Okładka książki - List z Powstania

List z Powstania

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014-01-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-63622-90-9
Liczba stron: 328
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Kinga Kosiek

Ocena: 4.9 (29 głosów)

Anna Klejzerowicz to pisarka, której największą popularność przyniosły dwie ostatnie książki, świetna Czarownica i nie ustępująca jej w niczym Córka czarownicy. Jej najnowszą powieść, List z powstania, wydawnictwo reklamuje słowami: Przeszłość jest jak cień. Prawda nie pozwala spokojnie spać. I rzeczywiście, w tym krótkim haśle zawarta jest myśl przewodnia, esencja tej opowieści.

 

Trudno zaszufladkować List z powstania i przyporządkować go ściśle do jednego konkretnego gatunku. Prawdę powie i ten, kto określi tę książkę jako powieść obyczajową z elementami historycznymi, jak i ten, kto zakwalifikuje ją jako kryminał czy wręcz thriller. To doskonałe połączenie obu gatunków wywołuje skojarzenia z ekskluzywnymi mieszankami najlepszych herbat, w których jeden gatunek wydobywa i podkreśla smak drugiego. Tak się dzieje w przypadku Listu z powstania. Wątek kryminalny pozwala ukazać zmiany historyczne i obyczajowe, mające miejsce w naszym kraju od czasów powojennych aż po współczesne, ale jednocześnie te zmiany czynią ów wątek wiarygodnym i przemyślanym. Samo określenie zmiany historyczne i obyczajowe brzmi sucho i bezosobowo, gdy w książce Anny Klejzerowicz dotykają one konkretnych, bliskich czytelnikowi bohaterów.

 

Prolog książki ukazuje dramatyczne wydarzenia, rozgrywające się w ostatnich dniach września 1944 roku w domu doktorostwa Bańkowskich w Warszawie. Powstanie warszawskie właśnie się wykrwawia i dogorywa wraz z jego ostatnimi walczącymi uczestnikami, wśród których jest ukochana starsza córka Bańkowskich, Hania. Tymczasem w ich domu pojawia się ktoś, kto swoim czynem na zawsze zmienia losy całej rodziny, a zwłaszcza jedynej ocalałej po wojnie młodszej córki - Julii. Cała opowieść pokazuje, jak bardzo tajemnica i obsesja na jej punkcie mogą rzutować na życie kolejnych pokoleń. Julia Bańkowska ocalała z wojennej pożogi dzięki przezorności rodziców, którzy wysłali ją w krytycznym momencie do zaprzyjaźnionej rodziny na wsi. Odnaleziona ponad rok po wojnie przez stryjenkę, Zosię, w prowadzonym przez komunistyczne władze sierocińcu, próbuje z uporem, mozolnie odtworzyć losy swoich bliskich, zwłaszcza zaginionej Hani. Najpierw z pomocą stryjenki i jej męża, a z biegiem lat sama i z pomocą własnego małżonka, Janusza, dociera do świadków wojennych wydarzeń, zbiera ich wspomnienia, nitka po nitce tka z tych wspomnień swoisty gobelin, który ma jej pozwolić odnaleźć ślad siostry. Tym poszukiwaniom towarzyszą coraz bardziej niepokojące wydarzenia - tym bardziej dramatyczne, im bliżej prawdy znajdą się bohaterowie. Rodzinnej obsesji ulega stopniowo również jedyna córka Julii – Marianna. Na początku kpiąca sobie z matki i traktująca jej poszukiwania jako dopust Boży, stopniowo sama coraz bardziej się w nie angażuje.

 

Opisane w książce zachodzące w naszym kraju przemiany czynią całą historię bardziej wiarygodną. Właśnie to tło obyczajowo-historyczne jest kolejnym wielkim atutem Listu z powstania. Autorka bez dokuczliwego dydaktyzmu, z właściwymi sobie obiektywizmem i dystansem ukazuje złożoność powojennej historii Polski aż po czasy współczesne. Ukazuje również dramat i tragedię powstańców, ich powojennych losów, wpływu Powstania na całe ich dalsze życie. Z perspektywy czasu, z bezpiecznego dystansu ludzi żyjących w wolnym kraju, nie widzimy całej złożoności ich losów. Powstańcy to ludzie, którzy musieli płacić przez całe swoje życie za raz dokonany wybór. To bardzo mądra i potrzebna ksiązka, która może sprowokować do rzeczowej dyskusji, i dlatego dobrze by było, aby sięgneli po nią również ludzie młodzi, którzy mają wciąż bardzo wiele do odkrycia.

 

Jak zawsze w książkach Anny Klejzerowicz bohaterowie powieści budzą żywe reakcje czytelnika, sympatię lub niechęć, miłość lub nienawiść. I tu znowu autorka ucieka od uproszczeń i szufladkowania. Bohaterowie są dobrzy lub źli bez względu na wyznawane idee czy preferowane opcje polityczne. Komunista może być dobrym człowiekiem, a powstaniec może nie mieć nic wspólnego z bohaterem. Ten ciągle świeży i potrzebny sposób przedstawiania naszej historii najnowszej sprawia, że List z powstania jest ważną książką, a przy tym powieścią, którą świetnie się czyta. Potrzeba więcej tak napisanych książek, dotykających niełatwych tematów z naszej historii. Potrzeba książek, o których można dyskutować, które wytrącają nas z utartych schematów myślenia.

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - StregaBianca
StregaBianca
Przeczytane:2014-01-25, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,

Anna Klejzerowicz to pisarka, której największą popularność przyniosły dwie ostatnie książki, świetna Czarownica i nie ustępująca jej w niczym Córka czarownicy. Jej najnowszą powieść, List z powstania, wydawnictwo reklamuje słowami: Przeszłość jest jak cień. Prawda nie pozwala spokojnie spać. I rzeczywiście, w tym krótkim haśle zawarta jest myśl przewodnia, esencja tej opowieści.

 

Trudno zaszufladkować List z powstania i przyporządkować go ściśle do jednego konkretnego gatunku. Prawdę powie i ten, kto określi tę książkę jako powieść obyczajową z elementami historycznymi, jak i ten, kto zakwalifikuje ją jako kryminał czy wręcz thriller. To doskonałe połączenie obu gatunków wywołuje skojarzenia z ekskluzywnymi mieszankami najlepszych herbat, w których jeden gatunek wydobywa i podkreśla smak drugiego. Tak się dzieje w przypadku Listu z powstania. Wątek kryminalny pozwala ukazać zmiany historyczne i obyczajowe, mające miejsce w naszym kraju od czasów powojennych aż po współczesne, ale jednocześnie te zmiany czynią ów wątek wiarygodnym i przemyślanym. Samo określenie zmiany historyczne i obyczajowe brzmi sucho i bezosobowo, gdy w książce Anny Klejzerowicz dotykają one konkretnych, bliskich czytelnikowi bohaterów.

 

Prolog książki ukazuje dramatyczne wydarzenia, rozgrywające się w ostatnich dniach września 1944 roku w domu doktorostwa Bańkowskich w Warszawie. Powstanie warszawskie właśnie się wykrwawia i dogorywa wraz z jego ostatnimi walczącymi uczestnikami, wśród których jest ukochana starsza córka Bańkowskich, Hania. Tymczasem w ich domu pojawia się ktoś, kto swoim czynem na zawsze zmienia losy całej rodziny, a zwłaszcza jedynej ocalałej po wojnie młodszej córki - Julii. Cała opowieść pokazuje, jak bardzo tajemnica i obsesja na jej punkcie mogą rzutować na życie kolejnych pokoleń. Julia Bańkowska ocalała z wojennej pożogi dzięki przezorności rodziców, którzy wysłali ją w krytycznym momencie do zaprzyjaźnionej rodziny na wsi. Odnaleziona ponad rok po wojnie przez stryjenkę, Zosię, w prowadzonym przez komunistyczne władze sierocińcu, próbuje z uporem, mozolnie odtworzyć losy swoich bliskich, zwłaszcza zaginionej Hani. Najpierw z pomocą stryjenki i jej męża, a z biegiem lat sama i z pomocą własnego małżonka, Janusza, dociera do świadków wojennych wydarzeń, zbiera ich wspomnienia, nitka po nitce tka z tych wspomnień swoisty gobelin, który ma jej pozwolić odnaleźć ślad siostry. Tym poszukiwaniom towarzyszą coraz bardziej niepokojące wydarzenia - tym bardziej dramatyczne, im bliżej prawdy znajdą się bohaterowie. Rodzinnej obsesji ulega stopniowo również jedyna córka Julii – Marianna. Na początku kpiąca sobie z matki i traktująca jej poszukiwania jako dopust Boży, stopniowo sama coraz bardziej się w nie angażuje.

 

Opisane w książce zachodzące w naszym kraju przemiany czynią całą historię bardziej wiarygodną. Właśnie to tło obyczajowo-historyczne jest kolejnym wielkim atutem Listu z powstania. Autorka bez dokuczliwego dydaktyzmu, z właściwymi sobie obiektywizmem i dystansem ukazuje złożoność powojennej historii Polski aż po czasy współczesne. Ukazuje również dramat i tragedię powstańców, ich powojennych losów, wpływu Powstania na całe ich dalsze życie. Z perspektywy czasu, z bezpiecznego dystansu ludzi żyjących w wolnym kraju, nie widzimy całej złożoności ich losów. Powstańcy to ludzie, którzy musieli płacić przez całe swoje życie za raz dokonany wybór. To bardzo mądra i potrzebna ksiązka, która może sprowokować do rzeczowej dyskusji, i dlatego dobrze by było, aby sięgneli po nią również ludzie młodzi, którzy mają wciąż bardzo wiele do odkrycia.

 

Jak zawsze w książkach Anny Klejzerowicz bohaterowie powieści budzą żywe reakcje czytelnika, sympatię lub niechęć, miłość lub nienawiść. I tu znowu autorka ucieka od uproszczeń i szufladkowania. Bohaterowie są dobrzy lub źli bez względu na wyznawane idee czy preferowane opcje polityczne. Komunista może być dobrym człowiekiem, a powstaniec może nie mieć nic wspólnego z bohaterem. Ten ciągle świeży i potrzebny sposób przedstawiania naszej historii najnowszej sprawia, że List z powstania jest ważną książką, a przy tym powieścią, którą świetnie się czyta. Potrzeba więcej tak napisanych książek, dotykających niełatwych tematów z naszej historii. Potrzeba książek, o których można dyskutować, które wytrącają nas z utartych schematów myślenia.

Link do recenzji
Avatar użytkownika - Monia_35
Monia_35
Przeczytane:2017-05-22, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 ksiażki w 2017 r.,
Powstanie, o którym pisało już wielu autorów jest tylko i aż mocnym tłem dobrej książki. Czytałam z wypiekami, niełatwe dzieje ale tak dobrze opisane,ze aż fascynujące. Magia książki spowodowała,że miałam wrażenie,że jestem cały zcas w centrum losów Marianny. "Przeszłość jest jak cień. Prawda nie pozwala spokojnie spać".
Link do opinii
Avatar użytkownika - maja_klonowska
maja_klonowska
Przeczytane:2016-10-29, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 ksiązek 2016, Mam,
Kupiłam książkę autorstwa Anny Klejzerowicz ,,List z powstania" na wyprzedaży, mimo że miałam w pamięci - delikatnie mówiąc - dość oschłe i chłodne recenzje na jej temat przeczytane w blogosferze. Wyszłam jednak z założenia, że nieraz już bywało, że nachalnie reklamowana pozycja w ogóle nie trafiała w mój gust. Bywało też i na odwrót - w książce bezwartościowej ( ponoć ) znajdowałam coś, co do mnie przemawiało i zachęcało do jej czytania. Kupiłam. Miałam tylko poczytać parę kartek, by tak ogólnie zorientować się, o co w niej chodzi, ale ... już jej nie odłożyłam. Fabuła mnie zbyt wciągnęła. Tytuł utworu sugeruje, że będzie dotyczyć zrywu wolnościowego ( powstania warszawskiego) oraz wysłanego bądź też niewysłanego, czy też może niedoręczonego listu, który zaważył na czyichś losach. Takie było moje pierwsze skojarzenie. Okazało się błędne. Jeżeli ktoś ,,nastawia" się na to, że przeczyta powieść o powstaniu warszawskim, to się rozczaruje - tylko akcja Prologu dzieje się w ostatnich dniach września 1944r. Jednak sama tematyka powstania warszawskiego ,,czai się" na kartach tej powieści przez cały czas. Jak to możliwe, skoro nie ma tam powstańczych walk, nie ma w niej powstańców ( a jeżeli się pojawiają, to jako postaci marginalne), mało w niej nawet Warszawy, a akcja rozgrywa się przede wszystkim w Gdańsku? Bohaterkami utworu są matka i córka-dwa pokolenia, które przez prawie 70 lat ( od 1944r. do 2013 r.) będą próbowały zgłębić rodzinną tajemnicę. W tej książce jest też trzecia bardzo ważna postać, która nie wypowiada ani jednego słowa do bohaterek - łączniczka Hanna. Była ona starszą siostrą Julii Bańkowskiej, zaginęła podczas powstania warszawskiego. Julia, kilkuletnia dziewczynka, która podczas walk w stolicy straciła rodziców, nigdy nie uwierzyła, że siostra nie żyje. Ciała Hanki nigdy nie odnaleziono, przez pewien czas uważano, że dziewczyna ukryła się na Zachodzie. Jednak mijały lata, dalsza rodzina, która zaopiekowała się Julią ( z olbrzymim poświęceniem i miłością) usiłowała ja przekonać, że Hanka jednak zginęła. Bliscy pragnęli, by dziewczyna pogrzebała przeszłość. Wojna się skończyła, a czasy, które nadeszły nie sprzyjały rozważaniom o przeszłości. Julia, już studentka medycyny, poznała Janusza Styjewskiego, dziennikarza z partyjnej rodziny. Mimo obiekcji obydwu rodzin ( rodzina Julii nastawiona patriotycznie i bezkompromisowo do nowego ustroju, zamożna rodzina Stryjewskich wręcz przeciwnie) stworzyli kochające się małżeństwo. Urodziła im się dwójka dzieci: chłopiec Julian i dziewczynka Marianna. Szczęśliwa rodzina - podarunek od losu, by żyć, by nie rozpamiętywać przeszłości, której nie można zmienić. Hanka mogła stać się tylko rodzinną legendą, bohaterką, która oddała życie za Ojczyznę. Jednak choroba i śmierć Juliana zmieniła wszystko. Rodzice, wspomni Marianna po latach ,, Robili wszystko, zbyt wiele, by zagłuszyć ból i pustkę po stracie dziecka. Chyba także z tego powodu ogarnęło ich wkrótce szaleństwo poszukiwawcze... Zaczęło się od nocnych dyskusji na temat powstania warszawskiego i losu ciotki Hanki. Wciąż na nowo wałkowali wszystkie znane sobie okoliczności jej zaginięcia. Janusz sprowadzał skądś coraz to nowe publikacje dotyczące powstania. (...) Przestali czytać cokolwiek innego, poświęcali na te książki i artykuły cały swój wolny czas. (...) Ale to nadal nie wszystko. Odszukali byłych powstańców (...). Matka z ojcem zaprzyjaźnili się z wieloma z nich, szczególnie z tymi z batalionu Parasol, w którym Hanka była łączniczką. Niektórzy jeszcze ją pamiętali, choć nikt oczywiście nie miał pojęcia, co stało się z dziewczyną, a przekazywane przez nic informacje okazywały się nie tylko niejasne, lecz często wręcz sprzeczne ze sobą. (...) życie rodzinne zostało od tej pory zdominowane przez powstanie warszawskie. A raczej, dokładniej - przez Hankę". A z tych ,,długich, nocnych Polaków rozmów" Julia dowiedziała się o niejasnym uczuciu, jakim darzył pewien powstaniec o nazwisku Gorczenko / Górecki jej siostrę. Czy to ma zresztą jakikolwiek związek z tą sprawą? Dlaczego na ich adres przychodzą anonimy, by zaprzestali poszukiwań, a Janusza w redakcji nachodzi SB? Czy są blisko rozwiązania sprawy? Śmierć męża - nieszczęśliwy wypadek( według milicji) - utwierdza Julię w przekonaniu, że komuś zależy, by nigdy nie dowiedziała się prawdy. Zostały więc we dwie - matka i córka - nieustępliwe w wyjaśnieniu tego, co wydarzyło się w Warszawie podczas tamtych dni. Nieugięte w poszukiwaniach i gromadzeniu materiałów nawet mimo rewizji SB. Na początku Marianna, jako nastolatka, wyraźnie buntowała się przeciwko grzebaniu w przeszłości. Denerwowało ją porównywanie jej urody do wyglądu zaginionej ciotki, uważała, że powstanie było błędem i niepotrzebną ,,bohaterszczyzną". Powtarzała slogany zasłyszane na lekcjach historii, co nieraz doprowadzało do kłótni z matką. Po śmierci ojca wszystko się zmieniło. Tworzą wspólny front - Julia rodzinną zagadką zaraziła córkę, teraz obydwu zależy na tym, by poznać prawdę: ,, (...) obie chciałyśmy znać prawdę. Przynajmniej ja chciałam - bo dla matki to była kwestia ważniejsza: odzyskania sensu życia. W końcu w całości poświęciła je sprawie wyjaśnienia losów swej siostry...". Mijały lata i przez ten czas wiele się zmieniało - fala strajków przelała się przez Wybrzeże, Solidarność upominała się o prawa robotników. Życie pań Stryjewskich biegło jednak swoim rytmem - Julia pracowała w szpitalu, Marianna kończyła filologię angielską i próbowała sobie ułożyć życie osobiste. W połowie lat osiemdziesiątych otrzymały list od pewnego Anglika Roba Duncana. Opisywał, że przed wielu laty, tuż po wojnie odwiedził go człowiek, który rzekomo znał rodzinę Bańkowskich ( prawdopodobnie ów Górecki). Zostawił w jego domu depozyt z prośbą o doręczenie go żyjącym członkom rodziny Bańkowskich. Nie wiadomo, w jaki sposób wszedł ów człowiek w jego posiadanie, ale wreszcie nadarza się okazja, by móc spełnić obietnicę. Do mieszkania Julii i Marianny trafiają po pewnym czasie rzeczy, które kiedyś były własnością ich rodziny - obrazy, trochę biżuterii, stare monety. Dodatkowo nawiązuje się miedzy dwiema kobietami oraz Anglikiem i jego synem Maxem szczera sympatia, podtrzymywana przez listy i telefony. Anglik również obiecał, że będzie poszukiwał na własną rękę tajemniczego Góreckiego, który być może wie, co się stało z Hanką. Życie biegło jednak dalej. Marianna skończyła studia, uczyła w szkole, dalej mieszkała z matką. Poszukiwania Hanki nadal nie przynosiły rezultatu. Ktoś jednak bał się, że może być inaczej. Za nieustępliwe dociekanie prawdy swoim życiem zapłaci Julia ( znów nieszczęśliwy wypadek),a Marianna ,,(...) wciąż szukała śladów po zaginionej ciotce. Nie chciała tego - ale musiała. Tak jakby wypełniała testament matki. To było jak narkotyk: bez niego całkiem zatraciłaby sens istnienia. Tak długo żyła z tym piętnem. Zadaniem. Misją. Dopóki nie będzie wiadomo, co wydarzyło się pięćdziesiąt lat temu, będzie dalej szukać, dociekać, szperać. Nie może zrezygnować". Marianna jednak została wraz ze swoją zagadką samotna. Nie są w stanie pomóc nieliczni przyjaciele rodziców. Dziewczyna nie ma nikogo, nie potrafi się z nikim związać, wciąż boi się tego, kto stoi za dziwnymi przypadkami śmierci jej rodziców. Dodatkowo, ktoś kilkukrotnie włamuje się do jej mieszkania, otrzymuje dziwne telefony i ktoś ją śledzi? Kto? Czyżby były milicjant, przyjaciel jej ojca? A może to jednak początek paranoi? Może w swoich poszukiwaniach kobieta po prostu zabrnęła w ślepą uliczkę i już nie potrafi jej opuścić? ,, (...) i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" ten cytat z Ewangelii św. Jana towarzyszył mi jako refleksja po przeczytaniu tej książki. Marianna pozna bowiem prawdę, ale to, na co czekała przez całe życie okaże się na początku ciężarem nie do udźwignięcia. Wpłynie ona na jej osobiste plany, życie zawodowe i prywatne. Planowany związek z Maxem, synem Roba w obliczu tej prawdy nie będzie mógł zakończyć się szczęśliwie. Marianna stanie się kolejną ofiarą - ale pogrzebaną za życia. Czy kobieta się z niej podźwignie? Wszak prawda wyzwala. Mówi się przecież, że lepsza najgorsza prawda niż wiele kłamstw. Jednak, czy w obliczu takich rewelacji będzie jeszcze szansa na jakąkolwiek nadzieję? Czy historia z przeszłości nie przekreśli przyszłości Marianny na zawsze? Po jej lekturze zastanawia mnie również, jak daleko jest człowiek w stanie zabrnąć, by dowiedzieć się tego, na czym mu zależy. Kiedy powinien powiedzieć : ,,Stop. Odpuszczam. Zostawiam przeszłość przeszłości"? O ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć Julię, to postawa Marianny wręcz chwilami mnie przerażała. Nic i nikt jej nie interesował, nie miała żadnego życia prywatnego, tylko historię zaginionej ciotki. Matka i córka żyły tylko według jednej reguły - wyjaśnić historię Hanki. Jak wspomniałam na początku, przeczytałam ,,List z powstania" jednym tchem. Język jest żywy, barwny, potoczny ( czasem za bardzo nachalnie) lekki styl powoduje, że pochłaniałam kartkę za kartką. Cóż, historia jest rzeczywiście wciągająca. Całą historię poznajemy z perspektywy Marianny ( są to jej przemyślenia bądź pamiętnikarskie zapiski) oraz z opowieści tradycyjnego narratora. Nie polecam jednak tej powieści jako książki typowo dotykającej problemu powstania warszawskiego, jest to raczej sensacyjno- obyczajowa opowieść z historią w tle. Przypomina mi inną książkę ,,Tajemnice Luizy Benin" Renaty Kosin, z ta różnicą, że w tamtej było sporo humoru. Anna Klejzerowicz napisała swoją powieść bez elementów humorystycznych, za to poruszając a przynajmniej wspominając o wszystkich ważniejszych wydarzeniach politycznych po 1945. Nie ma w niej również jakichś opinii dotyczących powstania warszawskiego - ot, luźne rozmowy bądź przemyślenia, które mogą się nasunąć każdemu, kto usiądzie przed telewizorem i posłucha serwisu informacyjnego relacjonującego chociażby obchody kolejnej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Książka w sam raz na jedno popołudnie. Jest ona jak dobry kryminał, czytelnik nie odłoży jej, dopóki nie dowie się, kto zabił. Tak jest i tutaj. Kto zacznie czytać, zechce dowiedzieć się, co się stało z Hanką, kto stał za tajemniczymi zgonami rodziców Marianny ( i nie tylko) i jakie były jego motywy postępowania.
Link do opinii
Avatar użytkownika - julita_185
julita_185
Przeczytane:2016-12-05, Ocena: 4, Przeczytałem, 2016, 52 książki w 2016 roku, Mam,
Nie spodziewałam się. Myślałam, że to będzie smętna książka typowo historyczna a tam takie rzeczy, takie cuda. Bardzo fajna i chętnie ją polecę :) Dziękuję Siostrze za podarowanie mi jej :) ;)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mysza_99
Mysza_99
Przeczytane:2015-11-22, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2015,
"Przeszłość jest jak cień. Prawda nie pozwala spokojnie spać". Te okładkowe słowa sprawiły, że z zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną książkę pani Klejzerowicz. Sympatię do autorki mam już jakiś czas, zapoznałam się z kilkoma jest powieściami i ogólnie odbierałam je zawsze pozytywnie. "List z Powstania" przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Julia przeżyła wojnę. Straciła rodziców, dom, swoje miejsce w Warszawie. Najpierw wylądowała w sierocińcu, później przygarnęła ją ciotka. Miała w życiu jeden cel - znaleźć siostrę. Skończyła uniwersytet, znalazła fantastyczną pracę, założyła rodzinę, ale i tak jej życiem kierowała tylko jedna sprawa. Chciała za wszelką cenę poznać prawdę, dowiedzieć się, czemu musieli zginąć jej rodzice, a przede wszystkim, gdzie jest i co robi jej Hanka. Zaraziła swoją obsesją męża, później zaraziła też córkę. Mimo wielu porażek, katastrof, ciężkich chwil, żyła nadzieją, że w końcu się czegoś dowie. Nawiązywała kontakty z powstańcami, jeździła do stolicy, grzebała w literaturze, w dokumentach, obsesyjnie szukała, chociaż nie przynosiło to żadnego skutku. Pewnego dnia dostała list, który wywrócił wszystko do góry nogami... Książka utrzymana jest w niesamowitym klimacie. Uczucia bohaterów są całkowicie odczuwalne, namacalne wręcz - strach, szczęście, przywiązanie, rozpacz, wszystko to miesza nie tylko w głowach bohaterów, ale też w głowie czytelnika. W jednym momencie autentycznie przestraszyłam się, tak jakby to do moich drzwi właśnie ktoś zapukał. W innym momencie przeleciało przez mój brzuch stado motyli, tak jakby to w moje oczy właśnie ktoś spoglądał. Niesamowita gra emocjami, której nie dostrzegłam w innych książkach autorki, to największy atut powieści. Do tego cała historia opowiedziana jest w interesujący sposób. Ciężko się oderwać od wspomnień o Julii, potem od historii o jej córce Mariannie. Duchy przeszłości, obecne na każdej stronie, potęgują wrażenie lęku i sprawiają, że każdy bohater, który zbliża się do głównych bohaterek, z miejsca uznany jest za ich wroga. Nie udało mi się zaufać nawet tym, którzy naprawdę byli pozytywnymi postaciami, na każdym kroku doszukiwałam się podstępu, nie uwierzyłam w żaden wypadek, snując przy każdym z wydarzeń swoje własne teorie spiskowe. Naprawdę nie pamiętam książki, która dostarczyłaby mi tyle wrażeń i dokarmiła najdelikatniejszą, bo tą najbardziej emocjonalną część mnie. Podejrzewałam, jakie może być zakończenie. Nie mogę powiedzieć, że było to dla mnie całkowite zaskoczenie, ale i tak z przerażeniem czytałam kolejne linijki wyjaśnienia wszystkiego, co działo się przez prawie 60 lat. Ogarniało mnie przy tym poczucie niesprawiedliwości i złości. I naszła mnie taka myśl, że tak łatwo dać się wciągnąć w gierki innych, w manipulacje i, że to niewiarygodne, jakie spustoszenie w osobowości wielu ludzi poczyniła wojna i jej następstwa. Powieść na wysokim poziomie. Zachwycająca i godna polecenia pozycja, do której na pewno jeszcze wrócę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Daisy
Daisy
Przeczytane:2015-11-03, Ocena: 3, Przeczytałem, 26 ksiazek, Mam,
Początek wspaniały,ale im bliżej końca tym gorzej,wieje nudą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2015-10-16, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2015, Mam,
Autorka doskonale pokazała jak bardzo wojna może zmienić życie człowieka. Ile smutku, rozpaczy, tragedii i nieszczęścia staje się naszym udziałem. Z jednej strony rozumiem Julię, która w obliczu utraconych rodziców i dziecka, chciała uchwycić się ostatniej szansy na powiększenie się rodziny o jeszcze jednego żyjącego członka - siostrę. Jednak czy to co spotkało ją w trakcie obsesyjnych poszukiwań, nie powinno dać jej do myślenia? Czy nie powinna odpuścić zanim nie było za późno? Czy warto było poświęcić wszystko? W imię czego? W imię rozgrzebanej przeszłości, której biegu zmienić nie mogła, mogła zaś uratować teraźniejszość i przyszłość swojej córki. Ta historia mogła zakończyć się zupełnie inaczej! Dlaczego ślepa wiara w niemożliwe wygrała? Anna Klejzerowicz tak pokierowała bohaterami, że podejmowali takie a nie inne decyzje. Przez całą lekturę usiłowałam sama odkryć, co mogło stać się z Hanną. Próbowałam, jak detektyw Poirot z kryminałów Christie, z maleńkich strzępków informacji wydedukować co mogło wydarzyć się podczas powstania. Czy to przypadek, że Bańkowscy zginęli? Czy Hanna faktycznie żyje a jeśli tak to gdzie i jak jej szukać... Jednak autorka tak sprytnie wodziła mnie za nos, dorzucała takie szczegóły, zmieniała biegunowość bohaterów (kto, kiedy i w czyjej perspektywie jest po stronie dobra lub zła), że do samego końca nie wiedziałam jaki będzie finał. I muszę pochylić głowę przez panią Anną! To istny majstersztyk. Tytułowy list, który pojawia się pod koniec lektury wyjaśniający wszystko... No po prostu bajka, choć patrząc pod kątem zawartych w nim treści to raczej dramat. Czułam się jak dziecko, któremu ktoś dał wyśmienitą tabliczkę czekolady, idealnie rozpływającej się w ustach. Nie spodziewałam się takiego wyjaśnienia, choć były momenty, że autor tegoż listu wydawał mi się mocno podejrzany. Moja radość, że sięgnęłam wreszcie po ten tytuł, jest przeogromna. Jeśli tylko macie taką szansę, nie wahajcie się, bo to istna uczta literacka. Ktoś powie, że nie lubi książek historycznych, ale wątek ten jest jedynie doskonale nakreślonym tłem. Autorka w żaden sposób nie skupia się na polityce. Jedynie wprowadza odpowiedni klimat, by czytelnik całkowicie zrozumiał działania bohaterów. Książki nie zaliczyłabym również do zwykłych obyczajówek, ponieważ sporo tutaj zdarzeń wprost z filmów sensacyjnych. Jak zatem określiłabym "List z powstania"? Powieść obyczajowo-sensacyjna z nutką historii i tajemnicy. Powieść, która wciąga i kusi, by nie przerywać czytania, bo może już na następnej stronie znajdzie się klucz do prawdy? całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2015/10/anna-klejzerowicz-list-z-powstania.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - danutka
danutka
Przeczytane:2015-08-04, Ocena: 4, Przeczytałem, z_52 książki - 2015,
Powieść obyczajowa, z elementami kryminalnymi i historycznymi, sięgająca w czasy II wojny światowej i wielkiego zrywu, jakim było powstanie warszawskie. Namiętność, jakiej nie sposób się oprzeć, prowadząca do czynów ostatecznych, miłość, sięgająca poza granice uczciwości i przyzwoitości, nieposkromione uczucie, mające zaważyć na losie całej rodziny obiektu marzeń psychopaty. Fabuła ciekawa, akcja wartka, tajemnica dostatecznie skryta, żeby czytać z przyjemnością. To jednak nie wystarczy, bo niestety niektóre sceny sprawiają wrażenie wymuszonych, inne zbyt powierzchownych, kolejne mało prawdopodobnych. Ogólnie niezła powieść, ale dla mniej wymagającego czytelnika.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Beatricze
Beatricze
Przeczytane:2015-04-23, Ocena: 5, Przeczytałem,
Zaskakująca opowieść o losach kobiety, której rodzice giną w powstaniu, a ona do końca swego życia szuka śladów zaginionej siostry. Staje się to jej obsesją do tego stopnia że nawej po jej śmierci jej córka dąży do prawdy. na końcu się okazuje że przyjaciel rodziny był także katem rodziców matki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - papetka
papetka
Przeczytane:2014-12-28, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki - 2014 ,
II wojna światowa to wielkie, tragiczne wydarzenie w dziejach ludzkości, do którego często odwołują się pisarze. Tak samo postąpiła Anna Klejzerowicz. Jej najnowsza powieść przesiąknięta jest wspomnieniem Powstania Warszawskiego i nie jest to wspomnienie heroicznej, bohaterskiej walki z wrogiem, lecz wpływem powstania na ludzi. Gdy wybuchła II wojna światowa Julia Bańkowska była dzieckiem. Jej rodzice zginęli, a o starszej siostrze Hani słuch zaginął. Dziewczyna całe swoje życie podporządkowała jednej myśli - dowiedzieć się prawdy o Hani, znaleźć ją żywą bądź martwą. Jej obsesja pochłonęła również męża i córkę. Pamiętać należy o tym, że lata powojenne nie były w Polsce latami wolności. Wszechwiedząca bezpieka utrudniała życie obywatelom, w zarodku tłumiła wszelkie próby poznania prawdy. To, czego nie udało się odkryć Julii, odkryła Marianna. Niestety, prawda o ciotce zniszczyła jej życie. Anna Klejzerowicz pokazuje, że przeszłość może mieć istotny wpływ na teraźniejszość, może wpływać na nasze decyzje. A odpowiedź na pytanie: czy za wszelką cenę dążyć do odkrycia tajemnicy, zależy od indywidualnego podejścia. Czy odkrycie prawdy o losach Hani pomogło Mariannie, czy przyniosło jej spokój i szczęście? Tego wszystkiego można się dowiedzieć z lektury.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2014-11-23, Ocena: 5, Przeczytałem, Wyzwanie czytelnicze 2014,
Książka napisana jest kilkutorowo. Teraźniejszość przeplatana jest z przeszłością, ale jest to zrobione w tak specyficzny sposób, że ciekawość budowana kolejnymi wpisami z każdą stroną staje się coraz większa. To powieść, w której każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Jest historyczna przeszłość i przeniesienie fabuły do czasów wojennych i powojennych. Małymi kroczkami autorka przeprowadza nas prze kolejne etapy ustrojów w Polsce, tak więc od Powstania Warszawskiego, poprzez Polskę Ludową, Polskę Komunistyczną aż do czasów współczesnych. Dla kogoś, kto nie wie jak funkcjonowały władze w kraju to jest wspaniała lekcja historii. Ale jest również wątek rodzinny, a konkretnie mam tu na myśli wątek przedstawiający kontakt matki z córką, trudny, ale przedstawiający niezniszczalne uczucie. Jest także miłość, która w całym głównym wątku poszukiwań Hanki, jest słodkim dopełnieniem fabuły. Miłość pokazana z bardzo dojrzałego punktu. Przyznam szczerze, że bardzo zaskoczyło mnie samo zakończenie książki. Mocne. Zbyt mocne jak na to, czego się spodziewałam czytając tę lekturę. W pewnym momencie czytania, miałam już pewne przypuszczenia, ale to, co wymyśliła autorka świadczy tylko o wyjątkowej fantazji i... znajomości tematu. O Powstaniu Warszawskim słyszałam wiele często sprzecznych ze sobą informacji. Jedna z moich podopiecznych, dziś prawie 90-letnia pani, walcząca wtedy w Szarych Szeregach, zawsze kiedy wraca do tego tematu - płacze. Nie potrafi wybaczyć tego, że ktoś świadomie wysłał jej koleżanki i kolegów na śmierć (to są jej słowa). Nie potrafi wybaczyć tego, że ludzi walczących w obronie ojczyzny kilka lat po wojnie ktoś uznawał za wrogów. Skomplikowana jest ta polityka i cieszę się, że coraz częściej można o tym przeczytać i poznać prawdę, która kiedyś była tematem tabu. Fabuła tej książki wzruszyła mnie do tego stopnia, że nie mogłam zebrać się na napisanie tych kilku zdań o niej. Nie wiem, czy jest to zasługa autorki i jej doskonałego kunsztu pisarskiego, czy jest to zasługa samej fabuły. Myślę jednak, że mimo emocji, a może zwłaszcza z powodu emocji jakie mną wstrząsnęły (szczególnie na końcu książki) to mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę szczególnie osobom młodym. Nie wiem ile młody człowiek zrozumie z faktów historycznych przytoczonych w niej, ale z pewnością nikt nie odłoży tej książki przed przeczytaniem ostatniej strony.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Iwona067
Iwona067
Przeczytane:2014-11-16, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 ksiązki 2014,
Po książkę sięgnęłam po lekturze "Cienia gejszy", kiedy to zauroczyła mnie Anna Klejzerowicz, jako twórczyni nietuzinkowych kryminałów. Przyznam szczerze, pomyślałam, że to zupełnie inna tematyka. Wszak powstanie warszawskie to na dzień dzisiejszy wspomnienia o ludziach tam poległych, temat z odrobiną refleksji i kontrowersji zarazem. Miła niespodzianka czekała na mnie podczas lektury - ten sam fantastyczny styl, cudowny kryminał z historią w tle. Julia jest lekarką, która całe życie walczy z cieniami przeszłości, poszukując zaginionej w czasie powstania siostry Hanki. Kobieta zaraża tą specyficzną "pasją" swoją córkę. Marianna po tragicznej śmierci matki, kontynuuje jej dzieło. Całe życie obok kobiet wydarzają się różne dziwne zbiegi okoliczności: ktoś się pojawia i tragicznie znika, ujawnia się Rob - Anglik mający jakies wieści z powstania, kręcą się obcy i bliscy, zdarzają się włamania, próby zastraszenia, tajemnicze telefony. Nic do siebie nie pasuje, jednak atmosfera robi się coraz mroczniejsza. Prawie 30-letnia Marianna pracuje jako tłumaczka z języka angielskiego, jest samotna i oporna na mężczyzn starających sie o jej względy. Do czasu. Do Polski przyjeżdża bowiem syn długoletniego "przyjaciela" rodziny, Roba. Marianna obiecuje się nim zaopiekować, pokazać Polskę i pełnić rolę tłumaczki a jednocześnie nauczycielki języka polskiego. Między Maxem a Marianną iskrzy i wkrótce znajomość przekształca się w uczucie. Stary ojciec jest zachwycony i zaprasza młodych do siebie. Niestety na krótko przed przylotem umiera, zostawiajac list, który zmieni całe życie młodych. Książka z serii tych, których się nie odkłada nawet na moment i tych, które się chce mieć na zawsze. Styl Anny Klejzerowicz jest pełen niespodzianek i rozwiązań zaskakujących na każdym kroku. Do końca nie wiadomo co, kto i dlaczego? A kiedy już niby wiadomo, jakie będzie zakończenie, nagle akcja zmienia się diametrialnie. Jedynym, według mnie, elementem nie pasującym w powieści jest styl listu napisanego przez starego Anglika, za bardzo "prosto z mostu", brutalny do bólu. Kręciłam głową z niedowierzeniem czytając te kilka stron wywodów Roba. Polecam kolejną książkę Anny Klejzerowicz, którą czyta się na jednym wydechu i żałuje, że tak szybko się skończyła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - elizak
elizak
Przeczytane:2014-09-13, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2014,
10-cio letnia Julia w czasie Powstania Warszawskiego straciła prawie całą rodzinę. Tragiczną śmiercią, choć nie jako powstańcy, giną jej rodzice. Ginie również, a raczej znika bez śladu, kilkanaście lat starsza siostra, Hanka, młoda łączniczka. I choć nie ma żadnych świadków jej śmierci, nie odnaleziono też ciała, to dziewczyna zostaje uznana za zmarłą. Tylko Julia wbrew logice wierzy, że siostra przeżyła i również jej szuka. Mijają lata, a życie Julii, to przede wszystkim poszukiwania i walka o prawdę. Jakakolwiek by nie była. Swoją obsesją zaraża w końcu męża i jedyną córkę, Mariannę. Los Hanki, choć nieznany, wciąż ma wpływ na życie jedynych pozostałych przy życiu członków rodziny. A jest się czego obawiać, bo prywatne śledztwo nie w smak jest Służbom Bezpieczeństwa i anonimowemu prześladowcy. Pojawiają się nowe dowody i domysły, a wraz z nimi zagadkowe śmierci i nie budzący zaufania przyjaciele. Kryminał Anny Klejzerowicz jest ekscytujący. W głowie tysiąc myśli. Tysiąc możliwych scenariuszy. Od tych banalnych, po najbardziej wymyślne. Węsząc wszędzie podstęp i spisek, dałam się wciągnąć w wir szaleństwa Julii, a później Marianny. W wir poszukiwań Hanki. Wierzyłam, że żyje, by za chwilę ogarnęły mnie wątpliwości. Jak po kilkudziesięciu latach, gdy co roku odchodzą kolejni powstańcy, którzy mogliby rzucić światło na historię, ustalić cokolwiek. Z drugiej strony coś jest na rzeczy, skoro tyle osób próbuje ukręcić łeb sprawie. Z tymi to myślami dotarłam do, nie ukrywam, satysfakcjonującego zakończenia. Jest więc historia powstańcza, jest komunistyczna codzienność i jest (mam nadzieję) spokojna przyszłość.
Link do opinii
Avatar użytkownika - sarenka29
sarenka29
Przeczytane:2014-08-15, Ocena: 6, Przeczytałem,
http://ksiazeczkidopoduszki.blogspot.com/2014/04/list-z-powstania-anna-klejzerowicz.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - en-ca_minne
en-ca_minne
Przeczytane:2014-07-30, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,
Niestety zawód. Po tak entuzjastycznych recenzjach spodziewałam się fabularno-językowego arcydzieła. Ale widocznie jednak lepiej nie robić sobie wielkich nadziei przed lekturą jakiejkolwiek książki i dać się ponieść podczas lektury. List z powstania jest... poprawny. Klejzerowicz buduje napięcie, plecie wątki, kreuje niejednoznacznych bohaterów. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się zadziwiająco szybko. Tyle tylko, że mało tam listów, jeszcze mniej powstania, a już w ogóle listów z powstania. To w zasadzie powieść o poszukiwaniu korzeni, różnicach międzypokoleniowych, skomplikowanej powojennej rzeczywistości, rodzinnej obsesji i trudnym dziedzictwie. Trochę też chyba o drodze Polski do tego, co dziś jest codziennością, o naszym dojrzewaniu jako narodu. Językowo też poprawnie, ale jakoś bez polotu, bez znaków szczególnych i literackiego piękna. Kiedy teraz o tym myślę, w zasadzie jedynym poważnym mankamentem Listu z powstania jest to, że... spodziewałam się czegoś lepszego. Zatem to moja, a nie książki wada. Przeczytacie więc jednym tchem, jeśli chcecie dobrze spędzić czas zamiast spodziewać się silnych wzruszeń lub nowatorskiego ujęcia. kotnakrecacz.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - nasturia
nasturia
Przeczytane:2014-07-24, Ocena: 6, Przeczytałem, Czytam regularnie w 2014 roku,
Z Anią Klejzerowicz miałam możliwość porozmawiać kilkukrotnie. Za każdym razem czułam, że rozmawiam z osobą szalenie inteligentną, oczytaną, posiadającą ogromną wiedzę chyba na każdy temat, potrafiącą bronić własnego zdania pomimo ogólnego sprzeciwu oraz wrogiej postawy współrozmówców, sympatyczną, ale nie zabiegającą o względy rozmówcy, nienarzucającą się, a mimo to przyciągającą do siebie innych. I chyba to, co cenię w Ani najbardziej to tolerancja dla drugiego człowieka, jego odmiennego zdania (nie nie, nie zgadzamy się we wszystkim) i ogromna miłość dla zwierząt. Tak, można śmiało powiedzieć, że jestem pod ogromnym urokiem Ani Klejzerowicz, dlatego tym bardziej było mi trudno opisać wrażenia po przeczytaniu ,,Listu z powstania", gdyż sama przed sobą nie chciałam wypaść stronniczo. Tak łatwo jest zachwycać się powieścią pisarki, która jest zwyczajnie cudowną osobą prywatnie i tak trudno krytykować, bo przecież można urazić kogoś, kogo się lubi. Tłem dla wydarzeń ,,Listu z powstania" jest powstanie warszawskie i losy jednej z rodzin. Doktorostwo Bańkowscy zostają brutalnie zamordowani, starsza córka Hanna - jedna z walczących - zaginęła, przy życiu zostaje tylko Julia, zaledwie dziesięcioletnia dziewczynka. Trafia pod opiekę ciotki, która wraz z mężem stara się zastąpić jej najbliższą rodzinę. Z czasem Julia coraz intensywniej stara się dotrzeć do prawdy o losie swojej starszej, uwielbianej siostry. Angażuje w to również męża, Janusza, który jako dziennikarz ma niemałe możliwości dotarcia do tajnych informacji, wspólnie odwiedzają byłych powstańców starając się znaleźć najmniejszy ślad po Hani. Te poszukiwania stają się obsesją Julii, którą nieświadomie przekazuje córce, Mariannie, choć to właśnie one początkowo oddalają matkę od córki. Dziewczyna bardzo broni się przed grzebaniem w przeszłości, ma zupełnie inne poglądy na temat sensu samego wybuchu powstania oraz czemu i komu ono właściwie miało służyć, z czasem i ona nie może przestać myśleć o swej ciotce łączniczce. Splot nieszczęśliwych wypadków powoduje, że Marianna zostaje sama, coraz bardziej przerażona, zaniepokojona wydarzeniami, coraz bardziej owładnięta chęcią dojścia do prawdy o rodzinie. Tajemnicze zaginięcie młodej kobiety w 1944 roku, nadal po wielu latach kładzie się cieniem na jej życiu. Czuje się osaczona, zaczyna popadać w manię prześladowczą, powoli traci trzeźwy osąd rzeczywistości. Rozwiązanie zagadki boleśnie dotyka nie tylko Mariannę, ale i jej przyjaciół. Właśnie ono powoduje, że traci sens w szlachetność, człowieczeństwo, w prawdziwość i szczerość uczuć. ,,List z powstania" to mistrzowsko skonstruowana powieść obyczajowa z wątkiem kryminalno-historycznym. Znajdziemy w niej pasję, chwilami graniczącą z obłędem, z jaką dwie kobiety starają się dociec prawdy. Choć mijają lata przeszłość nadal silnie wpływa na ich życie. Autorka stworzyła bohaterów z krwi i kości, którzy nie tylko mają pozytywne cechy charakteru, bywają też po ludzku słabi, bywa że nie zawsze wiedzą co zrobić i działają instynktownie, nie do końca w zgodzie ze sobą. Ania Klejzerowicz nie ocenia żadnej z przedstawionych postaw, nie poddaje pod dyskusję historycznego aspektu książki, to jest tylko tło dla głównych wydarzeń. Ukazuje związek przyczynowo-skutkowy dla zachowań ludzkich, bez moralizatorskich zapędów, co w moich oczach bardzo podnosi wartość lektury. Anna Klejzerowicz posiada niezwykłą umiejętność utrzymywania czytelnika w niesłabnącym napięciu, co według mnie plasuje ją bardzo wysoko wśród rodzimych pisarzy. Jej książki, oprócz niewątpliwej rozrywki, niejednokrotnie powodują zatrzymanie, zmuszają do zastanowienia nad istotą człowieczeństwa, nad tym jak rodzi się zło i co może być przyczynkiem do niego. Doskonałe przedmiotowe przygotowanie, talent i fantastyczna umiejętność opowiadania to cechy charakterystyczne powieści Ani Klejzerowicz. Gorąco polecam. http://ksiazkapolapkach.eu/list-powstania-anna-klejzerowicz/
Link do opinii
Avatar użytkownika - agamaxo
agamaxo
Przeczytane:2014-06-13, Przeczytałem, Mam,
polecam serdecznie, dobrze się czyta, ciekawa. W dwa wieczory przeczytałam . Podobała mi się bardzo. Interesująco pokazane czasy wcześniejsze i obecne i fajnie połączone zdarzenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2014-04-24, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki - 2014,
W książce znajdziemy nie tylko czasy powstania warszawskiego, PRL-u, ale i współczesność. Autorka nie zapomina również o miłości, która pozwala przetrwać bohaterom najgorsze chwile. Z całą pewnością nie można tej książki "zaszufladkować" i zamknąć w jednym gatunku. Klejzerowicz udało się stworzyć powieść z elementami obyczajowymi, kryminalnymi, historycznymi, romansowymi i psychologicznymi. Uwielbiam taką mieszankę gatunków literackich. Jednym słowem "List z powstania" to książka o życiu przeszłością, od której niejednokrotnie trudno się uwolnić i która nie pozwala o sobie zapomnieć. To opowieść o rodzinie, jej tajemnicach i życiu, która mnie wciągnęła, wzruszyła, trzymała w napięciu do ostatniej strony, zmusiła do przemyśleń i przewartościowania wielu moich poglądów. Bohaterowie są bardzo wiarygodni psychologicznie - i to zarówno ci pierwszoplanowi, jak i drugoplanowi. Okładka książki po prostu mnie urzekła, a sama książka pozytywnie zaskoczyła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - StregaBianca
StregaBianca
Przeczytane:2014-01-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,
Moją opinię można przeczytać w recenzji:-) - zapraszam:-)!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaglinka1990
ewaglinka1990
Przeczytane:2014-02-28, Ocena: 4, Przeczytałem, 52 książki 2014, Mam,
Choć "List z powstania" reklamowany jest jako kryminał, to nie zagadka jest tu najważniejsza. Wokół tajemnicy zaginięcia siostry Hani budowana jest cała fabuła, ale na kolejnych stronach powieści, choć ciągle istotna, zagadka ta nie przyćmiewa innych wydarzeń. Niespodziewane zniknięcie Hanny zaprząta umysły dwóch pokoleń - matki i córki, które kosztem własnego życia próbują poznać losy życia swojej siostry i ciotki. Wielbiciele kryminałów zawiodą się, za to miłośnicy literatury obyczajowej znajdą w tej powieści coś dla siebie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - difff86
difff86
Przeczytane:2014-02-11, Ocena: 6, Przeczytałem, czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Wspaniale napisana, dopracowana w każdym szczególe historia, która bardzo mnie zafascynowała i wstrząsnęła. Nie sądziłam, że przeszłość może tak mocno uczepić się człowieka i ciągnąć się za nim aż do granic psychicznej wytrzymałości. Są tu momenty trzymające w napięciu, są też chwile wytchnienia, jest tajemnica i zwykłe ludzkie tragedie. Autorka bardzo zgrabnie kierowała tokiem moich myśli. Jak się potem okazało, moje podejrzenia były takie jak Marianny. Podobały mi się opisy Warszawy, Gdańska oraz polskich realiów minionych lat. Do tego książka jest ozdobiona piękną i przykuwającą wzrok okładką. Ja jestem zachwycona i gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - asymaka
asymaka
Przeczytane:2014-02-03, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2014 , Mam,
Moim zdaniem Klejzerowicz świetnie poradziła sobie z tematem i naprawdę jest doskonałą twórczynią kryminalnych zagadek. Cieszę się, że dane było mi przeczytać ,,List z Powstania". Niebezpieczna, smutna, ale miejscami romantyczna i pełna nadziei na lepsze jutro historia. Polecam całym sercem. To kawał dobrego kryminału, który warto poznać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2014-02-03, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki w 2014 roku,
Osobiście jestem pod wielkim urokiem tej książki. Wszystko mi się tu podobało: mroczna, niebezpieczna, melancholijna, momentami romantyczna historia, skomplikowane, tajemnicze konspiracje, bogaty, sugestywny, barwny i plastyczny język, znakomita wnikliwość obserwacji, zaskakujące zwroty akcji, naturalni, ludzcy bohaterowie, wtopieni w życie i jego dramaty oraz ogromna paleta różnorodnych uczuć, emocji i doznań. Czego chcieć więcej?
Link do opinii
Avatar użytkownika - mdl52a
mdl52a
Przeczytane:2014-01-29, Ocena: 6, Przeczytałem,
Czytając taką recenzję, aż chce się od razu biec do księgarni, kupić i czytać, czytać, czytać...
Link do opinii
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy