Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Montecristo

Martin Suter

Ocena ( 3 osoby )
5.0
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2016-09-27
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788380620254
Liczba stron: 336
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Kasia Pessel

Jednostka i ogół. Co jest ważniejsze - interes konkretnego człowieka czy dobro ludzkości? Wbrew pozorom nie jest to prosta alternatywa, na to pytanie nie ma jedynie dwóch wykluczających się odpowiedzi. Pomiędzy nimi jest cała gama rozwiązań, mniej lub bardziej akceptowalnych. Czasem trzeba się opowiedzieć za jedną ze stron, choć sumienie wprost krzyczy o zdradzie zasad i wszystkiego, co do tej pory było dla człowieka życiowym kierunkowskazem. Niestety, rzeczywistość nie jest czarno-biała.

 

Jonas Brand jako reporter zbyt dużych osiągnięć na swoim koncie nie ma, bo raczej trudno do nich zaliczyć krótkie wywiady lub migawki z eventów bądź imprezowych „ścianek". Kiedyś miał aspiracje, by stać się dziennikarzem śledczym, lecz bez odpowiedniego tematu trudno ruszyć z karierą. Po latach trafia mu się intrygujący przypadek. Podobno nie istnieją dwa oryginalne banknoty o tym samym nominale, w jednej walucie i z identycznym numerem seryjnym. A jednak Jonas ma w swoim portfelu właśnie takie egzemplarze i zamierza odkryć, jak to możliwe. Takiej „gratki" nie można przegapić - szczególnie, gdy pragnie się czegoś więcej od losu. Prywatne śledztwo rusza z miejsca, może mało spektakularnie, za to przynosi konkretne tropy, więcej niż obiecujące i zapowiadające, że Brand dobrze zrobił, kierując się intuicją.

 

Ale coś jeszcze zaprząta jego uwagę. Wydarzenie sprzed kilku miesięcy również wydaje się potencjalnie interesujące. Nikt przecież bez powodu nie popełnia samobójstwa - zwłaszcza kiedy ma dobrą pracę, kochającą rodzinę i jeszcze chwilę przed śmiercią był szczęśliwy. Co mogło pchnąć bankiera do targnięcia się na własne życie? Policja zamknęła dochodzenie z jednoznacznym wynikiem, ale ta wersja wydarzeń jest nie do przyjęcia dla bliskich i znajomych samobójcy. Paolo Contini rzucił się z pociągu, którym jechał także Jonas, a nasz dziennikarz nagrał reakcje współpasażerów odruchowo. Teraz te urywki mogą stać się punktem wyjścia do reportażu. W ciągu kilku miesięcy dzięki zbiegowi okoliczności Branda natyka się na dwa interesujące tematy. Każdy ma potencjał, by wynieść szeregowego pracownika telewizji na wyższy poziom. Jednak nic nie jest aż tak proste, jak mogłoby się wydawać. Co więcej, gdy sprawom przyjrzeć się z bliska, niepokojące przypuszczenia nasuwają się same. Samobójcza śmierć szwajcarskiego bankiera i dwa identyczne banknoty franków szwajcarskich wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego - chyba, że odrzuci się to, co niemożliwe, przyjrzy się pozostałym śladom, chociaż wydają się nieprawdopodobne. Czy warto, mimo niebezpieczeństwa, brnąć w dochodzenie?

 

„Szwajcaria" to słowo, będące niemalże synonimem pieniędzy, bankowości oraz bezpieczeństwa. Nie ukrywajmy - kraj ten nie kojarzy się raczej z kryminalną opowieścią. Tymczasem Martin Suter ukazał zupełnie inne oblicze Szwajcarii. Montecristo to trzymający w napięciu trhiller, dotykający wątków politycznych i gospodarczych. Mówi się, że gdy nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Maksyma ta wydaje się doskonale podsumowywać fabułę powieści Montecristo. Ale na tym nie koniec. Martin Suter zadbał o to, by czytelnik nie nudził się podczas lektury jego powieści i z pozornie niepowiązanych z sobą wątków stworzył historię, w której nie brak niespodzianek, zaskakujących zwrotów akcji i spektakularnego finału. Dylemat: jednostka czy ogół to tylko jedna z kilku kwestii, z którymi Suter skonfrontował bohaterów powieści Montecristo. Autor ich nie oszczędza. Podobnie jak nie oszczędza czytelników, nie pozwalając im nawet na wzięcie głębszego oddechu. Czy jednak nie o to właśnie chodzi w thrillerze? 

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Pabottyro plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-10-20, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Kiedy sięgałam po Montecristo nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać. Autora nie znałam. Opis na okładce zapowiadał się świetnie, dodatkowo książka zdobyła bardzo wysokie pozycje na listach bestsellerów. Nie chciałam stawiać jej zbyt wysokich wymagań, żeby nie było wielkiego rozczarowania. Teraz, kiedy już ją przeczytałam, mam w głowie mętlik. Dlaczego? Cóż Montecristo jest książką, która zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Człowiek nagle zaczyna zastanawiać się nad rzeczami, które wcześniej go nie obchodziły, albo wręcz kompletnie nie interesowały, a nagle zaczynają być ogromnie intrygujące.
Głównym bohaterem powieści jest Jonas Brand. Reporter, który utknął w miejscu, które miało być tak naprawdę tylko przystankiem w jego życiu. Niespełniony reżyser, zmaga się ze swoją nudną pracą i wciąż liczy, że uda mu się osiągnąć coś więcej niż robienie reportaży jako wolny strzelec dla Highlife'u. Jego życie nabiera tempa, kiedy przypadkiem odnajduje dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym. Wiecie co mówią - ciekawość to pierwszy stopień do piekła... Chyba coś w tym rzeczywiście jest. Życie Jonasa zostaje poważnie zagrożone, a kropla, która drąży skałę może przeważyć na jednaj z szali życia lub śmierci. Co zrobi Jonas, kiedy jego marzenie nagle zacznie się spełniać? Wybierze dotarcie do prawdy, czy życie o którym zawsze marzył?
Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to mnie w szczególności spodobała się postać Maxa Gantmanna. Zaimponowało mi jego samozaparcie i dążenie do odkrycia prawdy, nawet w obliczu niebezpieczeństwa. Wszystko by odkryć i ujawnić ogromny spisek i powiązania na szczytach władzy. (W końcu też przez długi czas nosiłam się z zamiarem zostania dziennikarzem śledczym.)

Akcja nabiera tempa mniej więcej po 30 stronach, kiedy właśnie Jonas zauważa podwójny numer seryjny. Od tego momentu, zaczynają się dziać dziwne i niepokojące wydarzenia, które dotyczą głównego bohatera. Autor świetnie pokazał również zachowania ludzi, będących świadkami tragedii. Różnorodność bohaterów jest wielkim plusem książki. Nikt tu nie jest wybielany. Pokazane są różne oblicza człowieka.

Książka została świetnie wydana. Magnetyczna okładka przyciągająca wzrok, a do tego książka jest szyta! Nie rozwala się ani nie rozjeżdża. Duża czcionka to kolejny atut, ponieważ nie męczą się oczy. Dodatkowo tył okładki ma bardzo ciekawą strukturę(taką do miziania haha:D). Wielki plus dla wydawcy.

Co mi naprawdę zaimponowało w powieści Martina Sutera? Złożoność historii. Chylę czoła przed autorem, że potrafił stworzyć tak niepokojącą wizję. Przypadkowe śmierci? Chyba już nigdy w to nie uwierzę! Podobało mi się pokazanie powiązań na szczytach władzy. Znacie pewnie stwierdzenie - rączka, rączkę myje? Cóż tutaj sprawdza się ona znakomicie. Władza i brak skrupułów czy jakichkolwiek zahamowań jakie mają najwyżsi urzędnicy potrafią przerazić. Ale, co znaczy jedno ludzie życie, w imię wyższego dobra, prawda? Martin Suter ukazał wielki cynizm i ironiczne poczucie humoru, do dodatkowo podkreśliło klimat powieści. Napięcie rosło z każdą stroną, a zakończenie wprawiło w osłupienie. Książkę mogę polecić wszystkim, nie tylko koneserom gatunku. Jeśli wcześniej nie miałeś styczności z thrillerem/kryminałem, śmiało możesz zacząć od tej pozycji, ponieważ Cię nie zawiedzie. Nie martw się, że nie masz pojęcia o świecie maklerów, giełdzie, bankach itp. Książka pochłonie Cię niemal od samego początku i nie wypuści ze swych szponów do samego końca. Tajemnice, intrygi, zdrada, spisek na szczycie władzy i sekretne stowarzyszenie. Walka o życie w cieniu kryzysu mogącego doprowadzić państwo do upadku. Jak dla mnie Martin Suter wykonał kawał świetnej roboty. Dodatkowo zostawił mnie z wieloma pytaniami, na które pewnie nikt mi nie odpowie... No cóż, takie życie czytelnika, który za bardzo wkręca się w powieść. Polecam, polecam, polecam!

Erna plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-10-10, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Niektórym wydaje się, że prowadzą stosunkowo nudne życie, bez polotu. Wykonując kiepską pracę, marząc o zupełnie innej ścieżce kariery. Nagle trafiają w sam środek zdarzeń, które trudno wyjaśnić. Pozornie logiczne, w rzeczywistości bazujące wyłącznie na tajemnicach. Jak je odkryć?

Jonas Brand jest reporterem zajmującym się raczej nieciekawymi historiami. Chciałby zostać reżyserem, tworzącym swoje wiekopomne dzieło o tytule „Montecristo”. Podczas podróży pociągiem z Zurychu do Bazylei dochodzi do wypadku — na torach ginie jeden z pasażerów. To podobno samobójstwo. Jonas kręci całą sytuację i nie spodziewa, że to odmieni jego dotychczasowe życie. Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje, gdy Brand odkrywa w domu dwa banknoty. O tych samych numerach seryjnych. Czy któryś z nich jest fałszywy? Okazuje się, że nie. Jaki związek ma skandal finansowy z rzekomym samobójcą, maklerem?

Raczej rzadko mam styczność z taką literaturą, ale staram się jej nie odrzucać, gdy natrafi się okazja na przeczytanie. Warto poszerzać horyzonty, co zawsze powtarzam. Przy okazji można mile się zaskoczyć dobrą książką. Czy pożałowałam sięgnięcia po powieść autorstwa Martina Sutera? Nie. Zaintrygował mnie tytuł, jasno nasuwający skojarzenia z wybitnym dziełem Aleksandra Dumasa (ojca). Chyba głównie z tego powodu postanowiłam bliżej zapoznać się z twórczością Sutera. Przyznaję, wydanie również wpadło mi w oko. To nieco ponad trzysta stron, więc trudno byłoby żalić się na kiepskie odczucia towarzyszące lekturze. Na szczęście, nie było tak źle. Akcja mnie wciągnęła, choć podchodziłam z wątpliwościami. W końcu naprawdę mało wiem o prawach rządzących bankami, giełdami i pieniędzmi ogólnie. Teraz czuję się troszkę mądrzejsza w temacie. Ufam, że autor dogłębnie sprawdzić przedstawione przez siebie informacje.

Suter zadbał o mnogość wątków. Trafimy też na ten miłosny, co ucieszy osoby lubiące tę nutkę. Ja też do nich należę, a dodatkowo polubiłam postać Mariny, partnerki Jonasa. To ważna bohaterka, pomagająca w rozwikłaniu zagadki, o świeżym spojrzeniu. I nie jest jednolita, więcej nie zdradzę. Myślę, że wielu zainteresują fragmenty z jej udziałem. Oczywiście, nie umniejszam samemu Brandowi. Wzbudza sympatię, odruchowo chce się, aby omijały go zagrożenia, a fabuła potoczyła ku szczęśliwemu zakończeniu. Jak było w istocie, doczytacie. Zwroty akcji powinny usatysfakcjonować fanów mocnych wrażeń, z każdą kolejną stroną dochodzimy do sedna prawdy, a pragniemy ją poznać szybko. Dlatego trudno narzekać na monotonię.

Autor zadbał o przejrzystość języka, brak tu nadmiaru w kwestii terminologii charakterystycznej dla bankowości. Nie musimy szperać w Internecie w poszukiwaniu interesującego słówka, całość podano przystępnie dla laika. Intryga ciekawi, właśnie ją uznaję za najmocniejszy punkt powieści. Mamy do czynienia z thrillerem, a ten gatunek przecież musi charakteryzować się trzymaniem w napięciu. Uważam, iż miłośnicy książek z dreszczykiem będą zadowoleni, podobnie ludzie dopiero zaczynający przygodę. Za delikatny minus można uznać pewną sztuczność między bohaterami. Osobno prezentują się lepiej niż razem, ich przeżycia wewnętrzne stawiam ponad dialogami.

Martin Suter świetnie pokazał zawiłości i kłamstewka budujące system finansowy. I moment, gdy te pozornie niewinne oszustwa prowadzą do ogromnych afer z udziałem bogatych, powszechnie szanowanych obywateli. A w przekręty są zamieszani nie tylko oni, ale także kręgi polityczne i medialne. Mocna książka, ujawniająca słabości, które możemy dojrzeć w otaczającym świecie. Tym sposobem Szwajcaria, gdzie osadzono fabułę, przestaje być krajem kojarzącym się czytelnikowi z pięknymi widokami i bankami. Staje się okolicą, gdzie wydarzają się dziwne sytuacje, a labirynty tajemnic ciągle poszerzają. Czuję, że wkrótce zostanie nakręcona ekranizacja powieści. To gotowy materiał na scenariusz i po cichu można już obstawiać, kto kogo zagra?

Chętnie zapoznam się z resztą twórczości Sutera. Jeśli inne pozycje wychodzące spod jego pióra są zbliżone do „Montecristo”, wówczas można uznać go za całkiem dobrego pisarza. Polecam tym, którym brakuje odrobiny sensacji. Nie brakuje jej, kartki aż kipią od mocnych wrażeń.
Bookendorfina plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-09-27, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
"Są rzeczy, które się nie zdarzają, bo po prostu nie mają prawa się zdarzyć. A gdyby mimo to... miały się zdarzyć, to przeklętym obowiązkiem i powinnością ludzi takich jak my jest ich cofnięcie."

Na powieść czekałam z dużym zainteresowaniem, a kiedy już do mnie dotarła, nie mogłam się oprzeć i niemal natychmiast zaczęłam się w nią wgryzać. Autor wspaniale potrafi budować napięcie, mamy wrażenie, jakbyśmy poruszali się po książce w coraz szybszym tempie, niecierpliwie przerzucamy kartki, aby dowiedzieć się, co jeszcze ciekawego i zaskakującego czeka nas dalej. Thrillerowski dreszczyk nie opuszcza nas od pierwszej do ostatniej strony, nie ma mowy o przerwach, trzeba doczytać do końca. Świetnie zawiązane węzły znakomitej intrygi, która zatacza wyjątkowo szerokie kręgi, jesteśmy pod wrażeniem listy jej uczestników, potwierdzających ją zdarzeń, odkrywanych faktów i pozornych zbiegów okoliczności. System finansowy wzniesiony na ruchomych piaskach kont i współzależności, wciąż gnijący i psujący się od środka, przyjmujący zbyt zachłanne kęsy, aby zdołać je przełknąć, maskujący wyłaniające się kryzysy w każdy możliwy sposób, niewyciągający żadnych wniosków z popełnianych błędów, może nawet całkowicie pozbawiony tej zdolności. Jestem zachwycona pomysłem na zakończenie powieści, rzekłabym, że wręcz idealnym, nieco szyderczym, kąśliwym, sarkastycznym, doskonale mieszczącym się w przyjętej konwencji fabuły. Brawo dla autora, że zdecydował się na taki ruch, ogromne zaskoczenie na plus. Spędziłam z książką kilka bardzo udanych godzin, fascynująco mnie wciągnęła, dostarczyła satysfakcjonującej czytelniczej przygody, ale również pozostawiła z uczuciem analogii do otaczającej nas rzeczywistości.

Jonas Brand, nieco naiwny wideoreporter, marzący o karierze reżysera filmowego, podróżując pociągiem przypadkowo rejestruje okoliczności tragicznego wypadku maklera Paolo Continiego. Kilka miesięcy później, natrafia na dwa banknoty o tym samym numerze seryjnym, a ponad wszelką wątpliwość żaden z nich nie jest fałszywy. Dziennikarz rozpoczyna śledztwo na własną rękę, starając się jak najwięcej dowiedzieć o tej zadziwiającej sprawie. Jednak im bardziej zagłębia się w dochodzenie, im więcej poznaje świadków, im trafniejsze zadaje pytania, im tajniejsze informacje do niego docierają, tym z każdym dniem robi się dla niego coraz groźniej i niebezpieczniej, a grono osób, którym może zaufać drastycznie spada. Sprawy zaczynają się komplikować, obejmować swym zakresem elity finansowe, bankowe, polityczne, giełdowe, środki masowego przekazu, świat piarowców, producentów i filmowców. Co wspólnego ze szwajcarskim skandalem finansowym ma samobójstwo Continiego? W jaki sposób interpretować pozyskane doniesienia? Dlaczego wydają się tak niesamowicie ważne i cenne, jak można je wykorzystać? Co uda się Brandowi zrobić z pozyskaną wiedzą, czy zdecyduje się przekazać ją opinii publicznej? A przede wszystkim, czy reporter dotrze do faktycznych źródeł prawdy, a może sprawa go przerośnie, zaś jego zapał do śledztwa zostanie osłabiony?

bookendorfina.blogspot.com
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gosia45 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów