Tu możesz się zatracić i wygrać albo przegrać… wszystko
Wymarzony urlop Lizy, rasowej businesswoman, od początku nie przebiega zgodnie z planem. Jej przyjaciółka w ostatniej chwili rezygnuje z wyjazdu, więc kobieta leci w pojedynkę. Na domiar złego, miejsce w samolocie parę rzędów od niej zajmuje jej były narzeczony.
I nie jest sam.
Ten widok tak bardzo działa Lizie na nerwy, że w odwecie postanawia uwieść pilota, aby pokazać, że ona też cieszy się szczęściem u boku kogoś nowego. Jeszcze nie wie, że tym samym wplącze się w niebezpieczną grę.
Kapitan okazuje się powiązany z międzynarodową grupą przestępczą. Jego tropem podąża Hubert – nieustępliwy pracownik wyspecjalizowanej Agencji, który nie zwykł odpuszczać, gdy czegoś pożąda. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Udawany związek Lizy sprawia, że agent skupia na niej uwagę. Wychodzi na jaw, że mieli już okazję się spotkać, a gdy ich ścieżki ponownie się przecinają, odradza się dawna fascynacja.
Wkrótce kobieta będzie musiała udowodnić swoją niewinność, a przy tym nie dać się zwieść pokusom, które czyhają na Karaibach. Nic tak bowiem nie sprzyja gorącym, uzależniającym romansom jak palące słońce, rajskie plaże… i wizja, że mogą to być ostatnie dni wolności.

Do przeczytania książki Magdaleny Artomskiej-Białobrzeskiej Tropikalna strefa uczuć zaprasza Wydawnictwo Novae Res. Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment powieści Tropikalna strefa uczuć:
ROZDZIAŁ I
LIZA
Leciałam na wymarzony i wyczekany urlop. Przyjaciółka, z którą miałam spędzić dwa tygodnie na Karaibach, w ostatniej chwili zawiodła. Zamiast towarzystwa swojej lojalnej kumpeli wybrała notorycznie zdradzającego narzeczonego. Oszołomił ją i ogłupił jak pierwszą naiwną. Choć jako trzydziestoparolatki nie należymy już do grona kici, kurczątek czy gąsek, to jednak ów przebiegły wąż przeszedł sam siebie w manipulacyjnym kąsaniu. Mój Boże! Czego on nie wyprawiał?! Posypywał głowę popiołem wulkanicznym z Lanzarote. Kupował setki czerwonych róż. Zamawiał kolacje w najdroższych lokalach. No i oczywiście gołosłownie zapewniał, że kocha nad życie. A zdradziecki wyskok to tylko przypadkowy incydent. No jakżeby inaczej. Przecież ta trzecia, czwarta, piąta i kolejne grzesznice same się prosiły. W końcu kusiły go bezczelnie: bujnym biustem, nogami do nieba, talią Marilyn, zapleczem intelektualnym godnym tuzów współczesnej nauki i techniki. Jednym słowem same modliszki, bestialsko wiercące dziury w umysłach biednych, ale za to porządnych, przyzwoitych, zajętych panów, czyli swoich ofiar. Niech to szlag! Co za gatunek! Obłudnik! Bałamutnik! Kłamca! Drań! Nie cierpię takich facetów! Mają szczęście, że trzymają się ode mnie z daleka!
W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Tropikalna strefa uczuć. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
