Recenzja redakcji granice.pl

Kup Teraz

Już nie uciekam

Anna Sakowicz

Ocena ( 9 osób )
5.6
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2017-03-01
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-65684-12-7
Liczba stron: 304
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Dorota Józefiak
Już nie uciekam Anny Sakowicz to niezwykła powieść obyczajowa, pełna ciepła i niespodziewanych zwrotów biegu zdarzeń, której akcja toczy się na urokliwym Kociewiu - miejscu z duszą, z własną gwarą i z przesympatycznymi, chociaż nieco osobliwymi ludźmi.

Joanna przeprowadza się na Kociewie, gdzie opiekuje się swoją ciotką. Pisze książki dla dzieci, jest wolontariuszką w hospicjum i marzy o otwarciu kawiarni. Po uszy zakochana w chirurgu Arturze, zastanawia się czy pozostać u ciotki, czy się do niego przeprowadzić. Kiedy razem z córką odnajdują odpowiednie miejsce na prowadzenie własnego biznesu, jest naprawdę szczęśliwa - ma poczucie, że pozostawiła za sobą nieudane małżeństwo, byłą pracę i stare mieszkanie, a teraz może zacząć wszystko na nowo. Jednak nigdy nie jest tak, że plany udaje się zrealizować bez żadnych komplikacji, a miłość to wyłącznie trzepot motylich skrzydeł i namiętne chwile. Joanna musi zmierzyć się z problemami, które mnożą się i spędzają jej sen z powiek. Lokal kryje tajemnicę, która może odstraszyć potencjalnych klientów, Artur nie potrafi zapomnieć o zmarłej żonie, a codzienność dziecięcego hospicjum przytłacza Joannę i sprawia, że boi się ona zmierzyć z tym, co jeszcze może się zdarzyć.

Już nie uciekam nie jest kolejną banalną powieścią obyczajową „o niczym". Choć akcja toczy się niespiesznie, Anna Sakowicz dotyka często trudnych, zmuszających do przemyśleń tematów. Na pierwszy plan wysuwa się motyw hospicjum, kilkorga dzieci, które walczą o to, żeby żyć i wolontariuszy, którzy starają się ułatwić im każdy dzień. Joanna opiekuje się dwoma dziewczynkami i chłopcem. Jedna z dziewczynek, Mrówka, czuje zbliżającą się śmierć. Mówi o tym wprost, wzbudzając w Joannie całą gamę trudnych uczuć - od bezradności, po bunt i zaprzeczenie. Druga dziewczynka niesie za to dla „swojej" wolontariuszki nadzieję, bo udało jej się zakwalifikować na leczenie w Warszawie. Trudne sytuacje, wzruszające i pełne emocji - to codzienność hospicjum, kawałek świata Aśki, który niejako rzutuje na jej postrzeganie i docenianie świata.

Joanna próbuje ułożyć sobie życie z człowiekiem, w którym jest naprawdę mocno zakochana, jednak kolejne spotkania sprawiają, że nabiera wątpliwości. Z jednej strony Artur wydaje się być świetną partią, z drugiej strony - wyraźnie nie uporał się z przeszłością. Rodzice Artura tęsknią za swoją wspaniałą synową, wspominają ją, porównują do niej Joasię, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie uda jej się zająć miejsca pierwszej żony syna. W rzeczach Artura Joanna znajduje przypadkiem zdjęcia ślubne, schowane najwyraźniej niedługo przed jej przyjściem. Obawia się, że duch byłej żony towarzyszy Arturowi, niszcząc jego związek. Nie jest to łatwa sytuacja - czasami nie da się konkurować z osobą zmarłą, nie wolno próbować zajmować jej miejsca niejako na siłę. Z drugiej strony wydaje się, że to uczucie obustronnie jest szczere i należałoby zawalczyć o szczęście.

Rozkręcanie swojego biznesu w miejscu, o którym krążą przerażające legendy też nie jest łatwe. Z jednej strony nowa właścicielka posiada dużo energii i zapału, z drugiej - ciotka ze znajomymi początkowo trochę podcinają jej skrzydła. Jednak z czasem, po wypędzeniu złych mocy, angażują się w pomoc w urządzenie kawiarenki. A Joasia odżywa, ustawia meble i planuje, co będzie serwować swoim gościom.

Nowa powieść Anny Sakowicz nade wszystko jest opowieścią o realizacji własnych marzeń, o odnajdywaniu własnej drogi - Joanna zaczyna wychodzić na prostą, wydawnictwo decyduje się na wznowienie jej bajek w nowej szacie graficznej, kawiarnia przyjmuje pierwszych klientów, a przy okazji jej życie uczuciowe zaczyna się układać. I choć może nie wszystko jest takie, jak planowała bohaterka, to i tak Joanna może wreszcie poczuć się spełniona.

Anna Sakowicz pisze fantastycznie. Jej powieści są pełne ciepła, humoru, ale wywołują też wzruszenie. Autorka nie przerysowuje swoich bohaterek, ale nadaje im barw i pełnej wiarygodności. Ciotki i jej znajomych nie opuszcza poczucie humoru. Czerpią z życia tyle, ile tylko mogą, mając świadomość, że koledzy z ich rocznika coraz częściej występują głównie w charakterze bohaterów nekrologów. Mimo wieku, mają zdrowe podejście do świata. Zupełnie inaczej sprawa ma się z rodzicami Aśki - zwłaszcza z matką, która wtrąca się w życie córki i chce decydować o tym, co jest dla niej najlepsze. Jeszcze inną postawę reprezentuje Artur - wzięty chirurg, który z racji zawodu potrafi wyzbyć się emocji i chłodno oceniać sytuację. Nie ułatwia to budowania jego relacji z narzeczoną, która na świat patrzy bardzo emocjonalnie.

Już nie uciekam to książka warta polecenia każdemu, kto lubi przyjemne, małomiasteczkowe opowieści o prawdziwym życiu. Najbardziej zaskakujące w tej lekturze jest to, że chociaż wszystkie problemy udaje się rozwiązać, to całość nie jest w żadnym momencie przesłodzona czy chociażby oczywista, a główna bohaterka nie występuje w charakterze użalającej się nad samą sobą kobiety, która nie wie, czego chce. Ona doskonale wie, czego chce i nawet ma pomysł, jak to rozwiązać. A  jeśli chwilami jest pełna zwątpienia, to i tak działa, zamiast siadać i załamywać ręce. Krzepiąca i budująca lektura.
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
basia02033 plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-06-03, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Przeczytane w 2017,
I ta część trylogii kociewskiej chyba mnie najbardziej zaskoczyła...to co było tak oczywiste wcale nie okazało się dobre... Joanna miała trzech mężczyzn do wyboru i wybrała oczywiście tego z największym bagażem życiowym ;)
Ewfor plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-06-04, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Wyzwanie czytelnicze 2017,
Już nie uciekam, to ostatnia część Trylogii Kociewskiej - współczesna powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w Starogardzie Gdańskim i jego okolicach.

Joanna, z zawodu nauczycielka polonistyki, postanawia skorzystać z przywileju przysługującego nauczycielom i decyduje się na roczny urlop zdrowotny. Mama Joanny sprytnie postanawia wykorzystać ten fakt i podstępem ,,zmusza" córkę do zamieszkania przez ten rok w domu ciotki, która podobno jest bardzo chora i potrzebuje opieki. Jak się okazuje na miejscu, cioci bardziej potrzebne jest towarzystwo i odrobina młodości w domu niż opieka. Joanna, nie przyzwyczajona do błogiej bezczynności bardzo szybko angażując się w życie Starogardu poznaje wielu ciekawych ludzi. Wciąga się w wolontariat na rzecz hospicjum dla dzieci i... zaczyna pisać bajki. W pewnym momencie jej serce zaczyna bić mocniej do pewnego mężczyzny, który pojawia się w jej życiu dość przypadkowo. Czy Joanna pozwoli sobie na odrobinę szaleństwa romantyzmu? Czy mieszkanie z ciocią pomoże Joannie znaleźć właściwą drogę w swoim życiu? Czy Joanna spełni swoje marzenie i otworzy cukiernię, o której marzy od dawna? Ile trosk, a ile przyjemności przyniesie jej mieszkanie na Kociewiu?

No cóż, nie ukrywam, że z żalem pożegnałam się z bardzo sympatyczną Joanną i osobami jej towarzyszącymi. Chyba mam nawet trochę żalu do autorki, że pozbawiła mnie nadziei przeczytania kontynuacji o losach Joanny. Polubiłam tę bohaterkę za... wszystko nawet za jej swobodne podejście do seksu. Nie widzę w tym nic złego, ale trochę mnie to śmieszyło. Z pewnością przyczyniła się do tego sama autorka, ponieważ opisała seksapil i erotykę w taki sposób, że nie trudno było się nie uśmiechać wyobrażając sobie pewne sceny.

W tej powieści niewiarygodnie życiowo przeplatają się bardzo humorystyczne, czasami nawet ironiczne sceny z tymi bardzo, ale to bardzo poważnymi. Główny wątek dotyczący prywatnego życia bohaterki, jej radości, spontaniczności w działaniu, chęci zmienienia świata wokół siebie dość mocno kontrastuje z dramatem chorób dzieci przebywających w hospicjum. Nie wiem jak udało się autorce pogodzić te dwa różne światy i stworzyć z nich ciepłą, pełną optymizmu opowieść. Takie lektury czyta się z przyjemnością nie tylko dlatego, że łatwo można ,,zaprzyjaźnić" się z bohaterką, ale również dlatego, że na każdym kroku kibicuje się temu w co ONA wierzy i co chce osiągnąć.

Przedstawione w książce środowisko seniorów, jest tak pogodne, że po przeczytaniu przestałam zauważać wokół siebie tych zgorzkniałych, pełnych pretensji do całego świata starszych ludzi, którym wydaje się, że jego choroby są jedyne i niepowtarzalne.

Trudny i bardzo bolesny temat hospicjum i przebywających w nim dzieci również staje się mniej dotkliwy, kiedy spojrzy się na niego z taką nadzieją i wiarą jak to przedstawiła autorka. Przyznam szczerze, że dosyć często nie potrafiłam powstrzymać wzruszenia czytając o tych dzielnych dzieciach. Bardzo wzruszyły mnie słowa, które pozwolę sobie zacytować:

(...) W sercu kołatało mi sporo emocji, a w głowie huczało od wrażeń. Właśnie był u mnie namacalny dowód na to, że nie warto tracić nadziei. Nigdy. Nawet gdy się wydaje, że jesteśmy w czarnej dziurze, to trzeba umieć dostrzec światełko, bo to ledwie tlące się coś może rozpalić się wielkimi neonami. Trzeba tylko mocno wierzyć. (...)

Ten optymizm i ta wiara epatująca z powieści potrafi chyba czynić cuda, bo człowiek zaczyna wierzyć, że takie słowa to nie tylko zwykłe SŁOWA, to początek czegoś wielkiego, co może się wydarzyć, jeżeli tylko tego mocno zapragniemy.

W takich powieściach jak ta, wszystko wydaje się lekkie i łatwe, nawet osobowości bohaterów tych negatywnych nie są odbierane jako zło, w każdym z nich tli się odrobina dobra.

Ciekawe, pełne humoru dialogi są tylko dopełnieniem treści, która wciąga jak magnes. Poruszone przez autorkę wątki, i te poważne i te mniej zasadnicze to jedna wielka przyciągająca czytelnika historia, przed którą nie można uciec. Bo ucieczka i tak nic nie da, a jak tak dobrze się wszystkiemu przyjrzeć, to nie ma sytuacji bez wyjścia bo przecież - TO SIĘ DA.

Cieszę się, że powstają takie powieści, że ktoś opisując życiowe problemy potrafi przedstawić je w taki sposób, że wraca wiara w ludzi, we własne możliwości, wiara w pozytywne zakończenie nawet najtrudniejszych spraw.

Polecam tę powieść jak i całą Trylogię Kociewską wszystkim, którzy chcą na chwilę oderwać się od własnych, często przytłaczających spraw. W tej, oraz pozostałych częściach znajdzie czytelnik nie tylko romans, intrygujący wątek sensacyjny, dramat ale przede wszystkim dużą dawkę pozytywnej energii.

Trylogię Kociewską można przeczytać jako całość, ale można też każdą książkę osobno, to z pewnością kolejna zaleta tych powieści.
Edytaaa plusminus Linia koment
Ocena: 5, Na półkach: Chcę przeczytać,
Po przeczytaniu recenzji, bardzo chciałąbym przeczytać
Kate1986 plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-04-24, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
Osobiście jestem zachwycona tą książką. Przeczytałam ją niemal jednym tchem. Ta opowieśc pełna jest uroku, ciepła, dystansu do siebie i świata oraz humoru. Przy niej na przemian śmiałam się i płakałam ze wzruszenia. Gorąco polecam
kasiatuszek plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-04-11, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
"Już nie uciekam" to niestety ostatni już tom trylogii kociewskiej, szkoda. Pierwsze dwa, a mianowicie: "Złodziejka marzeń" (recenzja) oraz "To się da!" (recenzja) miałam okazję przeczytać rok temu i mimo iż minęło sporo czasu i zdążyłam pochłonąć przez te kilkanaście miesięcy ponad sto innych książek, to bardzo dokładnie pamiętam, o czym opowiadały poprzednie powieści Anny Sakowicz. Z przyjemnością zaczytywałam się w każdym tomie, poniekąd zżyłam się z bohaterami, z ciekawością śledziłam ich losy, a przede wszystkim zaznałam mnóstwo emocji - od wzruszenia poprzez śmiech, dlatego nie ukrywam, że będzie mi brakować owej serii. Zapraszam na recenzję.

Anna Sakowicz - ukończyła filologię polską oraz edukację filozoficzną i filozofię na Uniwersytecie Szczecińskim, a także edytorstwo współczesne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest mamą, żoną i posiadaczką kota Nutusia. Mieszka w wymarzonym domku z czerwonymi pelargoniami w oknach. Ma bzika na punkcie wynalazku Gutenberga, dlatego bez opamiętania otacza się książkami. Tworzy też własne historie. Debiutowała zbiorem humoresek "Żółta tabletka" (2014), w następnych latach ukazały się jej powieści: "Złodziejka marzeń" (2014), "Szepty dzieciństwa" (2015), "To się da!" (2016) oraz "Niedomówienia" (2016). Prowadzi blog: kuradomowa.blogujaca.pl (źródło: okładka książki "Już nie uciekam")

Joanna sprzedaje swoje mieszkanie i ostatecznie przeprowadza się na Kociewie. Pragnie ziścić jedno ze swoich marzeń, jakim jest uruchomienie kawiarni z klimatycznym wystrojem oraz przepełniającym ją zapachem kawy i pieczonych ciast. Decyduje się wynająć lokal, który jak się okazuje owiany jest pewną tajemnicą... Dodatkowo kobieta znajduje pod deskami teczkę odkrywającą fakty z przeszłości... Joanna nadal zaangażowana jest w pracę jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci, choć zaczyna mieć coraz większe wątpliwości, czy się do tego nadaje. Skupia się również na pisaniu dla nich bajki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję jej wydania od bardzo poważnego wydawnictwa, które stawia warunki... Ponadto kobieta stopniowo dostrzega dziwne przesłanki w zachowaniu swego narzeczonego - Artura... Tymczasem na drodze Joanny ponownie pojawia się Jaromir, który wywołuje w niej skrajne uczucia oraz ktoś trzeci... Jej życie miłosne zatem się komplikuje i przybiera nieoczekiwany kierunek...

Główną bohaterką trylogii jest ponad czterdziestoletnia Joanna - matka nastoletniej córki, z którą widuje się zazwyczaj w weekendy; córka swojej ciekawskiej, dociekliwej i nadopiekuńczej matki, która za wszelką cenę i w trybie natychmiastowym chce doprowadzić swą pierworodną przed ołtarz, a jej wymarzonym zięciem jest oczywiście doktor oraz narzeczona Artura - człowieka, który nie uporał się tak do końca ze swą przeszłością, tym samym nie wykazuje się szczerością wobec kobiety i ukrywa przed nią swe słabości. Joanna to kobieta skromna, uczciwa, uprzejma, serdeczna, ciepła, niezwykle wrażliwa, pragnąca spełnić swe marzenia. Dlatego krok po kroku dąży do ich realizacji. Marzy bowiem o kochającym mężczyźnie, ognisku rodzinnym, domu pełnym zapachów i smaków, spokoju, szczęściu i poczuciu bezpieczeństwa. Jej postać nie jest idealizowana, to kobieta, która posiada wady, popełnia błędy, okazuje swe słabości, nie kryje się z porażkami. Stara się radzić sobie z przeciwnościami losu, wykazuje się siłą walki (choć nie zawsze przychodzi to z łatwością), a w pewnym momencie dociera też do wniosku, że musi wreszcie podjąć ryzyko, a przede wszystkim przestać uciekać. Jej osoba wzbudza ogromną sympatię, sądzę, że wiele kobiet mogłoby się z nią utożsamiać, odnaleźć w niej jakąś część siebie.

W powieści pierwsze skrzypce odgrywa - bynajmniej w moim odczuciu - wątek miłosny. Swego czasu Joanna przyjęła oświadczyny Artura, będąc przekonaną, iż darzy go wielką miłością i że jest on tym właściwym mężczyzną. Swoją drogą w dużej mierze dla niego postanowiła przeprowadzić się na Kociewie. Aczkolwiek z czasem jego zachowanie i sposób postępowania wzbudza w Joannie pewne podejrzenia i sprawia, że kobieta coraz częściej zastanawia się, czy rzeczywiście Artur jest tym mężczyzną, z którym pragnie spędzić resztę życia. Zaczyna mieć wątpliwości co do swych uczuć względem niego, nie potrafi ich dokładnie sprecyzować i wyrazić. Sprawy się bardziej komplikują, kiedy na horyzoncie pojawia się znów arogancki, bezczelny, nietraktujący życia zbyt poważnie Jaromir - grafik, wykonujący ilustracje do bajek napisanych przez kobietę. To mężczyzna, który z pewnością namiesza w życiu Joanny, poniekąd ratując ją przed nietrafionym wyborem... Joanna traci niejako zaufanie do samej siebie, ma ciężki orzech do zgryzienia i staje przed podjęciem niełatwej decyzji, tym bardziej, że w jej życiu pojawia się kolejny osobnik płci męskiej wyróżniający się dobrocią, chęcią niesienia pomocy, także umiejący słuchać i udzielać wsparcia... Kogo zatem wybierze Joanna?

"Już nie uciekam" to powieść obyczajowa z zabarwieniem humorystycznym. Przyznam, że co po niektóre fragmenty nie tylko wywołały uśmiech na mej twarzy, ale wielokrotnie doprowadziły do wybuchów śmiechu. Uwielbiam ciocię Zofię - kobietę żwawą, gościnną, pomocną, bezpośrednią, doskonale posługującą się gwarą kociewską (wynotowałam sobie kilka słów m.in.: arbata, amt, ruchanki z fjutem :)), wykazującą się umiejętnością czytania z oczu i dostrzegania rzeczy, z których wielu nie zdaje sobie sprawy bądź nie dopuszcza pewnych myśli czy uczuć do siebie. Przyjaźni się ona bowiem ze swoją sąsiadką Jadzią, z którą pewnego dnia postanawia przeprowadzić egzorcyzmy w wynajętym przez Joannę lokalu. Zdecydowanie rozbawił mnie nie tyle sam pomysł starszych pań, co przede wszystkim sposób jego wykonania. Zabawnych chwil z udziałem obu kobiet było kilka, jednak nie chciałabym ich przytaczać, aby zbyt wiele nie zdradzić. Zapewniam, że niewątpliwie można się nieźle zrelaksować takowe czytając.

Najbardziej poruszającym natomiast wątkiem książki był na pewno wolontariat Joanny w hospicjum dla dzieci. Ból i cierpienie dziecka zmagającego się z nieuleczalną chorobą oraz patrzenie na jego nieuniknioną śmierć zawsze wywołuje we mnie mnóstwo emocji oraz powoduje, że w mych oczach wzbierają łzy. To niezwykle trudny i smutny temat, skłaniający także do wielu przemyśleń. Uświadamia bowiem, że czasem po prostu trzeba pozwolić odejść najbliższej i ukochanej osobie, nawet jeśli to wyzwala ogromny i przenikający ból. Na pewne rzeczy nie mamy niestety wpływu i nikogo nie jesteśmy na siłę utrzymać przy życiu, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli...

Podsumowując, "Już nie uciekam" to opowieść o miłości, spełnianiu najskrytszych marzeń, poszukiwaniu własnej drogi ku szczęściu, przyjaźni, dokonywaniu życiowych wyborów, nadziei, a także o chorobie, utracie bliskiej osoby oraz śmierci. To powieść, która intryguje, angażuje, wzrusza, porusza, bawi, a także skłania do refleksji. To słodko-gorzka historia z niejednym akcentem humorystycznym. To lekka, przyjemna, a jednocześnie podejmująca trudne zagadnienia książka, po którą warto sięgnąć. Serdecznie polecam trylogię kociewską. Zachęcam do lektury.
awiola plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-04-10, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Mam,
"Lepiej uciec zawczasu".



To już niestety koniec kociewskiej trylogii, której dwa poprzednie tomy, czyli "Złodziejka marzeń" oraz "To się da!" pozwoliły mi dość mocno zżyć się z główną bohaterką oraz całym, specyficznym klimatem Kociewia. Trzecia część kupiła moje serce dodatkowo wątkiem urządzania własnej kawiarni.

Anna Sakowicz to absolwentka filologii polskiej, filozofii oraz edukacji filozoficznej na Uniwersytecie Szczecińskim, a także edytorstwa na Uniwersytecie im. kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autorka swoje teksty publikowała w prasie pedagogicznej, debiutowała zaś zbiorem humoresek pt. "Żółta tabletka". Mieszka obecnie na Kociewiu, uwielbia wędrówki po meandrach literatury, kolekcjonuje stare książki.

Joanna definitywnie przeprowadza się na Kociewie, gdzie zaczyna urzeczywistniać swoje wielkie marzenie, czyli prowadzenie klimatycznej kawiarni z pysznym ciastem i ręcznie robionymi serwetkami. W jej związek z Arturem wkracza nieoczekiwanie zmarła żona mężczyzny, której wspomnienia powodują pierwszą rysę na ich związku. Joanna musi zdecydować czego chce od życia i co zapewni jej prawdziwe szczęście - Artur, Jaromir, a może jeszcze ktoś inny.

W trzeciej części kociewskiej trylogii autorka zaskoczyła mnie poprowadzeniem wątku perypetii miłosnych Joanny, gdyż nie spodziewałam się takich perturbacji w jej życiu uczuciowym oraz nagłych zwrotów akcji, które w konsekwencji doprowadziły do dość zaskakującego finału w kwestii wyboru sercowego bohaterki. Przewidywałam bowiem zupełnie inny scenariusz, Anna Sakowicz zaś poprzez wprowadzenie do fabuły powieści jednego z bohaterów, zupełnie zmieniła kierunek losów Joanny, czego nie byłam w stanie przewidzieć. Nie do końca wybór bohaterki mnie usatysfakcjonował, jednak muszę przyznać, że jest dość mocno zaskakujący.

W "Już nie uciekam" nie uwiódł mnie żaden mężczyzna - ani wyważony Artur, ani arogancki i seksowny Jaromir, ani rodzinny Wiktor. Uwiodła mnie natomiast kawiarnia, jaką główna bohaterka zakłada od podstaw. Wszelkie szczegóły wystroju wnętrz, jakie autorka zawarła w fabule, pozwoliły mojej wyobraźni wykreować sobie widok tego klimatycznego miejsca. Poza tym dzięki temu właśnie wątkowi cała ta książka po prostu pachnie. Pachnie szarlotką, pachnie ciasteczkami z czekoladą i ruchankami (na które przepis znajduje się w książce) oraz innymi smakołykami.

Ostatni tom kociewskiej trylogii to także książka wywołująca wiele uśmiechu na twarzy, ale i smutek oraz refleksje. Najbardziej wymownym tego przykładem są perypetie sąsiadki cioci Joanny, która pewnego dnia gubi w sedesie swoją sztuczną szczękę, czy też farbuje włosy na różowo. O egzorcyzmach w lokalu kawiarni już nawet nie wspomnę. Jest też smutno i przygnębiająco poprzez wątek hospicjum, do którego Joanna cały czas zachodzi. Wątek ten pomimo wplecionej w jego treść śmierci, został w tej części nieco okrojony na rzecz układania sobie życia osobistego przez bohaterkę, co wydaje się zrozumiałe przy zakończeniu tej serii.

Anna Sakowicz w części kończącej swoją trylogię nie bała się sporo namieszać w życiu głównej bohaterki, nie bała się także po raz kolejny postawić ją przed wieloma decyzjami, które trzeba podjąć. Joanna stała się dla mnie wzorem kobiety, która pomimo przeciwności losu nie boi się ryzykować i bierze życie takim jakie jest. Myślę, że dużo w tej postaci samej autorki. Jo.

wrobel plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-27, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2017 roku,Egzemplarz recenzencki,Mam,Ulubione,
Anna Sakowicz po raz kolejny sprawiła, że zakochałam się w jej książce. To była taka miła przygoda czytelnicza, iż żałuję, że to już koniec losów Joanny. Ową bohaterkę mieliście już okazję poznać na łamach mojego bloga w dwóch poprzednich częściach.

Joanna postanowiła przeprowadzić się na Kociewie, jest narzeczoną chirurga, ale czy to oby na pewno odpowiedni mężczyzna dla niej? Czy to możliwe, aby na tym świecie były jeszcze chodzące ideały? Do tego Jaromir, który zawsze ją irytuje, ale i zarazem intryguje. Asia zaczyna realizować marzenia o własnej kawiarence, no i jeszcze hospicjum, o nim po prostu nie da się zapomnieć.

Wydaje się, że nasza bohaterka powoli zaczyna układać sobie życie od nowa. Przede wszystkim zaczyna spełniać swoje marzenia. To niezwykle ważne, aby każdy z nas zawsze dążył do ich realizacji, bo czymże jest człowiek bez marzeń? Marzenia potrafią nas uskrzydlać, dodają nam skrzydeł i sprawiają, że mamy ochotę wprost frunąć. Jednak tak jak i samo życie tak i realizacja swoich marzeń wymaga częstokroć poświęceń.

Autorka oddaje w nasze ręce książkę, która widać, że jest dopracowana pod każdym względem. Czujemy silną wieź z bohaterką powieści, kibicujemy jej w jej działaniach i w tym, by w końcu mogła stworzyć swój własny wymarzony dom z odpowiednim partnerem. A Ci nie zawsze wydają się odpowiedni, bywa, iż potrzebujemy czasu, by samym się o tym przekonać. Dlatego tak ważne jest, aby nie podejmować zbyt pochopnych decyzji w życiu. Na wszystko przyjdzie kiedyś właściwy czas.

Tym co mnie urzekło w tej książce, to niezwykłe oddanie Joanny do pracy w hospicjum jako wolontariuszka. Człowiek szybko przywiązuje się do drugiego człowieka. Podejrzewam, że gdybym sama podjęła taki wolontariat, moje zachowanie byłoby adekwatne do naszej bohaterki. Ludzkie cierpienie i to co nieuniknione nigdy nie jest człowiekowi obojętne. W takiej pracy trzeba być niezwykle dzielnym i pełnym pokory, tutaj chodzi, aby wspierać chore osoby (w tym przypadku dzieci), dodawać im chociaż najmniejszą iskierkę nadziei.

Anna Sakowicz i jej styl pisania niezwykle mi odpowiada. Były momenty, że śmiałam się do rozpuku i nie mogłam się opanować, ale były też momenty w których polały się łzy. Niewątpliwie autorka potrafi w lekki, przyjemny i z nutką dowcipu sposób poruszyć trudne i ważne tematy. Obok jej powieści nie da się przejść obojętnie.

Już nie uciekam to powieść o kobiecie, która szuka własnego miejsca na ziemi. To powieść o kobiecie, która pragnie stworzyć prawdziwy dom, w którym uczucia będą najważniejsze. A przede wszystkim to powieść o kobiecie, która ma w sobie wiele odwagi i samozaparcia w realizacji własnych marzeń. Polecam, naprawdę warto przeczytać.
AgnieszkaKaniuk plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-23, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Posiadam,Recenzenckie ,
Niezły galimatias
Na wstępie chcę serdecznie podziękować wydawnictwu Szara Godzina za egzemplarz recenzencki.

Drogi czytelniku jak powszechnie wiadomo wszystko, co dobre niestety kiedyś się kończy. Dziś właśnie ku mojemu niezmiernemu smutkowi nadszedł jeden z takich właśnie momentów. Bo oto zapraszam Cię już po raz ostatni do sięgnięcia po trzecią część trylogii kociewskiej, która jest zamknięciem cyklu ,,Złodziejka marzeń".
Zapewne każdy z Was choć raz czytał taką książkę bądź serię, z którą nie chciał się rozstać. Tak bardzo zżyliście się z jej bohaterami, że mimo iż bardzo chcielibyście poznać zakończenie, to jednak dawkujecie sobie jej lekturę, by pozostać z bohaterami, choć chwilę dłużej. Tak było właśnie ze mną podczas w przypadku książki Pani Anny Sakowicz" Już nie uciekam", jak również dwóch poprzednich części. Długo czekałam na chwilę, kiedy po raz trzeci będę mogła zasiąść w fotelu i z kubkiem herbaty wpaść w odwiedziny do Asi i jej córki Lusi. I wreszcie stało się, mam ją .Jak tylko książka do mnie dotarła bezzwłocznie wyruszyłam w podróż na Kociewie, by zapukać do drzwi cioci Zosi. A co tam zastałam za chwilę Ci opowiem.

W życiu Asi naprawdę dużo się dzieje. Kobieta marzy o stworzeniu domu ze swoim narzeczonym Arturem. Wszystko zmierza ku dobremu do momentu, kiedy Jasia nie odkrywa, że niestety Artur tak naprawdę nigdy tak do końca nie będzie jej. Uświadamia sobie, że decydując się na ten związek będzie musiała żyć w cieniu kogoś z kim nie jest w stanie wygrać, a co więcej nawet nie może walczyć. W jej głowie rodzi się tysiące wątpliwości i pytań bez odpowiedzi. Musi podjąć decyzje, które mogą zaważyć na całym jej życiu, co oczywiście samo w sobie nie jest proste, a jakby tego było mało ku własnemu zaskoczeniu zaczyna dostrzegać, że pomiędzy nią a Jaromirem ,,coś" iskrzy. Przyznasz, że autorka zafundowała naszej bohaterce niezły galimatias. I tu Cię zaskoczę, bo zdradzę Ci w sekrecie, że pojawi się jeszcze ktoś trzeci. Jak z tej całej sytuacji wybrnie matka Lusi, a przede wszystkim czy wybory, jakich dokona będą dobre dla niej samej o tym już musisz przekonać się sam.

Tamtejsza społeczność wierzy w to, że wszystko w życiu można osiągnąć, jeśli naprawdę się czegoś bardzo chcę, dlatego często przytaczają swoje niezniszczalne i zawsze aktualne powiedzonko ,,To się da". Dlatego też Joasia postanawia zawalczyć o swoje marzenia i choć nie bez lęków i obaw otworzyć swoja upragnioną kawiarnię. Niesiona na skrzydłach optymizmu przyjaciół i rodziny zaczyna urzeczywistniać wszystko to, co dotychczas istniało tylko w jej sercu i wyobraźni. Prawda, że wygląda to pięknie? Ale i tym razem, los nie szczędzi kobiecie kłód pod nogami. W jednej chwili wszystkie plany stoją pod znakiem zapytania. Czy się uda? Nie pozostaje Ci nic innego jak sięgnąć po książkę. Na jej kartach znajdziesz odpowiedz.

Uwielbiam sposób pisania Pani Ani. Ta część cyklu, jak i dwie poprzednie wciągają czytelnika od pierwszej strony. Autorka sprawia, że czytając momentami nie jesteśmy w stanie przestać się śmiać. Sama zaśmiewałam się do łez. Jednak jest jeszcze, coś za co cenie te trylogie. Otóż mimo całego humoru historii odnajdujemy tu także bardzo trudny i bolesny wątek, jakim jest hospicjum dziecięce, w którym Joanna jest nadal wolontariuszką. Tym razem Pani Anna pozostawia nam do rozważenia i zastanowienia się pytanie: ,,Czy należy walczyć do końca mimo wszystko, czy też pozwolić godnie odejść? Zapewne każdy z nas zajmie różne stanowiska w tej kwestii, dlatego ja również pozostawiam Cię z tym pytaniem do osobistych przemyśleń.

Cóż mogę więcej napisać? Chyba nic ponadto, że serdecznie zachęcam Cię do lektury tego tytułu, a jeśli jeszcze nie czytałeś ,,Złodziejki marzeń ,,i ,,To się da" koniecznie musisz to nadrobić. Jeśli szukasz pozycji, od której nie sposób się oderwać, która cię rozbawi, ale także wzruszy i skłoni do przemyśleń, a jej bohaterowie staną się niemalże Twoją książkową rodziną, to doskonale trafiłeś.

Moja ocena to: 10/10

Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk.
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Mysza_99 Linia koment
Przeczytane:2017-04-30, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Mam,
alams Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
leonia Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Atol Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
Okładka - Już nie uciekam Żółta tabletka plus
Anna Sakowicz
Okładka - Już nie uciekam Cierpkie winogrona
Bożena Gałczyńska-Szurek
Okładka - Już nie uciekam Kręta droga do nieba
Bożena Gałczyńska-Szurek
Okładka - Już nie uciekam Klasztor zapomnienia
Gałczyńska-Szurek Bożena
Okładka - Już nie uciekam Niepełka
Dorota Schrammek
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów