Egoistka

Autor: Naznaczona
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Jechała przez rozświetlone miasto, w który nie dało nie zauważyć się nastroju przedświątecznego zamieszania.


Dzisiejsze popołudnie spędziła,błąkając się po galerii, poszukując bezsensownych prezentów.

Podglądała kręcące się po centrum handlowym pary...w szczególności te u jubilera były ciekawym przedmiotem obserwacji - przyszli Państwo Młodzi, którzy chcieli stanowić rodzinę taką jak i ona kiedyś założyła.

Przy kasie kolejna para, nietypowa, z plecakami, w butach wygodnych, a nie "wyglądających" odliczała grube kwoty na zaliczkę obrączkową. Oni też dali sie wkręcić w system wartości mieszczańskich, pomimo górnolotnych założeń młodości - i oni też staną przed ołtarzem, będzie płakał ojciec i matka, ona będzie miała podwiązkę, on znienawidzoną muchę.
 
Cyrk - czasami przez myśl przebiegało jej, że tak naprawdę wszyscy uczestniczymy w jakiejś kiepskiej grze.

I to niestety w jej uproszczonej wersji- 1.0 - praca - dom - praca - dom, a jej marzyła się wersja -  9.0 - myśli, rozwój, radość.
 
  
Jechała pełna zamyślenia, że dla niej w tym roku nikt nie biegał z pośpiechem i niepokojem za prezentem.
 
Ona też, dla nikogo szczególnego prezentu nie kupowała.

W systemie klas, podziałów i układów - była niepotrzebna.
 
 
Zatrzymała sie na światłach, obok już oczekującego auta. Za kierownicą siedział mężczyzna, mógł być w średnim wieku, lekko przyprószone siwą barwą włosy, ręce mocno ściskające kierownice. Było w nim widać napięcie i kotłujące się myśli. Obok, po jego prawej ręce siedziała kobieta. Z głową spuszczona w dół, zamyślona.

Pomyślała, że ktoś zniszczył coś między nimi - jakąś nutę bezwzględnego zaufania.

Przyglądała się mężczyźnie na tyle intensywnie, że ten odwrócił wzrok w jej stronę. Ich spojrzenia się spotkały...Wyczytała w nich podirytowanie, ale...i ten nieodzowny, męski, zwierzęcy odruch. Taksował ofiarę, jeszcze nadal jej się to zdarzało.
 
Zapaliło się zielone światło. Auta ruszyły równocześnie, ale jej skłonność do szybkiej jazdy zwyciężyła.

Nie miała ochoty jechać obok tego człowieka. Uciekała przed wspomnieniem kogoś, kto wczorajszego wieczoru, zamiast spędzić czas z żoną, tkwlił przed komuterem i kasował listy wcześniej wysyłane...właśnie do niej.

Zastanawiała się czy wszystkie usunął? Czy rozczytywał się i delektował czymś, co w nim wobec niej zaistniało?

Nie chciała wiedzieć, chciała od tego się odsunąć, uciec, ale...jednocześnie wiedziała, że irracjonalnie boli ją przypuszczenie, że chciał zmyć ją ze swojego życia. Jak błąd, jak brud, jak chwilową pomyłkę.
 
 
Nie chciała być dla niego nikim. Nie chciała by on był dla niej kimś.
 
Nie wiedziała, czy pożegnał się na zawsze, czy na chwil kilka.
 
Wydawało jej się, że kasując listy próbuje odzyskąć swój ukochany spokój.

Tylko to jego ostatnie zdanie, zapisane ..szarpaniem "nie chcę jechać..." wprowadziło w jej głowie zagubienie co do poprawnego odczytywania przez nią jego myśli. 
 
Nie chciała dostrzegać tego co te słowa mogły znaczyć.

Nie chciała niczego...chociaż, czy naprawdę?

Może jednak, podświadomie chciała egoistycznie, dla siebie czegoś niezrozumiałego, czegoś nierealnego, co nie ma tętna, zapachu, co nie sprawia przykrości, co nie wymaga troski, pracy, co nie wścieka, co nie wnika w życie nieodwracalnie.

Chciała jedynie jego opowieści niczym te z książek, po które się sięga, gdy sie ma na to czas, które nie zakłócają spokoju, wygody, ciszy.

Jedynie w zimne noce, gdy w jej wielkim łożu czuła zziębnięte ciało, pomimo ciepłej kołdry i owiniętych stóp, tylko wtedy wyobrażała sobie, że wtula się w czyjeś nieznajome plecy, otacza je, ochrania, daje im ciepło, ale i sama  z nich czerpie.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Naznaczona
Użytkownik - Naznaczona

O sobie samym: Naznaczona emocjonalnością wrodzoną
Ostatnio widziany: 2018-01-23 14:12:42