„Idziemy przez Smíchov, Kafka i ja. Ja marznę, a Kafce jest gorąco (...). Opowiadam o czymś, ale Kafka nie słucha, Kafka też o czymś opowiada i ja też go nie słucham. Jego głowa świeci jak latarnia gazowa. Rzuca żółte, łagodne, święte praskie światło, w którym wszystko się gubi”.
„Idziemy przez Smíchov, Kafka i ja. Ja marznę, a Kafce jest gorąco (...). Opowiadam o czymś, ale Kafka nie słucha, Kafka też o czymś opowiada i ja też go nie słucham. Jego głowa świeci jak latarnia gazowa. Rzuca żółte, łagodne, święte praskie światło, w którym wszystko się gubi”.
Książka: Boże Narodzenie w Pradze
Tagi: franzkafka, bóg