Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Chustka

Joanna Sałyga

Ocena ( 34 osób )
5.6
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013-05-06
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-240-2101-7
Liczba stron: 400
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Izabela Raducka

O tym, że jest chora, Joanna Sałyga dowiedziała się w wieku 34 lat. Namówiona przez Niemęża, kilka godzin po usłyszeniu diagnozy postanowiła zacząć pisać bloga. I walczyć. Walczyć mimo wszystko. Jej blog niewiele później zaczął cieszyć się niewyobrażalną popularnością. Po przeczytaniu książki trudno się temu dziwić.  

 

36 lat. Dla wielu z nas to jeszcze ciągle wiek, w którym nawet nie myśli się o tym, że kiedyś będziemy musieli pożegnać się ze światem. Wiek, w którym wciąż sami sobie wydajemy się nieśmiertelni. 

 

Chustka stanowi przedruk blogowych notek. Nie zawsze jest więc poprawnie, zdania rozpoczynają się małą literą, momentami stężenie wulgaryzmów przypadających na jeden krótki fragment jest przerażające, a żeby zrozumieć fonetyczny zapis angielskich zwrotów, trzeba je przeczytać na głos. Ale kto by się tym tak naprawdę przejmował? W przypadku tej książki akurat o wiele ważniejsza jest treść niż sposób, w jaki została przekazana.

 

Chustka swój blog prowadziła z ogromną szczerością. Niczego nie ukrywając, nie uznając tematów tabu, nie stroniąc od tego, co trudne, wstydliwe czy niewygodne. To właśnie niesamowita szczerość i bezpretensjonalność autorki sprawiają, że od lektury jej notatek ciężko się oderwać.

 

Zapiski Joanny układają się w piękną opowieść o miłości. Miłości do syna, miłości do Niemęża i - przede wszystkim - ogromnej miłości do życia. Życia, o które Chustka dzielnie walczyła, choć często na tę walkę brakowało jej sił. Sił, których dodawał jej uśmiech dziecka czy dotyk dłoni ukochanego. Niby drobnostki, których tak często nie zauważamy w codziennym biegu, a które przecież sprawiają, że nasze życie dzień po dniu staje się lepsze, bardziej wartościowe. 

 

Chustka wywołuje ogrom emocji. Sama na przemian śmiałam się i płakałam. Płakałam, bo jak nie płakać, gdy odchodzi człowiek? W dodatku człowiek tak młody, tak pełen życia, z mnóstwem planów na przyszłość, których już nigdy nie będzie mógł zrealizować. Śmiałam się, bo paradoksalnie to książka pełna radości, ciepła, rodzinnej miłości, dająca nadzieję na to, że mimo wszystko do samego końca można żyć po swojemu. Przy rozmowach Joanny z jej synkiem częstokroć wybuchałam głośnym śmiechem, nie zwracając zupełnie uwagi na miejsce, w którym właśnie się znajdowałam, czytając na głos fragmenty temu, kto akurat był obok. Są tak urocze, tak pełne humoru, że zwyczajnie nie da się inaczej. Jednocześnie widać też w tym kilkuletnim przecież dziecku ogrom dojrzałości, której, jak myślę, nie powstydziłby się żaden z dorosłych. 

 

Chustka to książka, która uczy pokory, która przypomina o tym, co ważne, która pozwala zrozumieć, że to nasze życie może i jest, jakie jest, może nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli, ale przede wszystkim... jest. I wciąż daje nam czas na zmianę. Czas, którego już wkrótce może zabraknąć.

 

Polecam z całego serca. 

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
CicheBaBum plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-22, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,
"napisała do mnie pewna Pani z pytaniem po co piszę
bloga i po co w fejsiku podaję linka do bloga.
wyczuwam w tych pytaniach nutkę irytacji i niezadowolenia

więc ja zapytam Panią: czy nie wypada
pisać o chorowaniu, o umieraniu?
a może drażni Panią, że piszę o tematach tabu?
[...]
miła Pani, blog to literatura, to świat wykreowany-
nawet jeżeli oparty na fragmentach rzeczywistości.
utrwalam tylko to co chcę, tak jak chcę."
Dla tego chcę ocenić tą książkę jako "literaturę" w kategorii BLOG ( !), a nie książkę godną uznania jako "6- więcej niż wybitną, arcydzieło" tylko dla tego, że napisała ją osoba przewlekle, śmiertelnie chora, która zapisała proces postępowania jaj choroby i podejście do własnego umierania.
Kobieta aktywna, mama 5- cio letniego chłopca, kochana przez swojego partnera- właściwie u szczytu swoich możliwości i w pełni szczęścia dowiaduje się, że to co odczuwała jako ból brzucha jest w rzeczywistości czymś zapowiadającym jej odejście. Rak, wyrok śmierci. Jak zostawić mężczyznę swojego życia i synka? No jak? Może aby sobie z tym poradzić, zainspirowana pomysłem Niemęża realizuje zamysł pisania bloga. Pisze o swoich doświadczeniach, myślach, uczuciach w krótkich zdaniach, nie używając zasad interpunkcji za to serwuje czytelnikom kontrowersyjne poczucie humoru, dosadne wulgaryzmy. I czuję to co jest między słowami. Gniew, frustrację, łapczywe chwytanie się chwili- szczęścia. Rozpaczliwe szamotanie się ze zgodą na to na co na prawdę nikt kto kocha żywych nie chce się zgodzić. Dzięki tym notatkom mogłam obserwować proces. Nie tylko postępu choroby, jej nieuniknionego końca, ale też wewnętrznej przemiany, rozwoju, dojrzałości... Książka była dla mnie przejmująca i trochę przerażająca. Zionęła z niej rozpacz, gniew. Nie polubiłam Joanny. Mam odwagę napisać w prost. Podejmowała wiele razy decyzje których ja sama bym nie podjęła. Nie napisałabym, że moi byli byli głupi i nie piłabym alkoholu. To tylko ździebełka różnic między naszymi światopoglądami, a jest tego niezły "snopek". Nie podoba mi się złośliwe poczucie humoru, wulgaryzmy, brak... ale nie wnikam już w ocenę duszy! Nie. Literacko zabieg rozpoczynania zdań małą literą nie wywarł na mnie wrażenia. W "Gwiazdy nad Oktober Bend" taka stylistyka to element zespolony z całością wykwintnego i genialnego utworu. Tu jest to jakaś egzaltacja? Zabieg, który miał maskować w przyszłości niedociągnięcia lub sprawiać wrażenie na Czytelniku, że "ta osoba to na prawdę musiała być bardzo chora, skoro pisała w taki nieporadny sposób...". Przesada.
Zastosowanie wulgaryzmów, wyrazów efemeryd słowotwórczych ( chałupniczych) modne, ale mnie takie chwyty wprost z marketingu nie łapią.
Dowcip- cięty,bezkompromisowy, buntowniczy- nie przypadł mi do gustu. W tej sferze jest efekciarstwo, pragnienie odniesienia sukcesu w krzykliwy sposób- skutecznie, kontrowersyjnie, ale dla mnie taki literalny, wesoły "taniec Czarnej śmierci" jest ciężkostrawny. Ale ktoś oto zapyta mnie: to jak pisać o tym, ze umieram? No, nie da się czasem inaczej. I właśnie to, że pani Joanna pisała o tym co rzeczywiście przeżywa, choć w sposób ubarwiony na potrzeby własne- ją usprawiedliwia.
Dla kogo ta książka? Nie polecam jako poradnik wychodzenia z choroby czy pocieszajkę, bo jak wiemy główna "bohaterka" ( autorka) ponosi klęskę w walce z Panem Rakiem. Zdrowym trudno będzie zrozumieć wszystko z przekazu pani Joanny, bo na prawdę mądre jest powiedzenie "syty głodnego nie zrozumie". Tu zdrowa osoba może tylko sobie wyobrażać to co przeżywa osoba skazana na śmierć w konsekwencji choroby nowotworowej. Po co więc mamy czytać? Po co trwać z każdym zdaniem przy osobie, której już nie ma? Pokusa okiełznania lęku przed śmiercią jest nieodparta. Mimo, że wiemy jak książka się zakończy nie potrafimy tracić nadziei, że jeszcze wszystko się ułoży, że odwlecze się nieuniknione i zazna się błogiego szczęścia na zawsze.
To po co czytać tak pesymistyczną pozycję? A może, aby się zatrzymać, zastanowić, pomyśleć? Docenić to co się ma, pocieszyć kogoś obcego, kim sami moglibyśmy się stać w każdej chwili czytając, będąc niemym uczestnikiem tego co świadomie bądź nie sami na pewno doświadczymy. Przez tą książkę zionie komunikat: z każdą chwilą każdy umiera, nikt nie żyje wiecznie. I co z tym robisz? Pomyśl o tym:)
agoosiaczek plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-07-04, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,
Na końcu książki jej autorzy pytają czytelnika ,,czy Tobie przydała się Chustka?". Joanna uczy - nawet jeśli jej już nie ma. Często powtarzała czytelnikom ,,cieszcie się tym, co macie. Może być gorzej", namawiała do regularnych badań, aby ewentualną chorobę wykryć zawczasu, pokazywała, że można umierać godnie (górnolotne określenie, jednak w jej przypadku jak najbardziej słuszne) i świadomie - przed swoim odejściem chciała pozostawić po sobie jak najwięcej wspomnień, nacieszyć się najbliższymi, dać im na zapas te wszystkie uczucia, które do nich żywiła. Dlaczego należy przeczytać ,,Chustkę"? By przypomnieć sobie, co tak naprawdę jest w naszym życiu ważne.
Deutschland191 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-12-17, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,wypożyczone z biblioteki,Wyzwanie 52 książki 2015,
"Chustka" to dziennik Joanny Sałygi zmagającej się od dwóch lat z rakiem żołądka. Kobieta opisywała na swoim blogu codzienną walkę z chorobą, jak radzi sobie z obecną sytuacją oraz jak spędziła każdy dzień. W jej pamiętniku nie brakuje także wzruszających i humorystycznych rozmów z synkiem oraz wyznań miłości do Niemęża. Kiedy zaczęłam czytać wprost nie mogłam się oderwać i udałam się w podróż poznając życie Joanny i jej rodziny. Podobało mi się,że pani Joanna otwarcie wyraża się co jej się podoba a czego nie znosi. Książka, która wzrusza, ale też wprowadza w dobry humor.
Przejmujący i niezwykle osobisty pamiętnik kobiety, która pragnie przeżyć swoje życie jak najlepiej. Czyta się też z nadzieją, że sytuacja może się poprawi, chociaż zakończenie jest znane.
Pozycja warta przeczytania i przemyślenia. Niesie spory ładunek emocjonalny i pokazuje, że najgorsze można przetrwać dzięki wsparciu i miłości bliskich osób.
agnik66 plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-09-18, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,

"Chustka" to dziennik Joanny Sałygi, znanej własnie jako Chustka, powstały z wpisów na jej blogu. Gdy Asia zachorowała na raka, postanowiła za namową swojego ukochanego założyć własną stronę i tam dzielić się swoimi przeżyciami, pozostawiając w ten sposób po sobie ślad.

Myślałam sobie, że będę twarda podczas czytania. Ale nie byłam. Po pierwszych kilku stronach pojawiły się łzy. Dla mnie była to niezwykle emocjonująca lektura, książka do bólu szczera, opisująca zmagania z trudną codziennością i chorobą, która wysysa z człowieka wszystkie siły. Autorka pisze szczerze, nie ukrywa swojego smutku, złości czy łez. Ale też pokazuje, że cieszy się życiem, szuka pozytywów w swojej chorobie, opisuje zabawne scenki ze swojej codzienności. Joanna żyje, żyje prawdziwie, pełnią życia. Nie traci czasu na użalanie się nad sobą, korzysta z tego, co ma, kocha tych, których ma jeszcze przy sobie. Wręcz emanuje miłością do swojego synka, martwi się, co się stanie, gdy jej zabraknie. Cierpi i fizycznie, i psychicznie.

Oczywiście można by było się przyczepić do małych liter i czasami chaotyczności, ale tego nie zrobię. Bo to totalnie traci znaczenie, gdy przekazywana jest czytelnikowi taka treść, taka emocjonalna treść. Styl autorki jest jedyny w swoim rodzaju.

Po prostu przeczytajcie tę książkę, proszę. Przeczytajcie i sami poczujcie te emocje. Nie ma sensu wiele o niej pisać, bo nie da się tego zrobić dobrze. A przynajmniej ja nie potrafię. Wiecie, gdy przeczyta się taką książkę, to przeklina się samego siebie za marnowanie życia, przejmowanie jakimiś pierdołami, które tak naprawdę nie są w ogóle istotne. Wiele mi ta lektura uświadomiła, naprawdę wiele i przypomniała, że pora żyć.

Został nakręcony także film pt. "Joanna" (2013r. reż. Aneta Kopacz), który został nominowany do Oscara. Co ważne, wystąpiła w nim sama Joanna Sałyga. Film jest krótki, ale niezwykle wzruszający i również niezwykle go polecam.

kingaczyta.blogspot.com
monweg plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-03-28, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2015,Mam,
dopóki jestem, jestem.

gdy przyjdzie odejść, odejdę.

Zbierałam się bardzo długo... ale w końcu przeczytałam. Niesamowita książka. Niezwykły pamiętnik. Przede wszystkim dla Syna, żeby mógł kiedyś, kiedy wspomnienia trochę się zatrą, przypomnieć sobie powiedzieć jak bardzo kochaną i mądrą miał mamę.

Śmiałam się i ryczałam na zmianę. Byłam pełna nadziei, wtedy kiedy Joanna ją miała, mimo, że wiedziałam jak to się skończy. Pochłonęłam tę książkę, by za chwilę znów wziąć ja w ręce i czytać na nowo niektóre wpisy. Chustka to zapis choroby, zmagania się z nią, wątpliwości, nadziei, ale nade wszystko miłości do Syna, Niemęża... świata, życia. Najpierw był blog i prawie codzienne wpisy. Po śmierci Joanny powstała niezmiernie wzruszająca książka. A zaczyna się tak:

mam 34 lata.
ważę 56 kg przy wzroście 171 cm.
urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka.

od kilkudziesięciu godzin mam raka.

Blog Joasi, który powstał z potrzeby serca, bił rekordy popularności. Mnóstwo osób odwiedzało Chustkę i dopingowało w walce ze śmiertelną chorobą. Joanna pisała pięknie o życiu, o umieraniu, bólu, ale także codziennych radościach. A potrafiła się cieszyć najdrobniejszymi rzeczami. Powalił mnie ten wpis: rak wręcz jest kwitnący. fantastycznie się rozwija; chyba mu jakieś imię nadam, żeby go spersonalizować, a jego zdjęcia z tomografii zacznę nosić w torebce. Jak niesamowite wrażenie robi to pogodzenie się z zaistniałą sytuacją. Asia opowiadała, bez zadęcia, o walce z chorobą, często z dużą dawką humoru. Czytając, na pewno każdy się wzruszy, ale też niejednokrotnie na twarzy czytelnika zagości uśmiech.

pierdolę.

zostaję.

nie umieram.
Więcej na - http://monweg.blog.onet.pl/2015/03/28/2581/
lady_foe plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-03-12, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
"Chustka" to opowieść o walce. To opowieść o miłości do Syna. I o tym jak przeżywać każdy dzień pełnią życia.
Śmierć odczuwa się dopiero na ostatnich kartach książki i łzy ciekną ciurkiem, bo przecież całą książkę wypełnia życie, wigor, radość i energia, mimo że przesypia się cały dzień.
violabu plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-01-11, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
,,Chustka" to pozycja nietypowa, bo powstała z zapisów bloga umierającej na raka kobiety. Co oryginalne, strony książki nie są ponumerowane, a ciągłość zdarzeń określana jest za pomocą dat.
Opowiada o umieraniu, ale przewrotnie, z tekstów Joanny Sałygi można wiele dowiedzieć się również o ... życiu. W ten sposób zarekomendowała mi książkę przyjaciółka, bowiem sama wiedząc, jak kończy się historia bohaterki i autorki, nie chciałam jej czytać obawiając się zbyt emocjonalnego przeżywania tej historii. Od początku bowiem wiemy, że Chustka przegrała walkę z chorobą. I rzeczywiście, płakałam co kilka stron (i się tego nie wstydzę), a jednak nie żałuję ani chwili spędzonej z książką.
Moja wysoka ocena lektury nie wynika jedynie z jej emocjonalnego przekazu. ,,Chustka" jest po prostu mądra. Pani Joanna pokazała w niej, jak zmienia się kierunek życia osoby śmiertelnie chorej oraz pokazuje, co w naszym bycie jest najistotniejsze. Poza tym, Joanna Sałyga miała świetną umiejętność układania myśli w przenikliwe słowa i była kobietą inteligentną, a jej zapisy przetykane są ... humorem. To ją znamy z przewrotnego plakatu dotyczącego 1% podatku ,,Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi". Tak, bo ona pomimo umierania, żyła najlepiej jak umiała i intensywnie walczyła o swoje życie. Nie chciała się poddawać, była silna. Jednak książka to zbiór nie tylko jej momentów radosnych lub wypełnionych buntem wobec choroby, ale i strachu przed śmiercią, obawy o najbliższych, paniki, poczucia beznadziei.
Najbardziej poruszały mnie teksty dotyczące jej kilkuletniego syna. Podobieństwo do miłości jaką darzę swoje dziecko, wyrywała mi serce ze współczucia dla nich obojga.

Polecam. Taka książka nie zdarza się często. Nieprawdopodobne, ale to samo życie. Nie jest tak, jak myślą ludzie zdrowi (jak dotychczas zdrowi!), że tylko innym zdarzają się takie tragedie.
zaczytanamimi plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-02-08, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Bardzo ciekawa wzruszająca książka a raczej powiedziałabym pamiętnik pisany przez kobietę walczącą z ciężką nieuleczalną chorobą. Opisuje jej odczucia i obawy a także walkę o życie dla rodziny
ksiazkowa-fantaz plusminus Linia koment

Rutynowa wizyta u lekarza może nie raz zaskoczyć nieoczekiwaną diagnozą. Diagnoza, która brzmi jak wyrok: złośliwy rak żołądka z przerzutami. Zwykły ból brzucha może okazać się niezwykłym. W pierwszej chwili odczuwalny jest szok i niedowierzanie, a także nasuwa się pytanie dlaczego ja? Nie ma czasu na narzekanie czy ubolewanie nad swoim losem, gdy ma się silną wolę życia trzeba podjąć wyzwanie i stawić czoła chorobie. Przedstawiona historia Joanny jest przestrogą, ale i nauką. Przestrogą, która krzyczy dbajmy o siebie, poświęcajmy chociaż chwilę dla siebie i dla naszego zdrowia. Im wcześniej wykryje się nieproszonego i złośliwego mieszkańca w naszym organizmie tym większa szansa na wyleczenie. 

Joanna Sałyga po postawionej diagnozie za namową Niemęża postanowiła założyć bloga. Pamiętny dzień 10 kwietnia 2010 roku zaczyna słowami:

"mam 34 lata
ważę 56 kg przy wzroście 171 cm 
urodziłam 5 lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka
od kilkudziesięciu godzina mam raka".

Blog Joanny zyskał bardzo dużą popularność. Jej zapiski były nieraz lekarstwem dla innych ludzi, którzy również zmagali się z chorobą. Były również inspiracją, motywacją, ukojeniem duszy i myśli. A czym był blog dla samej Joanny? Przede wszystkim pamiątką i świadectwem miłości do syna. Joanna nie doczekała tej chwili, gdy jej zapiski obiegły całą Polskę i zostały wydane w formie książki. "Chustka" to nie przypadkowy tytuł, bowiem to także ksywka Joanny i nazwa fundacji.

"Chustka" opisuje zmagania z chorobą Joanny. To także przedstawienie trudnych etapów leczenia i ich skutków ubocznych. Ale to także przedstawienie walki z chorobą, upór i wiara w zwycięstwo. Joanna w swoich zapiskach omija użalenie się nad sobą i losem, a skupia się na podjęciu walki z ciężką i trudną chorobą. Postanowiła także zaprzyjaźnić się z chorobą nazywając ją rubasznie "rakelcią". Książka nie traktuje tylko o chorobie, ale o byciu matką, miłości do niemęża i ukochanego synka. Synka, którego musiała przygotować na najgorsze, z którym nie raz rozmawiała otwarcie, traktując go na równi z dorosłym. Każdego dnia toczyła bitwę z chorobą, która czasem odpuszczała, by za chwilę uderzyć z podwójną siłą. Jednak ciężkie chwile nie załamały jej, a każdy dzień pokazywał jaką jest wspaniałą osobą i matką. 

"Chustka" to nietypowa książka, która obfituje we wspomnienia kobiety chorej na raka. Książka, której nie da się ocenić pod względem warsztatu, języka, czy stylu, bo nie da się ocenić kogoś życia. 

Zapiski Joanny są czasami smutne i przytłaczające, a za chwilę zupełnie wesołe i napisane z poczuciem humoru. Książka jest naszpikowana wieloma różnorodnymi emocjami, bowiem przez karty książki przewija się strach, smutek, wzruszenie, miłość, czy też radość. Te emocje wciąż odczuwam pisząc ten tekst. Samo wspomnienie jakże trudnej i ciężkiej drogi, jaką przeszła Joanna ściska mnie za serce. Świat jest niesprawiedliwy. Każdego dnia samobójcy odbierają sobie świadomie życie, tak samo Joanna chciała świadomie żyć i zwyciężyć. Niestety w tym wypadku rakelcia okazała się silniejsza i sprytniejsza. Joanna wciąż szukała nowych rozwiązań, nowych leków, nie poddała się do końca, jednak przeczuwała, że koniec jest już blisko. Po 2, 5 roku zmagań z chorobą przegrała najważniejszą walkę w swoim życiu.

Bałam się tej lektury, bo wiedziałam, że będę bardzo przeżywać los Joanny. Tak też się stało historia ta odcisnęła we mnie piętno. Piętno różnorodnych emocji od żalu, smutku, wzruszenia i łez po uśmiech, szacunek do życia. Absolutnie nie żałuję, że odważyłam się przeczytać zapiski Joanny, ponieważ ta lektura uczy pokory, podejścia do choroby i życia, miłości, a także pokazuje, że nie można do końca się poddawać, nawet w tych najtrudniejszych momentach. Trzeba walczyć do końca, bo przecież nigdy nie wiadomo kto wygra, a każdy dodatkowy dzień spędzony z bliskimi, których kochamy staje się bezcenny. 

"Chustka" to lektura, którą warto przeczytać. To lektura, która jest inspiracją, wiarą, nadzieją i pokazuje jak żyć w zgodzie ze sobą i bliskimi. To lektura, która pokazuje jakimi jesteśmy ignorantami w życiu obrażając się, kłócąc o jakieś pierdoły. To lektura, która zmusza do przemyśleń, uczy doceniać to co mamy i cieszyć się z tego. To lektura, która nadaje inne, świeże, a przede wszystkim lepsze spojrzenie na życie. Polecam.

godmyt plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-01-26, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,wyzwanie 2015- 26 książek w 2015,
Zapis codzienności.Prawdziwy,przejmujący,zwykły.Porusza i poucza.Joanna zabiera nas w swój świat- drobnych radości, ogromnego bólu, niezłomnego ducha.Lektura trudna, ale i piękna. Koniecznie trzeba ją przeczytać.
wwwiolka plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,12 książek 2014,
Jedna z książek, przy których nie liczy się warstwa literacka. Niezwykle wzruszająca historia zmagania z nieuleczalną chorobą młodej kobiety. Życiowy partner, mały synek i niespożyty apetyt na życie, które nieubłaganie się kończy. Poruszająca.
monika200571 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-12-11, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
walka z rakiem smutna historia ale wspaniale napisana
akarasek plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Niezwykle poruszająca opowieść o dzielnej kobiecie, która dzielnie prowadziła walkę z rakiem. Niestety wróg okazał się silniejszy ;(
Książka naprawdę warta przeczytania. Pokazuje jak ważne jest to by cieszyć się z małych rzeczy, bo tak naprawdę nie wiemy co nas w życiu może spotkać
zaczytanamimi plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-02-08, Na półkach: Przeczytałem,
A czy może chce ją pan/pani sprzedać
madziusia plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-08-12, Na półkach: Przeczytałem,Mam,

Czytelników sięgających po „Chustkę” można zasadniczo podzielić na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowią osoby śledzące bloga Joanny, jej kolejne pełne emocji wpisy, obrazujące zmagania z nieuleczalną chorobą, a także działalność w fundacji Rak&Roll. Drugą zaś osoby, które o istnieniu wspomnianego bloga dowiedziały się dzięki wydaniu postów w postaci właśnie tej książki. Osobiście należę do tej drugiej grupy i przyznam szczerze, że żałuję, iż o Joannie nie usłyszałam wcześniej, że nie mogłam śledzić jej wpisów na bieżąco, partiami chłonąć jej przemyślenia, spostrzeżenia, uwagi, układając je odpowiednio w swojej głowie.

„mam 34 lata.
ważę 56 kg przy wzroście 171 cm.
urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka.

od kilkudziesięciu godzin mam raka.”

Tymi kilkoma, krótkimi słowami Joanna rozpoczęła swoją przygodę z blogowaniem, do czego namówił ją jej partner- Niemąż. Teksty pełne są emocji, wrażeń z kolejnych wizyt w szpitalach, klinikach, laboratoriach analitycznych. Uzupełnione o wiersze, teksty piosenek i same piosenki stanowią niesamowitą lekturę, która pozostaje w sercu na długo. Z książki wręcz wypływa muzyka, którą ta jest wypełniona. Prowokuje do myślenia, do zastanowienia się nad tym co w życiu jest dla nas najważniejsze. Chociaż książka jest o raku, to rak jej nie wypełnia, jest jakby tłem do codzienności, którą autorka stara się przybliżyć swojemu synkowi. Pragnie przekazać mu prawdę o sobie, przybliżyć jej sylwetkę i łączące ich wspomnienia, które z biegiem czasu rozmarzą się w jego pamięci.  

Blog jest przykładem silnej więzi między matką a dzieckiem. Piękna, rodzicielska miłość jaką Joasia darzyła swojego synka widoczna jest we wspólnych zabawach, wspólnym czytaniu książek, w mądrych rozmowach na różnorodne, często trudne tematy, w trosce o zapewnienie mu wszystkiego co najlepsze, w przygotowaniu go na jej śmierć. Rozpaczała nad tym, że nie dożyje dnia kiedy jej syn pójdzie do szkoły, kiedy osiągnie pełnoletniość. Zobaczyć to pierwsze było jej dane, tego drugiego niestety nie…

Joanna to kobieta wrażliwa, zmysłowa, niezwykle kobieca, ale też twarda babka, która rzuca wyzwanie rakowi, określając go mianem „rakelci”. Przechodzi serie wycieńczających organizm kuracji: chemioterapię, teleradioterapię, brachyterapię. Potrafi przy tym cieszyć się i śmiać z wszystkiego, również z samej siebie, prezentując w ten sposób dystans do własnej osoby.

Dość długo zwlekałam z rozpoczęciem lektury tej książki. Obawiałam się treści bogatych w smutek, przygnębienie, rezygnację. Tym większe teraz jest moje zaskoczenie. Książka ta bowiem daje spory ładunek pozytywnych emocji, wręcz każe cieszyć się każdym dniem, każdą przeżytą chwilą z bliskimi. Całkowicie przewartościowuje życie, zmusza do refleksji, ale nie nad tym jak umierać…, ale jak żyć. Kipi żartem, dowcipem, pozytywnym spojrzeniem na otaczającą rzeczywistość, pomimo beznadziejności sytuacji.


Jeśli chcesz przeżyć niezwykłe chwile sięgnij po „Chustkę” lub odwiedź jej bloga.

kaariokaa plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-10-09, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,Mam,


Można zacząć tak: drogi pamiętniczku, ten dzień był inny niż wszystkie, nagle okazało się, że...

Albo tak: kochani czytelnicy, muszę się z wami podzielić pewną wiadomością...

Ona, zakładając bloga 10 kwietnia 2010 roku, w pierwszej notce rzuciła ot, tak: 

mam 34 lata.

ważę 56 kg przy wzroście 171 cm.

urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka.



od kilkudziesięciu godzin mam raka.




Szczęśliwie zakochana. Matka. Córka. Dobra pracownica. Młoda kobieta. Do takiej jak ona mówi się: masz całe życie przed sobą, ciesz się nim. 

Jeszcze tyle mogła osiągnąć. Tyle zdobyć, zobaczyć, przeżyć. I nagle wszystko się sypie. Szczęście, plany, nadzieje. Może nie od razu, bo przecież trzeba walczyć. Cóż może być gorszego, od biernego wyczekiwania końca? Joanna Sałyga, znana jako Chustka, nie poddała się. Podjęła leczenie. Przegrała. Świadectwem jej walki jest jej blog, zapis zmagań z chorobą, kipiący od emocji dziennik. W tych zapiskach Joanna wciąż jest żywa, cieszy się, złości, popada w zadumę. Klnie, cytuje poetów, ze wzruszeniem wspomina o synu. Na kilka dni przed feralną datą 29 października 2012 roku milknie. Już więcej  nie napisze...



Chustka to przede wszystkim emocje. Brzmi to banalnie, wiem. Wszystko, co tu napiszę będzie banałem. Nie ma takich słów, którymi można opisać treść książki, bo jakimi słowami można skomentować historię umierania młodej kobiety? Joanna jest w swym dzienniku do bólu szczera. Płacze, kiedy jej smutno. Złości się, kiedy dopada ją bezsilność. Cieszy się, gdy pojawia się nadzieja lub na jej drodze stoi choćby małe szczęście. Piotr, jej ukochany Niemąż pisze o niej: Joanna żyła życiem, nie umieraniem. To się czuje, bo choć jej blog był historią przede wszystkim choroby, Chustka miała w sobie tak wiele życia, że momentami trudno było uwierzyć w to, z jak wielkim problemem musi się zmierzyć. Jej historia jest pełna miłości i muzyki. Strach atakuje dowcipem, ironią. 


17 czerwca 2010

no tak, taka byłam, taka jestem, nabijam się.

z siebie, z choroby. co innego mogę zrobić?

postaram się kpić, póki starczy mi sił.



2 marca 2012

nikt nie jest 

w stanie przewidzieć, jakie będą skutki uboczne 

połączenia naświetlań z chemioterapią. 



ahoj przygodo! 

Czytelnik mimowolnie się uśmiecha. Dopiero po kilku sekundach zorientuje się, jak smutny jest to uśmiech.


Czasami brakuje jej sił. 15 września 2010 roku pisze:

jestem zmęczona chorowaniem.

zmęczona sobą, swoim ciałem.

zmęczona chemioterapią.

zmęczona lekiem przed nową operacją.

zmęczona leżeniem w szpitalu, rekonwalescencją,

o ile przeżyję operację.

jestem zmęczona.

zmęczona tą namiastką życia.



mam ochotę położyć się spać i już nie wstać.

tylko Synka mi żal.



Wobec tak potężnego ładunku emocji, trudno przejść obojętnie. Jednak mimo dramatu, jaki przeżywa, mimo obaw, że nie uda jej się odprowadzić syna do szkoły, gdy ten stanie się dumnym pierwszoklasistą, że nie dane jej będzie wprowadzić go w dorosłość, zatańczyć na jego weselu, mimo poczucia niesprawiedliwości, wciąż potrafi cieszyć się z drobiazgów - wyprawy na grzyby, zakupów, muzyki, książek. Tyle w niej energii, mimo zmęczenia, bólu, strachu. Tyle ciepłych uczuć.


4 marca 2012

melduję się, jestem.

co gorsza, wiosennie zakochana jak nastoletni przygłup.



zajrzałam w oczy Niemęża i - cholera - znowu wpadłam po uszy.

chodzę z durnym uśmiechem, z głową w różowej

chmurze z pluszowych serduszek.

tralali-tralala!



Czytam jej wpisy i zastanawiam się, dlaczego tak wielu z nas nie docenia tego, co ma. Dlaczego tracimy czas na żale, pretensje, kłótnie. Rozpamiętujemy przeszłość, to co mamy, traktujemy jak oczywistość. Wolimy narzekać na braki, niż cieszyć się z tego, co dostępne. Dlaczego tak często bliscy są "tylko" a nie "aż" kimś i skąd to przeświadczenie, że zawsze przy nas będą. 


Trudno ocenić tę książkę, bo jak ocenić czyjeś życie, emocje? Przyczepić się zdań pisanych z małej litery? Zachwycać grami słownymi? Irytować z powodu braku numeracji stron? Nie da się, nie można, nie wypada. Taka była Joanna, taki styl pisania wybrała. Wyobrażam sobie, jak niesamowitą musiała być osobą. Uśmiechniętą, zdystansowaną, zwariowaną kiedy można i poukładaną kiedy trzeba. 


Chustka jest smutną historią, a jednak tyle w niej szczęścia, pozytywnych uczuć. Umierająca kobieta jest pełna życia. Nie poddaje się chorobie, stara się znaleźć pozytywne strony każdej sytuacji. Chora przecież ma więcej czasu dla Niemęża i synka, niż gdyby pracowała jak dawniej w korporacji. Mimo przygnębiającej tematyki, książka jest wypełniona ciepłem i radością. Joanna Sałyga dzieli się nie tylko smutkami, ale tryskając humorem spisuje zabawne scenki z życia, których bohaterem jest najczęściej jej syn. Miłość matki jest tak silna, że niemal namacalna. I piękna. Chustka dołożyła wszelkich starań, by jak najlepiej wychować jedynaka, obudzić w nim ciekawość świata, przygotować do życia. Któregoś dnia chłopiec przeczyta tę książkę i będzie z mamy dumny, tak jak ona była dumna z niego.


Pewnego dnia Joanna napisała:

a co u Was dziś dobrego się wydarzyło? opowiedzcie, proszę.


Opowiedzcie więc.

Eliszeba plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-03-06, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
Bardzo się cieszę, że przełamano za pomocą tej książki granicę między pisarstwem wirtualnym a literaturą. Cieszę się, że odkryto ten skarb i podarowano go rzeszom czytelników, którzy w inny sposób pewnie by z niego nie skorzystali. Oczywiście nie każdy bloger jest pisarzem, ale była nim z pewnością "chustka". Miała dar pisania ze wszech miar unikatowy, poruszający każdą strunę serca czytelnika, być może dlatego, że pisała lawirując pomiędzy sprzecznościami. Pisała prosto o skomplikowanym życiu, pięknie o bólu, intensywnie o umieraniu.
Dla mnie stała się synonimem cudownego macierzyństwa. Czytałam kolejne wpisy zazdroszcząc jej tej miłości, podziwiając wspaniałą zażyłość z synkiem i bolejąc nad tym, że nie dane jej było być matką dłużej.
Dziękuję również za umieszczenie w książce, niezbyt wielu, ale wystarczającą ilość fotografii, które pozwoliły nawiązać żywy kontakt z autorką. Świetnie dobrane, ukazywały wiele aspektów jej niezwykłej osobowości.
olkapolkajanek plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-02-19, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Na starcie lata można się owinąć Chustką , ale taka nadzwyczajnie zwyczajną.
Będzie czas na czytanie, na rozmyślanie, na snucie planów, na różnego rodzaju postanowienia : ,,po wakacjach to ja.... ,, coś podobnego do tych noworocznych.
A może zechcielibyście się dowiedzieć? Poznać odpowiedzi na pytania typu:
1. jak żyć by się z tego przy okazji cieszyć?
2. Jak odpoczywać by się nie zmęczyć?
3. Gdzie szukać inspiracji dla swoich działań?
4. Jak realizować marzenia?
5. Jak kochać mądrze?
6. Jak kochać mądrze i w dodatku być kochanym?
I na wiele innych pytań?

Oczywiście, możecie przeczytać milion innych mądrych książek. Tylko po co?
Książka ,,ChustKa" Joanny Sałygi to wszystkie mądrości świata w jednej formie.
Proste, niewydumane, ludzkie.
Dla kogo? Wszyscy są dobrymi adresatami:
Dla kobiet i mężczyzn- bo mądrze. Dla mniejszych i tych trochę większych- bo ze zrozumieniem. Dla bogatych i dla biednych, bo niedrogo. Dla leniwych i marudnych- bo wciągająco. Dla nie przepadających za czytaniem latem - bo interesująco.

To nie poradnik co to, nie wiadomo co począć z zawartymi w nim radami, to nie romans który mówi o nieistniejącej miłości, to nie farsa i nie żart.

Na wakacje wyjeżdża się rożnie - samemu , z żoną, z mężem, z dziećmi, z teściami, z sąsiadami, z walizkami, plecakami z masą niepotrzebnych rzeczy , z zabawkami, psami i kotami i z książkami!!
A książki grube i ciężkie i nie wiadomo którą wziąć bo wszystkie nadpoczęte i niedokończone, może tą ?bo ładna okładka, może ta?- bo cienka taka, może ta ?bo chyba mądra, a może ta? bo w ręku wygodna?

A tu taka propozycja - ,,Chustka" Joanny Sałygi .
Czyta się chciwie, choć czasem płynie łza, lecz czasem szczęście takie jakie rzadko się ma, i smutna i wesoła, i taka, na letni piękny czas. ,,Chustka ,, jest w sam raz!!!




Martine02032009 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-02-02, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Histora pisana przez życie . Opowiada prawdziwa walkę z nowotworem. Ksiazka bardzo wzruszajaca. Polecam
secretelle plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-12-21, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2013,
"To nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa" - takie mądre zdanie napisał w mojej ukochanej książce, "Gwiazd naszych wina", mój ulubiony autor, John Green. "Chustka" to nie lipa. To nie książka o raku. To książka o życiu w cieniu choroby, a może raczej: o chorobie w cieniu życia. Bo Joanna Sałyga nie pozwoliła, by to rak grał pierwsze skrzypce w jej życiu, nie podporządkowała mu się. Zawsze najważniejszy był dla niej Giancarlo, czyli syn Janek, oraz Niemąż, a potem już nie-Niemąż, Piotr. "Chustka" to zbiór wpisów z bloga Joanny, a więc krótkie notatki, w których pisała o wszystkim: o sobie, o rodzinie, o chorobie oczywiście też, o codziennych troskach, o powodach do uśmiechu, o kocie, o sąsiadach, o lekarzach, o muzyce, o poezji, o przemyśleniach.

Jestem pod wrażeniem. Nie znałam Chustki w internetowej wersji, nie znałam Joanny, jej historii, poglądów. Kiedy więc sięgnęłam po książkę, przeżyłam niemały szok, ponieważ... autorka okazała się zaskakująco ludzka, jej poczucie humoru i opinie na różne tematy bliskie moim, a język, jakim się posługuje bardzo przystępny i - choć pojawiały się wzmianki o leczeniu nowotworu - zrozumiały dla laika. Czytało się bardzo miło, a ta energia i nadzieja, które wręcz biły od Joanny udzieliły się i mnie. Razem z nią się śmiałam, w najgorszych momentach jej choroby płakałam, a po lekturze po prostu się uśmiechnęłam, wciąż czuję, że autorka jest duchem z nami, czytelnikami jej bloga i książki.
ot plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-12-14, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Ebooki,
Głupio oceniać pamiętniki, bo tu nie chodzi o to, żeby było to arcydzieło literackie, ale o emocje.
Kiedy sięgałam pierwszy raz po tę książkę, nie spodziewałam się, że będę się uśmiechać czytając historię chorej na raka. Zadziwiło mnie to, że w tak trudnych chwilach można jeszcze znaleźć siłę na pisanie i cieszyć się życiem (tak długo, jak tylko się da i w taki sposób, w jaki tylko się da).

Samo życie - czasem śmiech, czasem łzy.

Nigdy wcześniej nie słyszałam o pani Joannie, ale po lekturze mam wrażenie, że była niezwykłą osobą.
aspazjaa plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-07-30, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 tygodnie,
Książka "Chustka" stanow skróconą wersję bloga Joanny Sałygi o tym samym tytule.

Trudno wypisać wszystkie czynniki, które sprawiają, że książka jest tak fenomenalna. Zachwyca przede wszystkim osobowość autorki - zadziorna, piekielnie inteligentna, ironiczna, dobra, kochająca, bardzo silna kobieta opisywała swoje życie z rakiem. Miała małego synka, Niemęża, a więc bardzo stabilną życiową sytuację, a tu przypałętało się choróbsko. Joanna Sałyga postanowiła wykorzystać każdą z chwil, które jej zostały (wiedziała, że umrze, bo rak był bardzo złośliwy i w zaawansowanym stadium), cieszyć się czasem spędzonym z rodziną. Dawano jej sześć miesięcy życia, żyła ponad 2 lata.

Tę książkę po prostu trzeba przeczytać.
KsiazkowoLC plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-05-05, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2013,Historie prawdziwe,Mam,Recenzenckie/Autorskie,
Na wstępie pragnę podziękować Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

"Można odejść na zawsze, by stale być blisko..." /ks.Jan Twardowski/

Autorka niniejszej książki, a w pierwszej kolejności bloga, choć w październiku ubiegłego roku przegrała walkę z chorobą dała i nadal daje poprzez swoje notki niesamowite wsparcie tym, których życie postawiło w podobnej sytuacji oraz ich bliskim...

"Chustka" nie mówi przede wszystkim o odchodzeniu lecz o ogromnym apetycie na życie, o wielkiej miłości zarówno tej partnerskiej jak i rodzicielskiej, a także o niegasnącej nadziei...

Joanna Sałyga w sposób bardzo prostolinijny i szczery pisze o swojej walce z chorobą, badaniach, ale również o bólu i własnej niemocy będącej wynikiem np. chemioterapii czy naświetlań...

Dla mnie jednak książka ta niesie ze sobą bardzo pozytywne przesłanie, ukazuje, iż można i należy się cieszyć każdą chwilą i obecnością najbliższych bez względu na wszystko... Ogrom matczynej miłości autorki do synka - Giancarlo - oraz niezwykle mądry sposób, w jaki przygotowuje go na własne odejście i dalsze życie bez niej, to wszystko sprawia, że łzy cisną się czytelnikowi do oczu...

"Chustka" przydaje się między innymi do zmiany perspektywy w jakiej patrzymy na życie...

Gorąco polecam!
azetka79 plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-10-28, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Przejmujące, kochane, zaspane, zakręcone, słodkie, gorzkie, przepełnione tęsknotą, ból nie do opisania, prostota, szczęście, zakochanie, zakręcenie, miłość, radość, smutek, żal, rozpacz, panika, cud życia, cud szczęścia, maniactwo, złość... i tysiąc innych uczuć i stanów ducha towarzyszyło mi w czasie czytania tej pięknej opowieści o Życiu przez duże "Ż", polecam zdecydowanie!!!
Sardegna plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-09-06, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki kolejne w 2013,
Trudna to lektura, jednak bardzo uświadamiająca. Może warto przemyśleć parę spraw, poświęcić czas swoim bliskim, żyć tak, jakby każdy dzień miał być tym ostatnim.
http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2013/09/chustka-joanna-sayga-piotr-sayga.html
morgit plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-06-09, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2013,Mam,
Płakałam czytając bloga Chustki, płakałam ponownie przy tej książce... Wzruszająca, poruszająca, ale dająca siłę historia walki z rakiem. I historia pięknej miłości - i tej między kobietą a mężczyzną, i tej między matką a jej synem...
TakiGosc plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-05-20, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
To historia o tym, jak nie dać się chorobie, jak wciąż tryskać energią i zarażać innych optymizmem. Na swoim blogu Joanna Sałyga pisała o bólu i chorobie wprost, ale jej sposobem na rakelcię, jak nazywała swój nowotwór, był niezaspokojony apetyt na życie, miłość macierzyńska i partnerska. Udowadniała, że mimo ciężkiej choroby można się nie załamywać i walczyć, i żyć.
frolic plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-05-18, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy – nieważne, czy chory na raka, czy całkowicie zdrowy. Chustka w pewnym sensie daje nauczkę wszystkim, którzy narzekają na swój los, choć wcale nie jest taki zły. Ona, chora na powracającego raka z przerzutami, umiała cieszyć się życiem, kochać swojego synka Jasia i partnera Piotra ze wszystkich sił, doceniać małe radości. Do tego miała ostry język, wspaniały zmysł obserwacji rzeczywistości, dystans do siebie i ogromne poczucie humoru. Takie osoby nie powinny umierać... Książka jest trudna, smutna, ale paradoksalnie dobrze się czyta, dzięki temu, jak pisze Joanna. Wspaniała kobieta, która swojemu synkowi przekazała chyba same dobre geny, fragmenty o Jasiu są genialne, mam nadzieję, że w życiu tego chłopca wszystko się jakoś ułoży...
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
agulka315 Linia koment
Przeczytane:2016-08-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
villemo47 Linia koment
Przeczytane:2015-02-18, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2015 ,Mam,
IzaaK Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Kamulka84 Linia koment
Przeczytane:2014-10-25, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
moniapili Linia koment
Przeczytane:2014-02-01, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Sylzia Linia koment
Przeczytane:2014-08-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,2014 r.,
natkaa55 Linia koment
Przeczytane:2015-03-09, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Przeczytane 2015,
Muminka789 Linia koment
Przeczytane:2013-11-19, Na półkach: Przeczytałem,
NataliaLena Linia koment
Przeczytane:2013-10-25, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,posiadam,
esia189 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Missy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gosia_gosia16 Linia koment
Przeczytane:2014-01-10, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Lusania Linia koment
Przeczytane:2013-10-27, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,
Katarzyna78 Linia koment
Przeczytane:2013-09-08, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2013,Mam,
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
bbo Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mama_kazala Linia koment
Przeczytane:2013-10-07, Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach: Mam,W kolejce,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów