Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Zeszyt z aniołami

Monika Madejek

Ocena ( 8 osób )
5.8
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2013-06-17
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 9788377851241
Liczba stron: 160
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Renata Kosin

Mam na imię Kajtek. Tymczasem, bo gdy dorosnę, będę Kajetanem. Będę wtedy poważny i będę nosił okulary. Tak zaczyna swój dziennik pewien rezolutny dziesięciolatek. Dziennik nie byle jaki, ponieważ mający stać się w dość odległej z Kajtkowej perspektywy przyszłości - autobiografią Poczytnego Pisarza i Znanego Człowieka. Takiego, po którego książki ludzie będą stać w ogromnie długich kolejkach we wszystkich księgarniach w kraju, a może i na świecie! Taki plan ma główny bohater Zeszytu z Aniołami – debiutu książkowego Moniki Madejek.

 

Misja, która przyświeca przyszłemu Twórcy, powoduje, że bardzo sumiennie i pieczołowicie wywiązuje się on z zadania, spisując wszystkie swoje przygody i perypetie. Nawet te niezbyt chwalebne, choć z pewnym drżeniem, czy nie zaważą one na nieskazitelnej opinii Znanego Człowieka, którym zamierza się stać. Choć Kajtek i jego przyjaciele nie są złośliwymi łobuziakami, niestety (lub raczej „stety”), są normalnymi dziećmi, dlatego czasem przydarzają im się rzeczy, które ku ich własnemu zaskoczeniu przynoszą efekty dalekie od oczekiwanych, a dobre chęci nie zawsze przekładają się na takież efekty – czasem zupełnie niepotrzebnie odczytywane przez dorosłych jako objaw nieposłuszeństwa. Tymczasem dorośli przecież też potrafią nieźle narozrabiać. Oczywiście niechcący. Na przykład piekąc klops ze ścierką w środku (mama Kajtka), albo chcąc dokonać w życiu czegoś absolutnie szalonego - zatrudnić się w fabryce sznurowadeł (babcia).  

 

 

Zeszyt z Aniołami to powieść dla dzieci, ale… Właśnie, jest pewne „ale”, które wprawiło mnie prawdziwe zdumienie. Pewnie każdy teraz spodziewa się, że napiszę coś w rodzaju: Mimo że to książka dla młodszych (znacznie!) ode mnie czytelników, ubawiłam się setnie! Otóż nie, wcale tak nie napiszę (choć rzeczywiście tak było). W książce skierowanej do młodego czytelnika znalazłam coś, czego nie spotkałam w żadnej innej tego rodzaju - treści genderowe i mocno zaznaczony temat społeczno-kulturowej tożsamości płci. Naprawdę! W powieści Moniki Madejek mistrzem w strzelaniu z procy wcale nie musi być chłopiec, a wrażliwej duszy artysty i zdolności plastycznych wcale nie musi mieć dziewczynka. W dodatku dziewczynka ma też prawo nie chcieć zachowywać się, ubierać, ani nawet nazywać się jak dziewczynka, za to chłopiec ma prawo projektować i szyć dla koleżanek sukienki do przedstawienia teatralnego. W dodatku nikt nie zamierza im tego prawa odebrać i nie widzi w ich zachowaniu niczego niestosownego. Podobnie, jak nikt nie zamierza zabraniać babci Kajtka odrobiny szaleństwa, do którego przecież ma prawo, mimo swojego wieku. I to w Zeszycie z Aniołami jest najpiękniejsze.  

 

Co z tytułowymi Aniołami? Czy pojawiają się w powieści? Oczywiście, że tak. Nie tylko na zeszycie Kajtka i na ścianach restauracji pani Anieli, ale przede wszystkim między słowami napisanymi przez Autorkę i całkiem wprost – na fantastycznych ilustracjach autorstwa Ewy Beniak-Haremskiej. Anielski ślad można dostrzec również w relacjach między bohaterami – mieszkańcami maleńkiego miasteczka, w ich rozmowach, w zapachu potraw przygotowywanych przez mamę Kajtka prowadzącą rubrykę kulinarną dla lokalnej gazety. Wspaniałe jest również to, że niebiańskich wprost pyszności opisanych przez Autorkę możemy powąchać i posmakować nie tylko w naszej wyobraźni, ale również realnie, przygotowując je według przepisów umieszczonych na końcu tekstu. Efektownych i jednocześnie bardzo prostych. Myślę, że przygotowanie ich wspólnie z dziećmi już po lekturze książki może przynieść (oczywiście przede wszystkim tym ostatnim) sporo radości i satysfakcji. I wiem, co mówię, ponieważ już to sprawdziłam! Było pyszne… Podane przepisy zostały też dokładnie przetestowane przez samą Autorkę, a niektóre wręcz są jej pomysłu. Dowody można znaleźć w Kuchni Moniki: www.szufladakuchenna.blogspot.com. W tym również dowody na to, że nie przez przypadek Autorka obdarowała mamę Kajtka zamiłowaniem do gotowania i fotografowania przyrządzonych potraw. Chyłkiem przemyciła zapewne do książki sporo więcej z siebie. Inne swoje umiejętności ulokowała w postaci niespotykanie kreatywnego Adasia. Jakie? Podpowiedź można znaleźć na kolejnym blogu www.pokojzkominkiem.blogspot.com Natomiast jeśli chodzi o jej niewątpliwe umiejętności sprawnego radzenia sobie ze sztuką władania słowem, poznać je można dla odmiany na stronie www.miocentoangeli.blogspot.com.   

 

Debiutancka powieść Moniki Madejek trafiła w moje ręce absolutnym, zadziwiającym przypadkiem. Tak niezwykłym, że chyba zasługującym na osobną opowieść. Dzięki temu poznałam sympatycznych bohaterów, akcję osadzoną w małym, prowincjonalnym miasteczku, gdzie ludzie są sobie życzliwi, choć nie obywa się bez rys na ich charakterze. Wśród poruszanych tematów znalazły się między innymi kulinaria, rękodzieło, a nawet co nieco o wspomnianej filozofii gender. Poza tym autorka zdołała udowodnić, że jest pasjonatką w najszerszym znaczeniu tego słowa. Posiada ogromną pasję twórczą. Plastyczną, rękodzielniczą, kulinarną, oraz tę dla mnie najważniejszą - pasję pisania. To również brzmi całkiem znajomo. W dodatku trochę dużo tych zbieżności jak na zwykły przypadek. Za to wystarczająco, by poczuć, że Anioły naprawdę istnieją.

 

Renata Kosin - autorka powieści Mimo wszystko Wiktoria i Bluszcz prowincjonalny.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
alkatraz plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-07-11, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,czytam regularnie w 2014 roku,
Świetna książka, która przypomina mi trochę uwielbianego z dzieciństwa ,,Mikołajka". Były w niej momenty zabawne, a czasem smutne. Mały chłopiec opisywał swoje życie dzień po dniu. Kajtek kochał rodziców i rodzeństwo, miał 3 przyjaciół. Przewijającym się często motywem w książce były anioły. Super lektura do przeczytania dla relaksu, nadająca się nie tylko dla dzieci!
JuliaOrzech plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-08-03, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Literatura dziecięca dla mojego syna,Posiadam,ZŁOTA LISTA,

Pamiętacie serię kultowych książeczek o Mikołajku? Niejednokrotnie zazdrościłam Francuzom i bardzo chciałam żeby jakiś mądry Polak napisał taką fajną rzecz osadzoną w naszych realiach. Wszem i wobec ogłaszam, że znalazłam autorkę na miarę Gościnnego i Sempego! 


 


Monika Madejek napisała „Zeszyt z Aniołami”. Pamiętnik 10 letniego Kajtka, który jak sam twierdzi na wstępie, w przyszłości zostanie znanym pisarzem, a to, co teraz tworzy posłuży mu do napisania opasłej autobiografii – bardzo poczytnej zresztą, o czym Kajtek (w przyszłości Kajetan) jest święcie przekonany.


