Recenzja książki: Umrę, jeśli tego nie polubisz

Recenzuje: Danuta Awolusi

Czy bycie influencerem to zabawa, praca, budowanie marki, czy bardzo niebezpieczny proces? Książka twórczyni internetowej Lee Tilghman Umrę, jeśli tego nie polubisz pokazuje, jak social media potrafią przejąć kontrolę nad życiem i zatrzeć granice między tym, co jest prywatnością, a co świetnym contentem.

recenzja Umrę, jeśli tego nie polubisz

Autorka nie owija w bawełnę. Już w zapowiedzi wykłada karty na stół:

[Opowiadam] o czasie, gdy byłam profesjonalną influencerką #influencer. W pewnym momencie miałam prawie 400 000 obserwujących na Instagramie i zarabiałam 300 000 dolarów rocznie. Ale wtedy przeszłam załamanie nerwowe z powodu stresu i toksyczności mediów społecznościowych. Rozwinęła się u mnie silna fiksacja na punkcie zdrowego odżywiania; wylogowałam się, poszłam na leczenie i odzyskałam wolność. Ta książka jest o tym, jak influencerstwo w swoim najgorszym wydaniu może cię pochłonąć – i czego potrzeba, by z tego wyjść.

I tak, ta opowieść jest tak mocna, bezpośrednia i szczera. Tym bardziej, że przecież większość z nas jest obecna w social mediach. Większość z nas, choć może się do tego nie przyznaje, kocha internetowe dramy, haule zakupowe, wyznania, czy daily vlogi. Podglądanie czyjegoś życia ma w sobie coś z narkotyku i przyznaję to na bazie własnego doświadczenia.

Lee początkowo jedynie badała, co podoba się odbiorcom, ale później okazało się, że zaczyna żyć pod dyktando algorytmu i dopasowuje treści pod odbiorców. Szybko też uzależniła się od używania filtrów. Warto dodać, że autorka borykała się także z innymi uzależnieniami – od papierosów i narkotyków. A Instagram naprawdę może działać podobnie jak substancje psychoaktywne.

Spędzałam na Instagramie co najmniej dziesięć godzin dziennie. Moja instagramowa rutyna wyglądała prawie każdego ranka tak samo. Wrzucałam relację z drogi na poranny trening, potem filmik z Matcha Mornings, a w połowie poranka post na profilu, przedstawiający albo moją matchę, albo wymyślne śniadanie.

A to dopiero poranek!

Lee bezlitośnie obnaża mechanikę bycia bardzo aktywną influencerką. Jest osobą funkcjonującą w systemie, który wymusza określone zachowania. Ciągłą obecność, reagowanie, analizowanie. Bohaterka testuje treści, sprawdza reakcje, dopasowuje się do oczekiwań. Nawet emocje zaczynają podlegać selekcji. To, co kiedyś było spontaniczne, staje się elementem strategii.

W pewnym momencie zaczyna się załamywać tożsamość Lee. Bohaterka przestaje być pewna, kim jest poza tym, co pokazuje. Jej życie układa się wokół publikacji, współprac, reakcji odbiorców. Czytelnik obserwuje moment, w którym ja zaczyna być coraz bardziej zależne od zewnętrznego spojrzenia.

Książka dobrze wpisuje się też w szerszy kontekst, bo nie trzeba być influencerem, żeby odnaleźć w niej znajome mechanizmy. Presja widoczności, potrzeba reakcji, uzależnienie od tego, co działa – to doświadczenia, które dotyczą znacznie większej grupy użytkowników.

Umrę, jeśli tego nie polubisz. Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków to wstrząsająca, bardzo potrzebna i bezkompromisowa książka. Jak dla mnie – to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy korzystają z internetu!

Tagi: Literatura faktu biografia wspomnienia

Kup książkę Umrę, jeśli tego nie polubisz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Umrę, jeśli tego nie polubisz
Autor
Książka
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy