Daisho to ostatnia część trylogii z Karolem Hotaro – pół-Polakiem, pół-Japończykiem, człowiekiem, który ma swoje cele, choć jest już nieco zmęczony. Jednak przeszłość nigdy nie daje o sobie zapomnieć… Bohater jest byłym żołnierzem jednostek specjalnych, który po doświadczeniach wojennych nie wraca do zwykłego życia, tylko wybiera zajęcie na granicy prawa i chaosu. Specjalizuje się w tzw. ekstrakcjach, czyli wydobywaniu ludzi z największych opresji – podczas takich działań każda decyzja może kosztować życie. Trudno o pracę bardziej ryzykowną i… niesamowitą!

Kiedy więc w ogarniętej wojną domową Birmie znika młody mężczyzna, Karol Hotaro podejmuje się jego odnalezienia. Kieruje się osobistym zobowiązaniem wobec rodziny. Trafia w sam środek konfliktu, w który uwikłane są globalne potęgi i ich interesy. Wsparcia udzielają mu Kozak oraz Alyna z ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR, ale po drugiej stronie stoi niebezpieczny przeciwnik – były chiński generał, który szuka zemsty.
Karol Hotaro to naprawdę świetnie skonstruowany bohater. Nosi w sobie ciężar historii, która wciąż go dręczy. Dokładnie tak, jak po powrocie z wojny, gdy człowiek nie potrafi zacząć normalnie żyć, bo coś w nim pękło. Pewne doświadczenia zapisują się nie tylko w pamięci, ale również w ciele. Problemy ze snem, wieczne napięcie… Dla bohatera normalne życie nie istnieje, wybiera więc ruch, podejmowanie działań. Ratowanie innych ma sobie jakąś moc odzyskiwania kontroli. I jednocześnie może dołożyć kolejny kamień do i tak ciężkiego plecaka traum oraz doświadczeń.
Każda misja oznacza nowe ryzyko, nowych przeciwników i coraz większą presję. Świat, w którym funkcjonuje Hotaro, właściwie nie ma zasad. Sojusze bywają chwilowe, zagrożenie pojawia się co chwilę. Hotaro musi polegać na doświadczeniu, instynkcie i ludziach, którym ufa, choć wie, że zaufanie zawsze ma swoją cenę.
W finałowej części przygód bohatera możemy przekonać się, jakie są konsekwencje wszystkiego, co przeżył i widział. Tytułowe Daisho, czyli para mieczy samurajskich, dobrze oddaje dualistyczną konstrukcję tej części. Siła i słabość. Działanie i wycofanie. Przeszłość i próba życia inaczej. Hotaro cały czas miota się pomiędzy tymi skrajnościami i nie ma pewności, czy jest w stanie wybrać jedną drogę.
Ta powieść jest w jakimś sensie bardziej intymna i osobista, choć nadal zachwyca tempem akcji i intrygą. Czuć jednak, że powoli żegnamy się z bohaterem. Daisho Arkadego Saulskiego to historia o człowieku uwikłanym w brutalny świat współczesnych konfliktów. O człowieku, którego trudne doświadczenia skazują na samotność, bo kto mógłby go zrozumieć?
Jeżeli kochacie dobrą akcję, dbałość o detale i nieoczywistą fabułę – MUSICIE poznać Karola Hotaro!
Śmierć łączy skuteczniej od miłości. Zachód Nipponu trawi wojna o hegemonię. Daimyo zabijają się nawzajem, walcząc o władzę i bogactwo. Tymczasem świat...
"Mawiano, że starsze Duchy porywają dzieci, by prać im umysły i szkolić na bezwzględnych wojowników. Twierdzono, że ich dusze zastępuje się demonami, po...