Co go skłoniło do tak mało męskiego przecież prowadzenia własnego pamiętnika? Oczywiście polonistka, która słynie z zadawania swoim uczniom nietypowych, bardzo interesujących, aczkolwiek pochłaniających wiele czasu prac domowych.  Tak to się właśnie zaczyna…


 


Kajtek rozpoczyna pisanie od przedstawienia siebie i swojej rodziny, która trzeba przyznać jest nadzwyczaj udana. Mama Ewa na co dzień uprawia kurzą profesję (jak twierdzi tato Kajtka), czyli zajmuje się domem i dziećmi. Pracuje także w lokalnej gazecie, w której prowadzi kącik kulinarny. Kajtek jak i reszta rodziny jest z tego faktu bardzo zadowolony, bo w domu zawsze jest coś dobrego do zjedzenia. Jedynym mankamentem jest to, że potrawy, które jedzą są zwykle zimne (mama musi porządnie sfotografować każde kulinarne dzieło, a to trochę trwa). Tato również pracuje na dwóch etatach – rano jest listonoszem, a po południu wskakuje w garnitur i zamienia się w prawdziwego agenta ubezpieczeniowego. Ludzie czekają na niego tylko o poranku, kiedy jest listonoszem, po południu zwykle miasteczko pustoszeje i dziwnym trafem nikogo nie ma w domu.


 


Kajtek ma też dwójkę rodzeństwa: młodszego brata Ediego, który jest wpatrzony w Kajtka jak w obrazek i uważa go za swój autorytet. Kajtkowi bardzo pasuje taka rola i ma nadzieję, że również Kasia, jego półtora roczna siostra w przyszłości również będzie brać przykład z brata.


Jest jeszcze babcia. Babcia jest wyśmienita! Zwariowana i pełna młodzieńczych pomysłów na siebie, które czasem tylko przynoszą opłakane skutki. Uwielbia codzienne pogaduchy z Kajtkiem przez telefon i jemu jednemu zwierza się ze swoich fanaberii (wyobraźcie sobie, że babcia pewnego dnia wpada nawet na pomysł pisania bloga).


Nie sposób zapomnieć o przyjaciołach Kajtka.  Adaś, jest zawsze tam gdzie Kajtek no i bądźmy szczerzy również tam gdzie gotuje mama Kajtka. Adaś uwielbia jeść i często się zdarza, że po szkole ląduje u przyjaciela na obiedzie. Drugim najlepszym przyjacielem jest Sławek. Sławek jest dziewczyną, zdeklarowaną chłopiarą i tak naprawdę ma na imię Beti.  Jej pasją są proce. Zna wszystkie ich modele, sposoby działania, zasięg i efekty użycia. Adaś i Kajtek czują się ze Sławkiem bezpieczni. Jest jeszcze Anka tzw. przyjaciółka z obowiązku. Ogólnie rzecz biorąc Kajtek nie koleguje się z dziewczynami, ale Anka jest siostrą Adasia i ciągle kręci się w pobliżu.


 


Opowiadać o tej książeczce można by wiele zaczynając od przepięknego wydania.  Twarda oprawa już nikogo nie dziwi i pewnie nie zachwyca, aczkolwiek ja przy książkach dla dzieci uznaję to za duży plus. Zeszyt z Aniołami wydany jest w mało powszechnym formacie 200x190, co moim zdaniem dodaje książce tylko uroku i rzeczywiście przywodzi na myśl gruby kajet do spisywania wspomnień.


Ilustracje do tej książki wykonała Ewa Beniak-Haremska i dla tej pani należą się ogromne brawa. W ilustracjach tych nie ma żadnego koloru. Jest tylko czarna kreska, która jednak pociągana dłonią pani Bieniak-Haremskiej nabiera takiego temperamentu i humoru, że trudno powstrzymać się od śmiechu spoglądając na każdy obrazek.  Mnie osobiście trochę kojarzą się z rysunkiem słynnego Sempego (Mikołajek) tylko twarze bohaterów mają nieco bardziej polskie rysy .


 


Co do samej treści, przyznaję, że już dawno nie czytałam książki dla starszych dzieci, która tak by mnie zachwyciła. Wspominam o dzieciach starszych, gdyż z reguły czytam literaturę przeznaczoną dla przedszkolaków. Wiecie, że nie mogę się doczekać, kiedy mój Tymek sięgnie po Zeszyt z Aniołami? Oczami wyobraźni widzę jak zaśmiewa się do łez i kiwa główką z powagą godną pierwszoklasisty.


Monika Madejka, jak już wspomniałam wcześniej stworzyła według mnie prawdziwą konkurencję dla Mikołajka. Doskonale potrafiła wczuć się w rolę małego chłopca, a do tego świetnie stylizować język, który jest bardzo naturalny i prawdziwy. Zupełnie, jak gdyby książkę napisał  Kajtek. Obserwujemy codzienny świat oczami nieco niesfornego dziesięciolatka, a wszystkie jego komentarze i dygresje doprowadzają czytelnika do potoku łez radości.


Zgadzam się więc z opinią pani Anieli: Ta książka powinna być na liście metod walki ze stresem.


Zeszyt z Aniołami po prostu trzeba przeczytać:


Trzeba pielęgnować w sobie dziecko – a książki to jeden z najlepszych i najmilszych sposobów.

natasha92 plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-08-27, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2013,Mam,

 


Znacie, albo chociaż kojarzycie cudowną osobę jaką jest Monika Madejek? Nie? To żałujcie i czym prędzej nadrabiajcie swoje zaległości! Nie ważne czy macie 10, 30 czy 80 lat! Debiutancka książka dla dzieci naszej rodowitej autorki podbije wasze serca już od samego spojrzenia na okładkę! A jeśli wciąż uparcie twierdzicie, że „nie”, to uwierzcie, pierwsze zdanie „Zeszytu z Aniołami” zmieni wszystko!


 


Tu nie ma wymówek – takie książki to nie na mój wiek. Pamiętnik prowadzony przez dziesięcioletniego Kajtka spodoba się każdemu bez wyjątku! Zresztą... Kto jak kto, ale pani Alina ma na pewno rację!


 


To pani czyta książki dla dzieci? - Adaś wyjął mi z ust pytanie.




  • Trzeba pielęgnować w sobie dziecko, kochani - z tajemniczym uśmiechem odpowiedziała pani Aniela - a książki to jeden z najlepszych i najmilszych sposobów."




 


Tak więc czym prędzej pozbądźcie się wszelkich wymówek i sięgnijcie po „Zeszyt z Aniołami”, a na pewno nie pożałujecie! A jeśli jesteście miłośnikami „Mikołajka” Gościnnego i Sempego to również całym sercem pokochacie przygody Kajtka. :) A przy tym będziecie dumni, że mamy w Polsce tak utalentowanych i zdolnych pisarzy!


 


W dziele Moniki Madejek nie ma nic przypadkowego! No może poza tą nietrafioną datą 2 maja, o której już ktoś wspomniał w swojej recenzji. Ale na to można przymknąć oko, prawda? ;) „Zeszyt z Aniołami” jest pisany w formie pamiętnika, bo taką pracę domową dostał od swojej polonistki Kajtek. I naprawdę książka ma wygląd takiego kajetu z prawdziwego zdarzenia! Nietuzinkowy format a do tego gruba, twarda oprawa. Idealna na dziennik, jak również na książkę dla dzieci. Rozmiar i styl czcionki – również doskonała! Taka jaką najbardziej lubię i myślę, że nie tylko ja. ;)


A wszystko doprawione świetnymi rysunkami autorstwa Ewy Beniak-Haremska , także kapitalnie dopasowanymi do treści zawartej na danej stronie. I nie zarażajcie się, że są czarno-białe! Inne by być nie mogły! Nie rozpraszają, a mimo to pobudzają wyobraźnię! Jednym słowem są fantastyczne!


 


A sama historia opowiedziana przez Kajtka w formie pamiętnika? Och, tutaj to już brak słów, nawet tego jednego! Po prostu niebo w gębie! A raczej w oczach (?). No widzicie sami, tego nie da się określić! To trzeba samemu przeżyć... albo chociaż przeczytać. ;) Poznać osobiście Kajtka, jego rodzinę, przyjaciół, sąsiadów, a nawet kotka... ;)


 


Ja już wam więcej nie zdradzę! Jedynie po raz kolejny powiem – naprawdę warto przeczytać książkę Moniki Madejek pod tytułem „Zeszyt z Aniołami”! To jest książka z serii – co bym nie napisała to i tak nie odda to mojego zachwytu nad tą pozycją! Najlepsza polska książka dla dzieci! Dzieło na miarę „Mikołajka” Gościnnego i Sempego! Jestem dumna z naszej rodowitej autorki! I czekam na dalsze przygody Kajtka, którego darzę przeogromną sympatią! :)))


 

Elviska plusminus Linia koment
Przeczytane:, Ocena: 6, Na półkach:

Zapewne wielu z Was w czasach szkoły podstawowej prowadziło dzienniki. I ja miałam swój kajet, w którym opisywałam przeróżne wydarzenia, zarówno te niecodzienne, jak i całkiem zwyczajne. Czytając debiutancką książkę Moniki Madejek co rusz miałam przed oczami swoje własne dzieciństwo i... właśnie ten stary dziennik, który leży zapomniany gdzieś w moim rodzinnym domu.



O swoich zapiskach wspomniałam nieprzypadkowo: główny bohater recenzowanej książki, dziesięcioletni Kajtek, również pisze dziennik. A wszystko zaczyna się od niezwykłego zadania domowego, które wymyśla nauczycielka języka polskiego. Chcąc przybliżyć uczniom definicję autobiografii, proponuje im... pisanie przed dwa miesiące własnych dzienników z założeniem, że kiedyś, w przyszłości, na jego podstawie napiszą autobiografie. 



Tego wszystkiego dowiadujemy się już od samego Kajtka, powieść ma bowiem właśnie formę dziennika. Na początku czwartoklasista postanawia napisać coś więcej o swojej rodzinie i przyjaciołach. Jego mama zajmuje się domem i dorabia prowadząc kącik kulinarny w lokalnym czasopiśmie. Dzięki temu mąż i dzieci mają okazję wypróbowywać wciąż nowe, niejednokrotnie naprawdę pyszne, ale... najczęściej zimne dania. I wcale nie chodzi tu o lody czy sernik na zimno. Tato "do południa jest listonoszem i paraduje w pocztowym niebieskim uniformie, potem przebiera się w niebieski garnitur i nazywa się agentem ubezpieczeniowym". [1] Nasz dzielny kronikarz ma też dwójkę młodszego rodzeństwa: Ediego i Kasię. Częstym gościem w jego domu jest babcia. Pomimo tego, że mnie i ją dzieli mniej więcej jedno pokolenie, doskonale zrozumiałam jej potrzebę zrobienia czegoś szalonego, która pojawiła się po ukończeniu sześćdziesięciu pięciu lat. I ja miewam podobne myśli, pewnie z powodu zbliżających się wielkimi krokami trzydziestych urodzin. Ważną rolę w życiu Kajtka pełnią też jego przyjaciele: Beti, która każe do siebie zwracać się per Sławek oraz Adaś, któremu czasem towarzyszy starsza siostra Anka. Na kartach powieści pojawia się też sympatyczne starsze małżeństwo zwane Anielstwem oraz budząca mieszane uczucia sąsiadka, a zarazem znajoma mamy, pani Zosia.



