Bar

Autor: szabla
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Więcej opowiadań (i nie tylko) znajdziesz na moim blogu: tekstyszabli.wordpress.com

            Ta noc była zupełnie inna od wszystkich, które dane mu było przeżyć do tej pory. W pewnym przynajmniej sensie, ponieważ pod pewnymi względami niczym się jednak nie różniła od całej reszty imprezowych okazji. Największym zaskoczeniem, zwłaszcza dla niego samego było to, że zdecydował się samotnie wybrać na miasto żeby powłóczyć się klubach i barach. Zawsze wydawało mu się, że robią tak tylko ci, którzy nie mają z kim się bawić i skazani są na samotność czy też jakieś przygodne znajomości. Sam niejako potwierdził tę tezę, jako że akurat nikt ze znajomych nie miał ochoty się z nim wybrać. Postanowił się jednak przełamać i sprawdzić, czy jest w stanie dobrze się bawić bez towarzystwa.

            Spacerował więc po brukowanych uliczkach krakowskiego Starego Miasta, z zainteresowaniem przyglądając się mijanym ludziom. Większość pogrążona była w pewnego rodzaju transie, w jakim znajdują się mniej lub bardziej pijani ludzie w środku clubbingu. Wszędzie dokoła było głośno: piskliwe śmiechy podchmielonych panien mieszały się ze sztucznie pewnymi siebie niskimi głosami facetów chcących zaciągnąć je do łóżka. Promotorzy i naganiacze zaczepiali kolejne grupki i z wesołością nie sięgającą ich oczu próbowali przekonać je o tym, że akurat w klubie, w którym pracują będzie dziś najlepsza impreza w mieście. Do ogólnej kakofonii dołączali się uliczni grajkowie, którzy mimo coraz późniejszej pory wciąż starali się zarobić na dzisiejsze picie. Intensywność rozbuchanych doznań zwiększały jeszcze migoczące światła wydobywające się z niemal każdej bramy i elektronicznych szyldów, konkurujące między sobą jasnością i krzykliwością, które miały przyciągnąć uwagę jak największej ilości osób wciąż jeszcze nie wiedzących gdzie szukać szczęścia.

            W końcu i ów samotny wędrowiec zdecydował się na któryś z lokali. Co prawda musiał wcześniej wstąpić na kilka głębszych do pijalni wódki, żeby zdobyć się na odwagę, w końcu jednak mężnie ruszył schodami w dół, pogrążając się w otchłani dymu, oparów alkoholu, zagęszczającego powietrze basu i ludzkiego potu.

            Kursował między kolejnymi pomieszczeniami klubu, trzymając kufel piwa przed sobą niczym tarczę. Obserwował różne ładne dziewczyny, jednak każda z nich miała już swojego „adoratora” albo też nie oddalała się od grupy, z którą przyszła. Na parkiecie z kolei panował taki tłok i ścisk, że od razu zrezygnował z tańczenia.

 

            Kolejne godziny mijały nieubłaganie, a w jego sytuacji nic się nie zmieniało. Poza oczywiście tym, że portfel miał o wiele chudszy, a jedynym co zyskał w zamian za te wszystkie pieniądze był rozdwajający się coraz bardziej obraz. Właśnie wyszedł z kolejnego klubu, który był położony nieco na skraju imprezowego centrum miasta. Nie zwracał jednak uwagi na to, że stale oddala się od świateł i hałasu wchodząc w coraz ciemniejsze i coraz ciaśniejsze uliczki. Pozwalał nieść się swoim nogom, a myślom dryfować w nieznanych kierunkach. Mijał kolejne kamienice patrzące na niego z politowaniem oczami swych niewyremontowanych okien, pogrążał się w cieniu, niepostrzeżenie znikając w otchłani ciemności, a nie było nikogo, kto zainteresowałby się losem podchmielonego nieznajomego.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
szabla
Użytkownik - szabla

O sobie samym: Kiedyś trzeba zacząć robić to, co się lubi ;)
Ostatnio widziany: 2015-02-20 21:21:12