Nowy wspanialszy świat

Autor: LKZelewski
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Nerwowo rozejrzałem się wokół. Nic. A dziewczyna była w takim szoku, że nawet się nie zorientowała. Stoczyłem z niej zwłoki. Nadal leżała nieruchomo. Była w szoku. Kurwa, pewnie pomyślała, że już skończył. Nawet w tych warunkach widziałem, że krwawiła z pochwy. Pewnie gwałcili ją wszyscy po kolei. I co ja mam z nią teraz zrobić? Nasłuchiwałem jeszcze przez chwilę. Żadnego nowego dźwięku. Nóż zamieniłem na pistolet i podszedłem do drugiej dziewczyny.

Natychmiast zrozumiałem, dlaczego nikt ich nie pilnował. Była przykuta kajdankami do jakiegoś kawałka stali wystającego ze ściany. Odwróciłem się. Pierwsza była wolna – zobaczyłem kajdanki wiszące obok niej. Pewnie ten sukinsyn rozkuł ją, żeby było mu wygodniej. Spojrzałem na niego. Leżał na plecach. Wyglądał tak, jak na to zasłużył: kretyński wyraz zalanej krwią twarzy i gacie ściągnięte do kolan.

Jak mam ją uwolnić? Przecież nie mogę… Kroki. I bełkotliwy głos z drugiego pomieszczenia:

- Władimir?

Kurwa! Kucnąłem przy dopiero zgwałconej dziewczynie. Pistolet wycelowałem w otwór drzwiowy.

 

05

„Dopierdolmy im. Takie jest moje zdanie. Ja idę z tobą, bo teraz to  już tych fiutów nienawidzę.” – Rogacz, wcześniej ps. „Drom”; żona zdradziła go, kiedy wyjechał na wojnę.

 

- Władimir?! – Facet stanął w drzwiach, zaczął coś mówić i zorientował się, że coś jest nie tak. Wystrzeliłem do niego kilka razy. Zupełnie inaczej niż na szkoleniu. Ugięły się pod nim kolana i upadł w wejściu. Nie miał broni. W uszach mi dzwoniło, ale usłyszałem krzyki.

- Wstawaj! – wrzasnąłem na dziewczynę. Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Pewnie myślała, że znowu będzie gwałt. Zacząłem ją szarpać, żeby wstała. Ruszała się powoli. Cholernie powoli.

- Wstawaj! Wypierdalaj stąd! – Chyba nie miało znaczenia, że nie znała polskiego. Była w szoku i równie dobrze mogłem mówić po marsjańsku. Zacząłem wypychać ją w stronę wyrwy w ścianie. Stała w bezruchu. Może myślała, że też ją zastrzelę, jak zamordowali tamtą pierwszą, kiedy uciekała. Zacząłem brutalnie wypychać ją w stronę wyjścia. Spojrzałem na przykutą do ściany dziewczynę. Patrzyła mi prosto w oczy. Musiałem ją zostawić.

Złapałem granat, który miałem w kieszeni kamizelki taktycznej. Odbezpieczyłem i wrzuciłem do pomieszczenia pełnego wrogów. Więcej krzyków, serie z kałasznikowów. Wybiegłem z budynku, złapałem zgwałconą dziewczynę za ramię i zacząłem biec. W środku rozległy się kolejne strzały. Wybuchł granat. Wrzaski. I więcej strzałów. Kaem Króla Disko!

Błyski rozświetlały ciemność, a huk odbijał się od drzew i ogłuszał. Moi ludzie otworzyli ogień w kierunku wroga. Ciągnąłem dziewczynę za sobą ignorując to, co dzieje się za moimi plecami.

- Szybciej! – wydyszałem. – Szybciej…

Była bosa, potknęła się i upadła. Schyliłem się, żeby pomóc. Zerknąłem w stronę naszych prześladowców. Przynajmniej kilku strzelało. Zabłysły światła jednego z ich samochodów. Chcieli nas ścigać. Jeśli nas oświetlą, będziemy jak kaczki na strzelnicy.

- Wstawaj, kurwa, wstawaj!

Niezdarnie ruszyła w stronę, w którą ją pchnąłem. Popędziłem za nią. I nagle upadłem.

Wyobraźcie sobie, że jesteście tak napompowani adrenaliną, że niemal wylewa się wam uszami. Napędza was tak, że nie czujecie zmęczenia, ani bólu. Pomimo strachu pozwala wam się skupić. Pozwala przezwyciężyć słabości. Zaczynacie wierzyć, że jesteście niezwyciężeni – a wtedy coś ścina was z nóg. Trafili was? Niemożliwe. Przecież nie czujecie bólu, nie rejestrujecie obrażeń. Nie mogli trafić. Niestety po chwili przychodzi odrętwienie. Dociera do was myśl, że może jednak was dopadli. W ciemności odnajdujecie ranę, na dłoni widzicie krew. W końcu szok mija i mózg dopuszcza rzeczywistość do waszej świadomości. Uczucie jest obezwładniające, jakby przeszywała was energia elektryczna. Nie możecie się ruszyć. Po chwili dociera do was, że z waszego gardła wydobywa się zwierzęcy wrzask.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
LKZelewski
Użytkownik - LKZelewski

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2020-07-13 21:42:22