Okładka książki - Drzewo morwowe

Drzewo morwowe

Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2012-06-12
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-933462-5-7
Liczba stron: 304
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: renata_kosin

Ocena: 5 (2 głosów)

Kryminał z GPS-em.

 

Zamordowano człowieka. Zbrodni dokonano kilkaset metrów od mojego domu. Jak wynika z adresuujawnionego przez Tomasza Białkowskiego w powieści Drzewo morwowe - zaledwie dwie ulice dalej. Z trudem powstrzymuję się przed tym, by nie włożyć butów i nie wyruszyć na poszukiwania posesji z biegającymi w sąsiedztwie dwoma owczarkami niemieckimi, domofonem przy furtce i opuszczonymi białymi roletami w oknach domu, w którym rozegrały się makabryczne sceny, opisane na kartach odłożonej przeze mnie właśnie na półkę książki. Na szczęście, wygrywa zdrowy rozsądek i zostaję w domu… Przynajmniej na razie. Kilka dni później, podczas wyprawy do olsztyńskiego Parku Linowego, znajdującego się tuż przy zrujnowanym Stadionie Leśnym, zupełnie bezwiednie rozglądam się po okolicy, zastanawiając się, w którym miejscu dokonało się kolejne z opisanych w powieści morderstw. Chwilę potem odtwarzam w myślach swój ubiegłoroczny pobyt w elbląskim hotelu Młyn, zastanawiając się, czy przypadkiem pokoju, który wówczas zajmowałam, nie wynajął również niewierny prokurator - kolejna z ofiar powieściowego szaleńca. Jeszcze tego samego dnia, spacerując wokół znajdującego się nieopodal barczewskiego Starego Miasta stawu, przyglądam się (paradoksalnie) całkiem malowniczym murom, otaczającym kompleks więzienny, jak również wystającym ponad nimi budynkom, by po namyśle udać się ulicą Klasztorną w pobliże przygnębiającej nieco bramy wiezienia, pilnie wypatrując, czy przypadkiem ktoś akurat przez nią nie przechodzi. Po chwili zastanowienia zawracam.

 

To specyficzne uczucie towarzyszyło mi podczas lektury i długi czas po jej zakończeniu – wrażenie prawdopodobieństwa. Czytając ją, miałam pewnego rodzaju poczucie, że siedzę na miejscu pasażera w luksusowym volkswagenie Pawła Werensa, natomiast podróżując już własnym środkiem lokomocji po warmińskich drogach, ulicach Olsztyna i Barczewa, sprawdzałam rzetelność opisu podanych przez Białkowskiegomiejsc. Rzetelność okazała się zdecydowanie bezsporna. Książka jest jedyną w swoim rodzaju powieścią z bardzo dokładnym GPS-em, mówiącą tym razem głosem nie olsztyńskiego rajdowca, lecz olsztyńskiego pisarza, który precyzyjnie podaje nie tylko nazwy ulic znajdujących się w Olsztynie, Barczewie czy Elblągu, ale teżcałkiem dokładnie opisuje sposób, w jaki można dotrzeć do opisywanych miejsc, podając też numery dróg. Niektórzy recenzenci skrytykowali ten zabieg, jednak dla mnie to jeden z niezaprzeczalnych atutów powieści. Sprawia on, że czytelnik momentami jest w stanie zapomnieć, iż ma do czynienia z fikcją literacką, a jego podświadomość płata mu figla, sugerując, że opisane zdarzenia są naoczną relacją świadka. Relacją, która przez stworzoną iluzję prawdopodobieństwa przeraża, intryguje i skłania do próby samodzielnego poszukania prawdy o przedstawionych w powieści wydarzeniach. To złudne wrażenie prawdziwości potęgują również przytoczone przez Białkowskiego fakty dotyczące działalności sekty kainitów i gnostycyzmu oraz ich związków ze współczesnymi seryjnymi zabójstwami, będącymi elementem fabuły Drzewa morwowego.

 

Innym zarzutem, często stawianym powieści, jest to, że jej główny bohater – Paweł Werens nie budzi sympatii czytelnika jako zbyt zblazowany, zadufany w sobie, nadużywający alkoholu kobieciarz. Werens prawdopodobnie może być tak właśnie postrzegany, jednak nie jest to winą złej konstrukcji bohatera literackiego. Wydaje się, że Białkowski stworzył tę postać nie po to, by czytelnik mógł ją polubić bądź nie polubić, ale po to, by bohater ZAINTERESOWAŁ sobą czytelnika, skłaniając go do zanurkowania w głąb powieściowej postaci. I to autorowi udało się znakomicie. Paweł Werens ma w sobie tajemnicę, pozorna bufonada jest tylko sztucznie dobudowaną powierzchownością, podobnie jak luksusowe auto i markowe gadżety. Nawet etykietka kobieciarza to coś, co Werens próbuje dopiąć sobie nieco "na siłę", ponieważ ta etykieta okazuje się mało wiarygodna. Cała ta plastikowa powierzchowność dobudowana została po coś. Po co? Oczywiście – aby coś ukryć. Co skrywa w sobie Paweł Werens? Jaki ma to wpływ na prowadzone przez niego śledztwo? Tego nie zdradzę, by nie popsuć czytelnikowi lektury.

Renata Kosin - pisarka, autorka powieści Mimo wszystko Wiktoria. Wkrótce nakładem wydawnictwa Replika ukaże się jej nowa książka - Bluszcz prowincjonalny.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - renata_kosin
renata_kosin
Przeczytane:, Ocena: 6,

Kryminał z GPS-em.

 

Zamordowano człowieka. Zbrodni dokonano kilkaset metrów od mojego domu. Jak wynika z adresu
ujawnionego przez Tomasza Białkowskiego w powieści Drzewo morwowe - zaledwie dwie ulice dalej. Z trudem powstrzymuję się przed tym, by nie włożyć butów i nie wyruszyć na poszukiwania posesji z biegającymi w sąsiedztwie dwoma owczarkami niemieckimi, domofonem przy furtce i opuszczonymi białymi roletami w oknach domu, w którym rozegrały się makabryczne sceny, opisane na kartach odłożonej przeze mnie właśnie na półkę książki. Na szczęście, wygrywa zdrowy rozsądek i zostaję w domu… Przynajmniej na razie. Kilka dni później, podczas wyprawy do olsztyńskiego Parku Linowego, znajdującego się tuż przy zrujnowanym Stadionie Leśnym, zupełnie bezwiednie rozglądam się po okolicy, zastanawiając się, w którym miejscu dokonało się kolejne z opisanych w powieści morderstw. Chwilę potem odtwarzam w myślach swój ubiegłoroczny pobyt w elbląskim hotelu Młyn, zastanawiając się, czy przypadkiem pokoju, który wówczas zajmowałam, nie wynajął również niewierny prokurator - kolejna z ofiar powieściowego szaleńca. Jeszcze tego samego dnia, spacerując wokół znajdującego się nieopodal barczewskiego Starego Miasta stawu, przyglądam się (paradoksalnie) całkiem malowniczym murom, otaczającym kompleks więzienny, jak również wystającym ponad nimi budynkom, by po namyśle udać się ulicą Klasztorną w pobliże przygnębiającej nieco bramy wiezienia, pilnie wypatrując, czy przypadkiem ktoś akurat przez nią nie przechodzi. Po chwili zastanowienia zawracam.

 

To specyficzne uczucie towarzyszyło mi podczas lektury i długi czas po jej zakończeniu – wrażenie prawdopodobieństwa. Czytając ją, miałam pewnego rodzaju poczucie, że siedzę na miejscu pasażera w luksusowym volkswagenie Pawła Werensa, natomiast podróżując już własnym środkiem lokomocji po warmińskich drogach, ulicach Olsztyna i Barczewa, sprawdzałam rzetelność opisu podanych przez Białkowskiego
miejsc. Rzetelność okazała się zdecydowanie bezsporna. Książka jest jedyną w swoim rodzaju powieścią z bardzo dokładnym GPS-em, mówiącą tym razem głosem nie olsztyńskiego rajdowca, lecz olsztyńskiego pisarza, który precyzyjnie podaje nie tylko nazwy ulic znajdujących się w Olsztynie, Barczewie czy Elblągu, ale też
całkiem dokładnie opisuje sposób, w jaki można dotrzeć do opisywanych miejsc, podając też numery dróg. Niektórzy recenzenci skrytykowali ten zabieg, jednak dla mnie to jeden z niezaprzeczalnych atutów powieści. Sprawia on, że czytelnik momentami jest w stanie zapomnieć, iż ma do czynienia z fikcją literacką, a jego podświadomość płata mu figla, sugerując, że opisane zdarzenia są naoczną relacją świadka. Relacją, która przez stworzoną iluzję prawdopodobieństwa przeraża, intryguje i skłania do próby samodzielnego poszukania prawdy o przedstawionych w powieści wydarzeniach. To złudne wrażenie prawdziwości potęgują również przytoczone przez Białkowskiego fakty dotyczące działalności sekty kainitów i gnostycyzmu oraz ich związków ze współczesnymi seryjnymi zabójstwami, będącymi elementem fabuły Drzewa morwowego.

 

Innym zarzutem, często stawianym powieści, jest to, że jej główny bohater – Paweł Werens nie budzi sympatii czytelnika jako zbyt zblazowany, zadufany w sobie, nadużywający alkoholu kobieciarz. Werens prawdopodobnie może być tak właśnie postrzegany, jednak nie jest to winą złej konstrukcji bohatera literackiego. Wydaje się, że Białkowski stworzył tę postać nie po to, by czytelnik mógł ją polubić bądź nie polubić, ale po to, by bohater ZAINTERESOWAŁ sobą czytelnika, skłaniając go do zanurkowania w głąb powieściowej postaci. I to autorowi udało się znakomicie. Paweł Werens ma w sobie tajemnicę, pozorna bufonada jest tylko sztucznie dobudowaną powierzchownością, podobnie jak luksusowe auto i markowe gadżety. Nawet etykietka kobieciarza to coś, co Werens próbuje dopiąć sobie nieco "na siłę", ponieważ ta etykieta okazuje się mało wiarygodna. Cała ta plastikowa powierzchowność dobudowana została po coś. Po co? Oczywiście – aby coś ukryć. Co skrywa w sobie Paweł Werens? Jaki ma to wpływ na prowadzone przez niego śledztwo? Tego nie zdradzę, by nie popsuć czytelnikowi lektury.


Renata Kosin - pisarka, autorka powieści Mimo wszystko WiktoriaWkrótce nakładem wydawnictwa Replika ukaże się jej nowa książka - Bluszcz prowincjonalny.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - figlarna24
figlarna24
Przeczytane:2013-06-01, Przeczytałem, 52 książki 2013,

Tomasz Białkowski - polski prozaik, z ciekawym dorobkiem literackim. Debiutował w 2002 roku zbiorem opowiadań "Leze". Później wydał powieści "Dłużyzny", "Pogrzeby", "Mistrzostwo świata", "Zmarlizna" i "Teoria ruchów Vorbla". Napisał również sztukę "Drzewo". Jego książki zebrały znakomite recenzje, były nagradzane i zaliczane do grona najciekawszych nowości na rynku. Prawa do sprzedaży na świat "Drzewa morwowego" jeszcze przed polską premierą nabyła jedna z niemieckich agencji literackich. Obecnie wyszła kolejna powieść pisarza "Kłamca".

Głównym bohaterem "Drzewa morwowego" jest Olsztyniak , mieszkający i pracujący w Warszawie początkujący dziennikarz -Paweł Werens. Młody dziennikarz znajduje się na szarym końcu kolejki do wielkiej kariery. Wyjechał z Olsztyna w pogoni za praca , karierą, ale także , by zdjąć z barków ciężki ciężar przeszłości. Teraz wraca do Olsztyna. Nie z własnej woli, a za sprawą polecenia służbowego. Ma on napisać reportaż o tajemniczych zabójstwach starszych mężczyzn : prokuratora, lekarza, sędziego. Zabójcą według zeznań jest karłowaty, pokręcony człowiek o oszpeconej twarzy. Morderca jest nieuchwytny i może się wydawać, że lista ofiar nie jest ukończona. Faktem, które łączy zabójstwa jest to, że w ustach zamordowanych umieszczono bielika morwowego- motyla jedwabnika . Co to może oznaczać?

Werens ma lada zagadkę do rozwiązania. Pomaga mu stryj, były ksiądz i znawca nauk kościoła. Ale co ofiary łączy z męczeńska śmiercią pierwszych chrześcijan?

Książka jest bardzo ciekawa. Temat i prowadzone śledztwo przez Werensa nie jest banalne.  Tym bardziej jest ciekawiej, że nic nie idzie łatwo. Dziennikarz czuje presję i odnosi wrażenie, jakby szło mu jak po grudzie. Może wynika to z jego przekonania, że wszystko zostanie mu "podane na tacy", aniżeli, że na odkrycie prawdziwych pobudek zabójcy trzeba trochę się "nachodzić".   Niczego nie dostaje się za darmo i tego nasz bohater musi się nauczyć na własnej skórze.

Autor operuje przyjemnym , spontanicznym językiem. Nic nie jest oczywiste, a elementy układanki są podawane powolutku i niespiesznie. Ciekawe postaci (choć stryja lubiłam zdecydowanie bardziej), intrygujący pomysł na fabułę to największe plusy tej powieści. 

A czy są jakieś minusy. Z pewnością są , ale mnie się czytało tak szybko i przyjemnie, że ich nie dostrzegłam.

Widzę w osobie Tomasza Białkowskiego spory potencjał literacki i za chwil kilka możecie się spodziewać recenzji "Kłamcy" A tym czasem polecam wam "Drzewo morwowe".

Link do opinii
Opis zachęca do przeczytania, może się skuszę :)
Link do opinii
Zamysł fabuły dość interesujący. Zawiłości dotyczące Biblii, żywotów świętych męczenników i historii odłamów religijnych na przestrzeni wieków przedstawione zostały w dość przejrzystej formie. Niestety, czasami naiwność akcji razi, wręcz budzi irytację. Książka napisana krótkimi, zwięzłymi zdaniami, szybko się czyta.
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy