Nad Podlasie, gdzie codzienność wyznaczają carska władza i bieda, nadciąga rewolucyjna burza. „Burza na Podlasiu. Anastazja" Agnieszki Panasiuk

Data: 2026-04-16 13:18:48 | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Anastazja Cichosz po latach nauki wraca do Białej i zderza się ze smutną rzeczywistością rodzinnego domu: ojcem brutalem, chorą matką i zaniedbanym rodzeństwem. Niesiona ideałami i pragnieniem niezależności, zatrudnia się w żeńskim progimnazjum. Tymczasem nad Podlasie, gdzie codzienność wytyczają carska władza i bieda, nadciąga rewolucyjna burza, a wraz z nią pierwsze robotnicze wystąpienia i szkolne strajki.

Inżynier Krzysztof Wilczyło podstępem wprowadza Anastazję w działalność socjalistów z PPS-u. Czy miłość rodząca się w życiu na krawędzi może przetrwać? Czy młodsza siostra Anastazji odkryje tajemnicę swojego pochodzenia?

Agnieszka Panasiuk, podobnie jak w swoich poprzednich książkach, sięga do rzeczywistych postaci i faktów historycznych. Tym razem przenosi czytelników do mało znanych wydarzeń rewolucji 1905 roku.

„Burza na Podlasiu. Anastazja" Agnieszki Panasiuk grafika promująca książkę
 

Burza na Podlasiu. Anastazja to dramatyczna, pasjonująca opowieść o młodej kobiecie, która musi wybrać: bezpieczeństwo czy prawda, posłuszeństwo czy wolność, rodzina czy ideały? Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki Burza na Podlasiu. Anastazja:

Szutrową drogę wyłożoną po bokach ciosanymi kamieniami zaprzęg pokonał w szybkim tempie. Zamyślona Anastazja nie zdążyła podelektować się widokiem lipowej alei, gdy na horyzoncie dostrzegła gęsty zarys miasta. Falujące łany zbóż przy trakcie urwały się nagle. Cmentarz parafialny nie stanowił może należytej reprezentacji przy wjeździe do Białej, ale takie decyzje podjęli Austriacy, gdy przyjmując tu rządy po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej, nakazali grzebać zmarłych za murami miasta. W uporządkowanych szeregach wśród drzew zasadzonych przez ogrodnika jeszcze za proboszcza Mleczki wyrastał las drewnianych krzyży na ziemnych mogiłach. Tylko majętnych było stać na pochówek pod kamiennym nagrobkiem. Skupiły się one wokół białej klasycystycznej kapliczki. Anastazja postanowiła odwiedzić nekropolię z czysto naukowych pobudek. Owe wyciosane w kamieniu cuda musiały być rzeźbami, choć nie wyszły spod ręki artystów sztuki. Stanowiły na prowincji namiastkę kultury dostępnej daleko stąd w muzeach.

Po przeciwnej stronie drogi również wyrósł las krzyży, tyle że z dodatkową poprzeczną belką. Skupiły się one wokół drewnianej kopulastej cerkwi. Był to cmentarz wyznawców prawosławia, tak nielicznych w powiecie, reprezentowanych przez zwierzchników carskiej władzy i żołnierzy. Ci jednak mieli do dyspozycji miejskie kościoły, zamienione przed ponad ćwierćwieczem na świątynie odmiennego, lecz faworyzowanego kultu. Ze starej drewnianej cerkwi stojącej przy drodze do wsi Terebela korzystali mieszczanie i chłopi, którzy porzucili unicką wiarę czy to dla korzyści, czy ze strachu. W okolicy sąsiadował z nią murowany parowy młyn należący do Żyda Moszka. W przedżniwny czas miał niewiele roboty, a dobiegająca ze środka cisza świadczyła o tym, że jego maszyneria odpoczywa w oczekiwaniu na wytężoną pracę. Przy katolickim cmentarzu wyrastała monumentalna siedziba straży ogniowej. Łukowate okna i wrota kryły przestronne wnętrze wykorzystywane niekiedy na miejskie zgromadzenia. Tym wczesnym popołudniem bramy otwarto, dając wytchnienie koniom zaprzęgniętym do wozów uzbrojonych w gaśniczy sprzęt. Odwrócono tym ciekawość podróżnych dyliżansu od dwóch pokutnych krzyży ustawionych nieopodal na wspomnienie wisielców, którzy skutecznie targnęli się na swoje życie.

Zaprzęg zwolnił, gdy woźnica skierował go w ulicę Janowską. Chuda jejmościna poprawiła troczki czepka i strzepnęła z podołka spódnicy niewidzialny kłaczek.

Z ust Anastazji wyrwało się ciche westchnienie. Wróciła do siebie, ale czy naprawdę do siebie? Czy Biała, prowincjonalne miasto guberni siedleckiej, była jej miejscem? Jeżeli nie, to gdzie tego miejsca szukać? Czy po wygodach instytutu i jego dostatkach nie skupi się na krytykowaniu pospolitości, czy nie będzie dostrzegać jego mankamentów, jak choćby teraz? Ścieki płynące rynsztokiem, błoto na podwórzach, sklecone z byle czego żydowskie chałupy. Po lewej stronie ulicy drewniana zabudowa polskich mieszczan tak podatna na pożary. Parterowe, długie domy o prostym szalunku z niskimi drzwiami, przez które wchodziło się od razu w ukłonie, pozbawione zdobień. Małe okna skonstruowane tak ze względu na oszczędność szkła i mroźne zimy. Wszystko to pokryte spadzistymi dachami z gontów, wśród których trafiał się niekiedy słomiany. Oto był typowy przykład cywilizacyjnego zapóźnienia miasteczka na rubieżach Przywiślańskiego Kraju. Nieliczne domostwa przy tym trakcie wyróżniały się gankami, szczytami z rzeźbionym balkonem, okiennicami ze snycerskimi zdobieniami czy geometrycznie wycinanymi listwami podbitki. Tylko znaczniejszych mieszczan stać było na dbanie o takie detale.

Zaprzęg zatrzymał się przed murowanym budynkiem otynkowanym na biało. Na rogach, nad oknami i wejściem wykonano zdobienia z wypukłych cegieł. Siedziba poczty konnej nie wyglądała tak reprezentacyjnie jak jej odpowiednik w Międzyrzecu czy nawet cugowy przybytek w Roskoszy, ale wyróżniała się w krajobrazie Białej. Woźnica zarządził kilkuminutowy postój.

Anastazja zdawkowo pożegnała się z towarzyszkami podróży i odebrała sakwojaż umieszczony na dachu dyliżansu. Ściskając tłumoczek z podarkami od ihumenii, odwróciła się od kurierki, by ruszyć przed siebie, gdy zderzyła się z kimś, kto znalazł się tuż za jej plecami.

Książkę Burza na Podlasiu. Anastazja kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Burza na Podlasiu. Anastazja
Agnieszka Panasiuk0
Okładka książki - Burza na Podlasiu. Anastazja

Anastazja Cichosz po latach nauki wraca do Białej i zderza się ze smutną rzeczywistością rodzinnego domu: ojcem brutalem, chorą matką i zaniedbanym rodzeństwem...

Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje