Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Berlin, późne lato

Grzegorz Kozera

Ocena ( 8 osób )
4.9
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 2013-03-19
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788393543762
Liczba stron: 208
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Justyna Gul

Ludzie ludziom…

 

Sześć milionów – na tyle szacowana jest liczba Żydów, którzy w wyniku prześladowania przez władze niemieckiej III Rzeszy oraz jej sojuszników w trakcie II wojny światowej zostali zlikwidowani. Wśród ofiar Holokaustu byli mężczyźni, kobiety, dzieci – bestialstwo Hitlera i jego popleczników nie miało granic, nie oszczędzało też nikogo. Wśród ras niegodnych stąpać po tym łez padole znaleźli się także Polacy, a mogił poległych prawdopodobnie nigdy nie będzie można dokładnie policzyć. Ale ofiary wojny tak naprawdę nie mają narodowości czy wyznania, po każdej bowiem ze stron byli oprawcy, po każdej ze stron ludzie mieli wybór. Ci, którzy poddali się presji Hitlera bądź też dali się omamić jego ideologii, którzy w bestialskich mordach odnajdywali sens, są tak samo winni jak Ci, którzy uśpili swoje nieczyste sumienie, starając się żyć na uboczu, zamykając się na prawdę i udając. 

 

Ile człowieka jest w człowieku odwracającym głowę na widok sąsiada? Ile człowieka jest w człowieku, który skazuje bliźniego na pewną śmierć, który donosi ze świadomością, że wyrok może być tylko jeden. Ludzie ludziom zgotowali ten los – wszyscy pamiętamy motto Medalionów Nałkowskiej. Pozostaje jednak pytanie, czy wspominając wojnę, możemy jeszcze mówić o człowieczeństwie? Nie znajdziemy prostej i łatwej odpowiedzi na to pytanie - szczególnie, że świadectwo swojego zezwierzęcenia dajemy nieustannie. Grzegorz Kozera zamyka te wątpliwości w formie powieści, która na długo pozostaje w pamięci i w sercach. 

 

Książka jest swego rodzaju hołdem złożonym tym, którzy odeszli - ofiarom systemu i niezrównoważonego człowieka, któremu udało się zarazić swoim szaleństwem tłumy. To przestroga i dowód, jak łatwo jest wyzbyć się w obliczu strachu ludzkich odruchów, jak łatwo z ofiary zmienić się w kata. Berlin, późne lato to kolejna już powieść autora, którego pióro zwróciło już uwagę czytelników przy Drodze do Tarvisio. Najnowsza pozycja, opublikowana nakładem wydawnictwa Dobra Literatura, to krzyk tysięcy tych, którzy zginęli w opadach gazu, którzy zostali rozstrzelani, skatowani na śmierć, uduszeni. To rozpaczliwe prośby setek gwałconych bestialsko kobiet, to konwulsje ciał, skręcających się pod wpływem gazu. To wreszcie płacz dzieci, które nie rozumiały, że kończy się ich młode życie, ale czuły śmierć unoszącą się w powietrzu. 

 

Tą śmiercią pachniał nawet Berlin 1943 roku, a upalne lato tylko potęgowało atmosferę nierealności i grozy. Ciągłe naloty, zmniejszające się racje żywnościowe i powszechna indoktrynacja potęgowały strach i napięcie mieszkańców. Żyli, ale co to było za życie - w kłamstwie, iluzji, którą coraz trudniej było utrzymać. Nie udaje się to nawet Otto Petersowi, pisarzowi bez weny, byłemu nauczycielowi, który próbuje utrzymać się przy życiu dzięki pracy w małej księgarni swojego przyjaciela. Bezpośrednie starcie zbrojne go ominęło, ranny ćwierć wieku wcześniej w nogę uchronił się przed linią frontu. Życie za Führera oddał natomiast jego syn, poległy pod Stalingradem, podobnie jak setki jemu podobnych. Żona zmarła na białaczkę kilka tygodni wcześniej i tak Otto został sam, izolując się od ludzi, ukojenie znajdując jedynie w książkach. 

 

Otto woli nie wiedzieć, nie angażować się, nie myśleć – jego pragnienia ograniczają się tylko do spokojnego życia. Spokój ten burzy jednak pewna Polka, uciekinierka z obozu koncentracyjnego. Halina Kamińska, bo tak ma na imię więźniarka, kryje się przed gestapo w piwnicy domu, który zamieszkuje bohater. Co sprawia, że on, który wolał dotąd karmić się złudzeniami Niemiec wielkich i sprawiedliwych, decyduje się pomóc umierającej z wycieńczenia kobiecie? Może to serce, które lata wojny zamieniły w kamień? A może próba odkupienia win, wstyd za zachowanie syna, którego patriotyzm był splamiony krwią niewinnych ofiar? 

 

Udzielenie schronienia Halinie przywraca bohaterowi wzrok. Dotąd żył jak ślepiec, nie dostrzegając okrucieństwa, bestialskich mordów i fałszywych świadectw dawanych przez III Rzeszę. Polka pokazała mu prawdę, mówiąc o milionach zgładzonych, o ciałach służących za surowiec, o łapankach, gwałtach, ciężkiej pracy i głodzie. O wszystkim, o czym dotąd Otto wiedzieć nie chciał. Przekonała go też, że miłość w wojennych czasach jest możliwa i warta nawet więcej, niż w czasach pokoju...

 

Mimo wyznania Otto: Nareszcie znów potrafię kochać, powieść Kozery nie jest historią o miłości. Od początku wiemy, że to uczucie jest tylko kurczowym chwytaniem się nadziei, że nie ma szans, że w tej bajce happy end nie jest możliwy. Książka jest raczej studium ludzkich zachowań w obliczu tragedii, w obliczu strachu, w obliczu wroga. To portret ludzi, którzy nie dzielą się na Polaków, Niemców i Żydów, tylko na tych, którzy noszą w sobie człowieka i tych, którym to człowieczeństwo zostało odebrane, bądź które oni sami złożyli w ofierze Führerowi. Są tu Niemcy dobrzy i źli, są tacy, którzy z narażeniem życia oferują pomoc, są tacy, którzy nie zawahają się w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku donieść na drugiego i tacy, którzy gotowi są wymienić życie za życie. 

 

Berlin, późne lato to dowód na słabość człowieka, ale i na wielkość literatury. Kozera po raz kolejny udowodnił, że o rzeczach  złożonych, wielowarstwowych można pisać prosto, wydobywając ich piękno bądź szpetotę. Sprawne pióro autora kreśli wizje śmierci, doskonale oddaje atmosferę napięcia i milczącego oczekiwania na rewizję, na wyrok, który prędzej czy później nadejdzie. Towarzyszymy bohaterowi w jego życiowej drodze, w jego przebudzeniu i wewnętrznej przemianie. Drobna Polka obudziła w nim nie tylko wolę przetrwania, ale i serce, które pod wpływem Goebbelsa, NSDAP i Hitlera zamieniło się w twardy głaz. Kozera zaś budzi w czytelnikach uczucie wstydu za tych, którzy stali się marionetkami w rękach decydentów oraz dumę z działania tych, którzy się nie poddali. Oby uczucia te pozostały w nas ku przestrodze...

