Babcia

Autor: Pajczung
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Słyszę jak rozmawiają o jedzeniu. Mam nadzieję, że uda mi się ich namówić na jeszcze jedną porcję rosołu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to wieczorem  z nów stanę się piękną i młodą kobietą. Mam już dość tego starego ciała. Mimo wszystko muszę udawać ich babcię jeszcze trochę.

            Szydełkuję dalej. Wtem w drzwiach staje jeden z braci.

- Babciu zjedli byśmy jeszcze twojego rosołu. Jesteśmy bardzo głodni.

Patrzę na niego i uśmiecham się.

- Dobrze ale musisz z bratem iść do lasu po drzewo. Chyba, że chcecie zjeść zimny rosół?

            Czuję jak moje serce przyśpiesza rytm. Oby poszli obaj. W przeciwnym razie będę musiała zabić ich osobiście. Widzę, że chłopak zastanawia się przez chwilę. Kręci powoli głową.

- Nie. Twój rosół jest pyszny, ale jeszcze pyszniejszy jest gorący. Biorę Hasika i idziemy. Wrócimy w trymiga.

            Gdy wychodzi z pokoju nie mogę ukryć uśmiechu na twarzy. Idźcie idźcie a ja na was poczekam. Wstaję i drobnymi kroczkami podchodzę do okna. Sylwetki obu chłopców nikną już pod lasem. Mam nadzieję, że nie zacznie znów padać śnieg. I tak było już go za dużo.           Odkładam szydełka na parapet i przeciągam się, aż strzela mi w kościach.

Zanim wrócą trzeba doprawić rosołek.

***

            Starość ma to do siebie, że uczy czekania. W tym wieku nie trzeba się już nigdzie śpieszyć. Więc czekam i sama nie wiem kiedy usnęłam.

            Drzwi otwierają się z trzaskiem. Aż podskakuje na krześle. Do izby wlatuje śnieg, robi się momentalne chłodno. Zerkam przez okno, zmierzcha. Mam dziwne przeczucie, że stało się coś złego. Czuję lekki ukłucie magii.

            Już miałam wstać by zamknąć drzwi. Do pomieszczenia wszedł Artur, przed sobą trzymał drzewo do kuchni.

- Mam drzewo babciu- mówi. Nigdzie nie widziałam Hasika. Czyż by powoli się dokonywało? Mo moim ciele przebiegają ciarki. - Świetnie połóż je przy kuchni zaraz rozpalę. A gdzie Hasik?

- Poszedł coś jeszcze załatwić.

            Ech… nie umiesz kłamać synku. Nie chcę jednak się zdemaskować i udaję zdziwienie. Zerkam dyskretnie na Artura. Ma poszarpane ubranie, na szyi niewielkie zadrapanie. I jest jak by trochę roztrzęsiony. A więc ty okazałeś się lepszy? Cóż bardziej lubiłam Hasika, jednak niezbadane są ścieżki przeznaczenia .

- Siadaj rozgrzej się, babcia da ci zaraz pysznej ciepłej zupki.- Podchodzę do kuchni. Szykuję  podpałkę. Ja też się trochę denerwuje, ręce mi się trzęsą i nie mogę podłożyć ognia. Zerkam czy chłopak nie patrzy w moją stronę. Na szczęście nie. Tępym wzrokiem patrzy na blat stołu. Cicho wypowiadam zaklęcie i ogień bucha już w kuchence. Ostatnio rzucanie nawet najprostszych zaklęć sprawia mi kłopoty. Ale już nie długo.

            Już po chwili Artur zajada się pysznym rosołkiem.

- Dobry?- pytam z udawaną troską.

- Pyszny- chłopak uśmiechnął się, lecz z kolejną łyżką jego twarz zmienia wyraz. Próbuje zaczerpnąć powietrza. Robi się coraz bardziej czerwony. Patrzy w moją stronę, a ja siedzę i czekam aż jego agonia się skończy. Wstaje nagle próbuje jeszcze iść w moja stronę. Na nic to się zdaje. Upada raptem po dwóch krokach.

- Ba.. Babciu dlaczego?- szepcze gody staje nad jego ciałem. W dłoni trzymam rytualny nóż. Na twarzy chłopca wyraża pr

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Pajczung
Użytkownik - Pajczung

O sobie samym: Mały niebieskooki blondyn, podobny do skrzata. Nazywający często siebie Hrabia Drakul Mniejszy ( cokolwiek to znaczy). Kiepski z ortografii, matmy w ogóle ze wszystkiego, o łacinie nie wspominając. Marzyciel, bez perspektyw. Nudziarz...
Ostatnio widziany: 2024-07-17 06:03:16