Życie jest tak fascynujące dlatego, że każdy człowiek jest inny, a ta odmienność pozwala nam odkrywać, interesować się, wymieniać doświadczeniami i poglądami więcej...
Ten plecak to brzemię
Noszę ciężkie okrągłe kamienie
Nawet jeden nie ostry by przedziurawić
Ulżyć tej wagi ulżyć cierpieniu
Brak już sił nie potrafię
Zimny trzask pod zmęczonymi stopami
Gałęzi suchych liści więcej...
Chyba Kacper nie zdawał sobie sprawy z tego, że bardzo mnie zranił tymi słowami. Bez słowa odeszłam, zalewając się łzami. Wiem, że to, co powiedział było wypowiedziane w gniewie. Niestety nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego strata naszego dziecka jest dla niego sprawą niegodną pamięci. Zapłakana weszłam do mieszkania Hipa. Byłam sama. Pospiesznie weszłam do sypialni więcej...
Wciąż mam plany! Wywiad z Małgorzatą Kalicińską
- Po pięćdziesiątce, po wyfrunięciu dzieci z gniazda, zaczyna się dla nas nowy, dobry czas – to czas dla nas! Nie są konieczne totalne zmiany, rozwody etc, ale można się wówczas skupić na sobie, swoich potrzebach więcej...
Anglia, rok 1815.
Ktoś porywa bogate panny z dobrych domów. Rodziny płacą okup i milczą, bojąc się skandalu, a porywacz pozostaje bezkarny.
Lord Dominik Elliot rozpoczyna własne śledztwo. Tropienie porywacza zajmuje mu każdą wolną chwilę. Tymczasem matka niespodziewanie zwraca się do niego z prośbą, aby wprowadził na salony córkę pastora z prowincji.
Markiza chce pomóc dziewczynie znaleźć bogatego męża, który zapewni jej rodzinie należyty status i pozwoli uratować upadający majątek.
Fleur Toogood z niechęcią zgadza się wypełnić obowiązek, jaki jej wyznaczono. Robi to jedynie dla dobra rodziny i swoich czterech sióstr. Akceptuje zaaranżowanie małżeństwa, jednak stawia jeden warunek - wyjdzie za mąż wtedy, kiedy się zakocha.
Dominika niezmiernie irytuje konieczność opieki nad córką pastora. Nie dość, że musi poświęcić jej czas, który mógłby przeznaczyć na śledztwo, to jeszcze spodziewa się ujrzeć nieatrakcyjną i nudną pannę. Jakie jest jego zdziwienie, kiedy okazuje się, że Fleur jest piękna, inteligentna i pewna siebie. Chcąc ukryć rosnącą fascynację, Dominik gra surowego i aroganckiego opiekuna.
Niespodziewanie porywacz uderza raz jeszcze. Tym razem celem staje się Fleur.
moniczyta
Na początku przyznaję - dla mnie wadą książki jest fakt, że w opisie książki ujawniono, że celem porywacza stanie się Fleur. Trochę mnie to zirytowało, bo co tu ukrywać nie zdarzyło się to gdzieś na początku powieści. Pomijając jednak to książkę mogę uznać za całkiem udaną. Jej lektura sprawiła mi naprawdę przyjemność. Choć już na samym początku rozgryzłam zamiary starszej lady Elliot to nie zepsuło mi to zabawy podczas lektury. A zabawę miałam naprawdę przednią. Jeśli mam być szczera to spodziewałam się dość mdłej opowieści pełną wiecznie omdlewających , delikatnych panien i tu również się zawiodłam. Choć powieść Stelli Cameron trudno porównywać z moja ulubioną Jane Austin to jednak "Skandal nad Tamizą" czytałam z równym przejęciem.
Bardzo podobało mi się, że opowieść, która początkowo zapowiadała się jak kolejna opowiastka spod znaku Kopciuszka dość szybko rozwinęła się w pochłaniający czytelniczkę kryminał. To chyba najbardziej lubię w tego typu romansach. Wiadomo sceneria XIX w jak w przypadku tej książki sprzyja romantycznemu uczuciu , ale dodając do tego wątek kryminalny i świetnie wykreowanych bohaterów pani Cameron stworzyła naprawdę pasjonującą książkę. Należy napisać jeszcze jedno. Całość książki to nie tylko świetnie przemyślane wątki oraz barwni bohaterowie to również bardzo lekki i barwny styl pisarki , bez którego jak myślę książka nie byłaby tak dobra.
Wracając do wątku kryminalnego - powiem szczerze, że do końca nie byłam przekonana kto jest osławionym Le Chat Soyeux. Jego tożsamość poniekąd wprawiła mnie w zdumienie, bo ostatecznie obstawiałam zupełnie innych bohaterów książki. Tak sobie myślę, że jednak można porównać "Skandal nad Tamizą" z książkami Jane Austin. To skojarzenie nasunęło mi się kiedy zaczęłam zastanawiać się nad Fleur. Przecież to typowa "austinowska" bohaterka. Piękna, inteligentna, świadoma swojej wartości i niepokorna . Przede wszystkim jednak Fleur wolałaby zostać sama niż poślubić mężczyznę, który będzie ignorował jej potrzeby i wymagania, a przede wszystkim mężczyzny, który nie będzie widział w niej kobiety niezależnej.
Dzięki takim książkom zaczynam wierzyć, że warto jeszcze od czasu do czasu zagłębić się w lekturę romansów. To czego w "Skandalu nad Tamizą" brakuje - mdłego uczucia lub wręcz przeciwnie scen łóżkowych co kilka kartek - stanowi zdecydowaną zaletę powieści. Tak, z całą świadomością mogę książkę polecić wszystkim miłośniczkom romansów ale nie tylko. Myślę, że "Skandal nad Tamizą" może być przyjemną lekturą dla każdej kobiety, która potrzebuje od czasu do czasu przeczytać coś lekkiego, przyjemnego ale i intrygującego.
Recenzja pochodzi z bloga moniczyta.blogspot.com