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
benioff + 1 plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-07-23, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2013,Mam,
Berlin, późno lato, to romantyczna w klimacie historia o tym, jak umiera nadzieja. Późnym latem 1943 roku Berlin zdecydowanie nie był dobrym miejscem do życia. Kłopoty z zaopatrzeniem, nocne naloty aliantów, lęk przed donosem wiernych brunatnej władzy szpicli, dojmujące poczucie klęski i bezsensu wojny. Kreśląc obraz stolicy III Rzeszy Kozera proponuje ciekawą perspektywę. Wszystko, co dzieje się wokół głównej postaci literata Otto Petersa, duchowego spadkobiercy romantycznego twórcy Heinricha von Kleist i wyklętego przez nazistowską propagandę Remarque'a, którego ,,Na zachodzie bez zmian" często czytuje, przywodzi na myśl obrazki, jakie znamy z naszej martyrologii. Zarówno z czasów okupacji, jak i późniejszego stalinowskiego terroru. Z tą różnicą, że ich ofiarami są przedstawiciele ,,rasy panów". Od razu dodajmy, że przedstawiciele wyklęci, traktowani przez nazistów na równi, ze znienawidzonymi ,,podludźmi" z bliskiego wschodu. Galernicy wrażliwości, intelektualiści, artyści, wychowani w duchu tolerancji i umiłowania wyższych wartości idealiści. Obrazy nalotów w skórę odzianych gestapowców przywodzą na myśl rodzime wizyty smutnych panów z SB, a prowokacje w stosunku do mniejszości seksualnych i łowy na nie aryjskich obywateli jeżą włosy, bo przerażająco rymują się z losami mieszkańców okupowanych miast. W takim właśnie podłym czasie przytrafia się bohaterowi uczucie, które zmienia jego uległą wegetację w dynamiczną feerię zdarzeń. Jego związek z Polką, uciekinierką z obozu nadaje nowy sens jego egzystencji. Im bardziej uczucie rozkwita, tym bardziej nakręca się spirala zła wokół Petersa i jego bliskich, kierując historię ku fatalnemu rozwiązaniu. Rozstaniemy się z bohaterem w pobliżu Wannsee pod Berlinem, gdzie wspomniany już Kleist zastrzelił się wraz ze swoją przyjaciółką, Henriettą Vogel. Według historyków literatury był to chłodno przemyślany czyn estetyczny, do którego długo się przygotowywał, a spowodowany był poznaną w 1801 roku filozofią Kanta i ideą niepoznawalności prawdy. Książka Kozery, napisana klasycznym stylem, pełna odwołań do niemieckiej kultury lecz przesycona iście słowiańską wrażliwością, długo jeszcze po odstawieniu jej na półkę nie daje o sobie zapomnieć. Będąc z jednej strony świadectwem mrocznych czasów, jest historią pod każdym względem uniwersalną. Autor w posłowiu wymienia kilka pozycji źródłowych, z których czerpał wiedzę historyczną, ewidentnie broni się jednak przed opatrzeniem swojej zbeletryzowanej wersji dziejów dopiskiem o fikcyjności biorących w niej udział postaci.
Dorota_Dega plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-01-10, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Wyzwanie- 52 książki 2017,
Piękna, wzruszająca historia o miłości , która nigdy nie powinna się zdarzyć, która nawet w pełni nie zdążyła rozkwitnąć.
Pełna bólu i wewnętrznego cierpienia opowieść o tym, że ludzie są ludźmi, a nie narodami, że mimo czasów wojny i rządowych zakazów miłość znajdzie swoje miejsce i rodzi się w sercach osób, które powinny być największymi wrogami.
Otto Peters - dawniej pisarz, teraz pracownik w księgarni przyjaciela. Człowiek, którego nie porwał nazizm,mimo iż jego żona i syn wsiąkneli w ten nurt.
I właśnie po śmierci syna, który zginął na froncie oraz po śmierci żony, która zmarła na raka, pełen marazmu i obojętności znajduje w piwnicy Polkę, która zbiegła z obozu .
Na samym początku chce jej tylko pomóc, a jednak wszystko się komplikuje gdy do głosu dochodzi serce..
Na prawdę warto przeczytać, wzruszyłam się nieziemsko a zakończenie całkiem wyciska łzy z oczu.
I pomyśleć, że wiele takich historii działo się naprawdę...
agatrzes plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-10-08, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,
Pierwsze spotkanie z twórczością autora jest dla czytelnika podróżą w nieznane. Opis okładkowy stanowi pewnego rodzaju folder reklamowo-informacyjny, ale tak naprawdę dopiero podczas lektury przekonuje się, czy wycieczki z tym przewodnikiem zaspokajają jego gusta i dostarczają mu wrażeń, których oczekiwał. Sięgając po powieść Grzegorza Kozery wiedziałam, że napisał ją prozaik, poeta, dziennikarz i bloger , a akcja książki ma miejsce w Berlinie podczas II wojny światowej i ukazuje mało dostojny świat


45-letni Otto Peters podczas wojny stracił ukochanego syna i żonę. Wiedzie samotne życie, okraszone skromnymi racjami żywności,  atakami bomowymi i pracą w księgarni. Kiedyś był pisarzem, ale jak to sam określa czasy dla literatury nie są dobre, a pisanie w „służbie narodu” nie jest dla niego. Otto nie jest człowiekiem wymagającym, jedynym jego marzeniem jest koniec działań zbrojnych i spokojne dożycie swych dni. Pewnego dnia w piwnicy natyka się na poszukiwaną przez Gestapo kobietę i musi dokonać wyboru, ale nawet on sam nie przypuszcza, jak bardzo ta decyzja wpłynie na jego los.





Główny bohater jest na pozór zwykłym człowiekiem, pogodzonym z losem, żyjącym z dnia na dzień i starającym się nie rzucać w czujne oczy Gestapo, które na tym etapie wojny nie oszczędza nawet swoich rodaków, a najdrobniejsze przewinienie może mieć fatalne skutki. Otto jest osobą inteligentną i nie ulega wpływom propagandy, potrafi wyciągać wnioski , a jego horyzont sięga ponad czubek własnego nosa. Mimo,, że wojna zabrała mu wszystko, co kochał, ma w sobie dużo empatii, wrażliwości i nie boi się zaryzykować własnego życia, żeby ratować drugiego człowieka.


Grzegorz Kozera zabiera czytelnika w podróż do Berlina 1943 roku i okrywa przed nim brutalne realia ówczesnej rzeczywistości, gdzie  nie każde życie ma tą samą wartość. Nie pokazuje niczego, o czym większość z nas nie wiedziałaby z lekcji historii, czy opowieści dziadków, a jednak tworząc bohaterów z krwi i kości nadaje tym wydarzeniom nową perspektywę. Pozwalając czytelnikowi „wejść” w życie bohaterów sprawia, że jest on w stanie zrozumieć pewne zachowania i uświadamia sobie  że rzeczywistość nie zawsze jest czarno-biała


Autor ma bardzo przyjemny styl pisania, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Nie potrzebuje wielu słów, żeby pobudzić wyobraźnię czytelnika i jego emocje. Stworzył bardzo prawdziwych i wiarygodnych bohaterów i choć wydarzenia są fikcyjne, ta historia mogła wydarzyć się naprawdę


Mną książka wstrząsnęła i niejednokrotnie wystawiła moją wrażliwość na ciężką próbę, pokazując do czego zdolni są  ludzie i jak niewiele potrzeba żeby z człowieka zmienić się w bestię. Z drugiej strony zobaczyłam Otto Petersa Niemca zdolnego do miłości, poświęcenia i nie bojącego się podejmować największego ryzyka dla drugiego człowieka


„Berlin, późne lato” jest opowieścią o miłości, która przyszła w najmniej odpowiednim momencie. Z racjonalnego punktu widzenia nie powinna się zdarzyć, ale serce dokonało  własnego wyboru.  Myślę jednak, ze nie ten wątek jest w powieści najwyraźniejszy, choć  niewątpliwie jest on  motorem wszystkich wydarzeń.


Książkę oczywiście polecam wszystkim, którzy mają ochotę na ciekawą historię osadzoną w trudnej rzeczywistości. Nie jest to lektura lekka, ale czasem warto przeczytać powieść, która porusza serca, przemawia do wrażliwości i sprawia, że momentami czytelnikowi zasycha w gardle
Maryjusz70 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-13, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,12 książek,
Berlin rok 1943. Pisarz Otto Peters po śmierci sympatyzującej z nazistami żony Elsy oraz jedynego syna Ericha, który służąc w niemieckiej armii poległ pod Stalingradem - zaprzestał literackiej działalności. Dnie spędza na pracy w księgarni swojego przyjaciela Rolfa, a nocami wraz z innymi lokatorami bloku chowa się w piwnicy przed wybuchami bomb zrzucanych przez angielski RAF. Jednego z wieczorów, znajduje w podziemiach budynku wycieńczona i chorą młodą kobietę. Okazuje się, że dziewczyna jest Polką zbiegłą z jenieckiego obozu, gdzie trafiła za konspiracyjną działalność w okupowanym kraju. Otto zabiera kobietę do mieszkania, gdzie przez trzy tygodnie ukrywa ją, zapewnia jedzenie i opiekę lekarza. Z narażeniem życia zdobywa dla Haliny trzy fiolki penicyliny, dzięki którym ta szybko wraca do zdrowia. Polka, znająca niemiecki język opowiada swojemu opiekunowi o holokauście i przerażających sposobach traktowania przez okupantów mieszkańców Generalnej Guberni. Peters wierzy na słowo opowieściom dziewczyny, mając świeżo w pamięci fotografie jakie pokazywał mu towarzysz broni jego syna, na których wraz z Erichem pozuje na tle stosu trupów, powieszonych partyzantów czy płonącej stodoły z zamkniętymi w niej mieszkańcami wioski.

Pomiędzy Niemcem, a Polką rodzi się uczucie i w trakcie jednej z nocy, leżąc w łóżku po miłosnych uniesieniach snują wspólnie plany o wyjeździe do Szwajcarii, gdzie chcą przeczekać okropieństwa wojny. Sielanka nie trwa zbyt długo. Halina zostaje aresztowana przez gestapo pod nieobecność Otta, a ten nie widząc szans na jej ocalenie i będąc przekonany, że jego ukochana została zamordowana - popełnia samobójstwo łykając leki pozostałe po żonie.

Wadą książki jest jej forma przypominająca raczej zawarte w kilku odcinkach opowiadanie. Poruszona w niej problematyka, wielość możliwych do rozwinięcia wątków, jak i moralnych dylematów jej bohaterów, aż prosi się o obszerniejsze potraktowanie tematu. Mam też wątpliwości, czy przedstawiona w niej historia mogła faktycznie się wydarzyć. Moim zdaniem jest bardzo mało prawdopodobne aby mieszkaniec Berlina, którego syn walczył w Wermachcie - mógł zapałać tak gorącym uczuciem do Polki (nawet jeżeli jej uroda była niezwykła), która jak wmawiano Niemcom zaliczała się do podlejszego sortu gatunku ludzkiego.
Niewątpliwą zaletą jest natomiast wciągająca fabuła książki pozwalająca na jej przeczytanie w ciągu kilku wieczorów. Autor bardzo ciekawie opisuje realia życia mieszkańców bombardowanego niemieckiego miasta i panujące w nim nastroje społeczne, w których do wyjątków należy wyrażanie poglądów i postaw antynazistowskich.
Bardzo podobało mi się też zakończenie historii Otto Petersa, do którego po śmierci wychodzą wszyscy nieżyjący członkowie jego rodziny i zabity przez gestapo Rolf . Nie może jedynie wśród nich dostrzec pięknej Haliny.
koshi plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-09-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2013,Mam,
"Berlin, późne lato" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Grzegorza Kozery i jak najbardziej udane. Autor bardzo realistycznie oddał lęk towarzyszący ludziom podczas wojny, niepewność jutra, czyhające niebezpieczeństwa. Ale przede wszystkim jest to książka o miłości w trudnych czasach, nie znającej granic, pełnej poświęceń. Wartka akcja i wiarygodni bohaterowie sprawiają, że od tej powieści nie sposób się oderwać. Uświadamia czytelnikowi, że nawet w obliczu okrucieństw istnieją osoby, które narażając swoje życie, są gotowe nieść bezinteresowną pomoc. "Berlin, późne lato" pozwolił mi na spojrzenie na Niemców trochę przychylniej, bo przecież nie każdy z nich był naszym wrogiem i identyfikował się z ideologią Hitlera. Książka uświadomiła mi, że dla czystego uczucia nie ma żadnych barier, zmieniła spojrzenie na różne stereotypy, skłoniła do docenienia życia w pokoju, umożliwiła lepsze poznanie historii tamtych czasów. Polecam.
agatrzes plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-10-08, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,
Mną książka wstrząsnęła i niejednokrotnie wystawiła moją wrażliwość na ciężką próbę, pokazując do czego zdolni są ludzie i jak niewiele potrzeba żeby z człowieka zmienić się w bestię. Z drugiej strony zobaczyłam Otto Petersa Niemca zdolnego do miłości, poświęcenia i nie bojącego się podejmować największego ryzyka dla drugiego człowieka

,,Berlin, późne lato" jest opowieścią o miłości, która przyszła w najmniej odpowiednim momencie. Z racjonalnego punktu widzenia nie powinna się zdarzyć, ale serce dokonało własnego wyboru. Myślę jednak, ze nie ten wątek jest w powieści najwyraźniejszy, choć niewątpliwie jest on motorem wszystkich wydarzeń.

Książkę oczywiście polecam wszystkim, którzy mają ochotę na ciekawą historię osadzoną w trudnej rzeczywistości. Nie jest to lektura lekka, ale czasem warto przeczytać powieść, która porusza serca, przemawia do wrażliwości i sprawia, że momentami czytelnikowi zasycha w gardle
ElzbietaDega Linia koment
Przeczytane:2017-02-04, Na półkach: Przeczytałem,12 książek 2017,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
KarenKa Linia koment
Przeczytane:2015-09-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
iwona-w Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 5, Na półkach: Mam,
justa21 Linia koment
Przeczytane:2013-05-24, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów