Między bólem a nadzieją

Autor: nobodyknowsme
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

 

Szybko podbiegłam do niej i pocałowałam ją w zimny policzek.

 

-Zrobię wszystko, choćbym miała umrzeć z Tobą...-Powiedziałam.-Tylko jakie masz marzenia?

 

I nagle poczułam wstyd. Nie wiedziałam, czego tak naprawdę pragnęła moja bratnia dusza. Ona nie przestawała się uśmiechać.

 

-Chce nauczyć się cieszyć każda chwilą...

 

    Nigdy nie zapomnę tych dwóch miesięcy. Na zawsze pozostaną mi w głowie obrazy szczęśliwej dziewczyny, nie zwracającej uwagi na to, ze na głowie ma czerwoną chustę, a w płucach cos jakby piłkę golfową. Nie była taka sama jak wszyscy. Była jedyna, była moim całym światem. Od czasu kupienia kalendarza nigdy nie płakała. Nigdy nie zagościł na jej twarzy smutek. Chodziła normalnie do szkoły, nie martwiąc się opiniami uczniów na jej temat. Wspierałam ja, a ona mnie. Nigdy tez nie zapomnę momentu w którym umarła. Leżała wtedy spokojnie na swoim fioletowym łóżku patrząc się w okno i cicho cos nucąc.

 

-         Patrz, niedługo odlecę z tymi ptakami- wyszeptała i się uśmiechnęła.

 

Pamiętam, że wtedy cos pękło w moim sercu. Jednak nie płakałam.

 

-Przylecisz kiedyś po mnie?- spytałam ukrywając rozpacz.

 

Machnęła głową.

 

-Jak przyjdzie na Ciebie czas...

 

Spojrzałam chcąc wiedzieć więcej.

 

-jak zacznie Cię cieszyć najmniejsza rzecz...Jak nauczysz się czym jest prawdziwe szczęście, spełnisz swoje marzenia. Będziesz wiedziała, kiedy powinnam przylecieć. Nie na darmo dostajemy życie. Ma się je tylko jedno, pamiętaj. Niektórzy uważają je jako dar, inni jako katusze. To zależy od nastawienia, Daria...- zaśmiała się- Śmierć nie jest wrogiem. Trzeba umieć ja polubić...

 

Chciałam nagrać jej śmiech i zachować w sercu. Koił wszystkie smutki.

 

-Nie zapomnę Ciebie, nigdy.-przytuliła się do mnie mocno.

 

-Ja Ciebie też- wyszeptałam.

 

Trzymałam ja i nagle uświadomiłam sobie, ze opuściła swój dom. Jednak dalej czułam ją obok siebie. Położyłam jej bezwładne ciało na czystej pościeli. Pocałowałam jak na pożegnanie w policzek. Jej twarz się śmiała tak jak każdego dnia.

 

-Dziękuję Ci- powiedziałam i podeszłam do otwartego okna- Teraz leć!

 

Za oknem przefrunęło stado szarych gołębi. Poleciały miedzy złotymi liśćmi. Uśmiechnęłam się do siebie.

 

          Świat nie zabrał mi przyjaciółki. Pozwolił mi spędzić z nią najlepsze chwile naszego życia. Aga pokazała, ze można pokochać śmierć i się jej nie bać. Nauczyła mnie żyć każda chwila. Żyć tak, jakby każdy dzień, był tym ostatnim.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
nobodyknowsme
Użytkownik - nobodyknowsme

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2008-12-12 15:29:52