Przyjrzałem się ranie.- Głęboka - stwierdziłem. - Nic poważnego, ale trzeba będzie szyć. Ma pani szczęście.- Bo?- I tak jedzie pani do szpitala.- Bardzo, kurwa, śmieszne.
Przyjrzałem się ranie.- Głęboka - stwierdziłem. - Nic poważnego, ale trzeba będzie szyć. Ma pani szczęście.- Bo?- I tak jedzie pani do szpitala.- Bardzo, kurwa, śmieszne.
Książka: Zwykła przyzwoitość