremu w towarzystwie się współczuje.
Sporo w tej powieści emocji, wiele prawd. To proza, która może stać się rachunkiem sumienia dla nas wszystkich. Czy sami nie próbujemy przypadkiem narzucać sobie zasad? Czy nie oceniamy innych pod kątem tego, jakie życie wybrali?
Domek nad jeziorem Borzymskim to poruszająca i ciekawie opowiedziana historia o odzyskiwaniu siebie, o wychodzeniu z narzuconych ról i o próbie zbudowania życia na własnych zasadach. Łatwo odnaleźć w niej cząstkę siebie. Gorąco polecam!
Każdy zasługuje na miłość Kamila i Nina - siostry bliźniaczki - nie mają szczęścia w miłości. Podczas gdy pierwsza przeżywa kryzys małżeński z powodu...
Dwie różne kobiety, dwie na pozór odmienne historie. Zosia wyszła za mąż, żeby zrobić na złość chłopakowi, który był jej pierwszą wielką miłością. Kiedy...