Przyszły autor biografii nie próżnuje. Skrupulatnie notuje przebieg klasowych przygotowań do inscenizacji Kopciuszka, dzieli się planami związanymi ze zbliżającym się Dniem Matki, przygląda się temu, jak zakochanie Anki wpływa na... jej twarz (uśmiałam się przy tym do łez), komentuje zachowania babci czy też pani Zosia. Warto podkreślić, że opisywane wydarzenia i problemy mogą pojawić się praktycznie w każdej zwykłej polskiej rodzinie. Nie są to jakieś nieprawdopodobne i wydumane historie, a opowieści prosto z życia widziane z perspektywy dziecka. Sposób, w jaki opisane są poszczególne zdarzenia nie tylko budzi uśmiech na twarzy, ale bardzo często sprawia, że czytelnik śmieje się na cały głos, tak przynajmniej działo się w moim wypadku. Bardzo spodobał mi się też pomysł polegający na zamieszczeniu z tyłu książki kilkunastu przepisów. Koniecznie muszę wypróbować przepis na pieczeń rzymską bez ścierki.



Stylizowanie treści książki na zapiski dziesięciolatka i narracja pierwszoosobowa wymagały od autorki nie tylko wyjątkowej umiejętności wczucia się w psychikę dziesięciolatka, ale również pisania w taki sposób, jak uczyniłby to uczeń szkoły podstawowej. I pani Monice doskonale to się udało! Czytając Zeszyt z aniołami naprawdę miałam wrażenie, że zapoznaję się z zapiskami dziesięcioletniego chłopca. Z tego wszystkiego nabrałam ochoty na przeczytanie swoich własnych notatek sprzed kilkunastu lat.



Na pochwałę zasługuje też jakość wydania powieści. Mamy tu ładnie zaprojektowaną twardą okładkę, dobrej jakości papier, czytelny krój pisma oraz brak błędów czy literówek. Nie mogłabym nie wspomnieć też o czarno białych ilustracjach autorstwa Ewy Beniak-Haremskiej, które - pomimo obecności na każdej stronie - nie dominują nad tekstem, a doskonale go uzupełniają.
Nie mogę się już doczekać chwili, w której "Zeszyt z aniołami" będę mogła przekazać mojej córce. Mam nadzieję, że za kilka lat będzie się bawić przy czytaniu zapisków Kajtka równie dobrze jak ja. A może sama zacznie prowadzić dziennik? Kto wie...



Przypis:1. Monika Madejek, Zeszyt z aniołami, s. 10
Monika Madejek, "Zeszyt z aniołami", ilustr. Ewa Beniak-Haremska, Zysk i S-ka, Poznań 2013.

Sardegna plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-07-16, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki kolejne w 2013,
Wspaniała to książeczka, przekazująca życiową mądrość, wskazująca na wartość rodziny i uświadamiająca, że warto być dobrym, uczynnym i koleżeńskim. Kolejna książka łącząca przyjemne z pożytecznym, czyli taka, jakie lubię najbardziej.
http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2013/07/zeszyt-z-anioami-monika-madejek.html
mag2471 plusminus Linia koment
Przeczytane:2013-07-08, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Świetna książka, cudne ilustracje, gorąco polecam
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
AMAF12 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
ja_rus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
bbo Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
kalinka Linia koment
Przeczytane:2013-07-01, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
renata_kosin Linia koment
Przeczytane:2013-07-02, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,Mam,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
Okładka - Zeszyt z aniołami Gra miłości
Huntley Fitzpatrick
Okładka - Zeszyt z aniołami Płomienna korona OPR. TW.
Elżbieta Cherezińska
Okładka - Zeszyt z aniołami Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości
Helena Mniszkówna
Okładka - Zeszyt z aniołami Zapisane w gwiazdach
Lucy Di.Angeli-Ilovan
Okładka - Zeszyt z aniołami Dwór dla dzieci
Tomasz Zysk
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów