ODLOT MOTYLA

Autor: elzka_s
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

ODLOT  MOTYLA

 

 

    Dzisiaj poszli z Małgorzatą nad jezioro. Stali na moście i patrzyli w zielono-granatową wodę. Wziął ją za rękę. Nie odsunęła, . Kochała go. Wiedział o tym. On też ją kochał, ale tak – ze strachem. Bał się o Małgorzatę i bał się jej. Ona wciąż przypominała mu motyla. Kolorowego, barwnego, bujającego się nad kwiatami. On tak nie potrafił. Chciał być z nią i zawsze trzymać ją za rękę. Kiedy czasem w nocy nie czuł jej ręki, budził się. Wtedy ona ujmowała jego dłoń  i delikatnie kładła ją sobie na piersiach. Spływał na niego błogi spokój, szczęście nieopisane, bezpieczeństwo nie do wyrażenia. Zasypiał. Budził się , kiedy ona jeszcze spała. Patrzył na nią z niedowierzaniem, ze jest jego i że tak ufnie śpi wtulona w jego ramię.

 

     Ale Małgorzata  zbudzona jego wzrokiem wstawała, śpiewając, myła się i ubierała. Gderała nieszkodliwie, nakazując mu zaścielić łóżko, przewietrzyć pokój, zaparzyć kawę. Sama robiła śniadanie w pośpiechu i nieoszczędnie. Ciągle śpiewała. Nie lubił jej śpiewu, bo wszyscy go lubili.

 

     Małgorzata często występowała publicznie. Tego też nie lubił. Wszyscy patrzyli na nią, oklaskiwali ją, cieszyli się nią jak tym barwnym motylem na łące. On pozostawał przeźroczysty. Jego nie było. Nie był nawet jej tłem. Po występie otaczali ją zwykle mężczyźni. Chwalili,  całowali po rękach,  obdarowywali kwiatami.

 Małgorzata zbierała to wszystko, szczęśliwa, zmęczona i szukała wzrokiem jego. Wtedy on zaczynał istnieć. Powracał. Upychał w samochodzie bukiety kwiatów, bombonierki, siadał obok Małgorzaty, zadowolony, że znowu ma ją na własność, ale nadąsany, że przez te chwile jej radości, jego nie było. Ona widocznie odbierała to inaczej. Pytała jak się mu podobał występ, opowiadała bez końca ile dostała braw i gratulacji. Gniewało go to. Nie odpowiadał. Siedział chmurny, zamyślony. Ujmowała go za rękę, jakby chciała przeprosić. Wyrywał jej swoją dłoń  spod jej palców.

 

-        Zazdrosny jesteś ? – pytała cicho.

 

Nie odpowiadał, tłamsił w sobie  przewalające się złe uczucia.

 

W domu układali w milczeniu kwiaty w wazonach. Małgorzata brała kąpiel, zakładała szlafrok..

 

-        Odezwij się – prosiła.

-        Co mam powiedzieć ? – pytał. - Zrobili to za mnie inni.

 

Wtedy płakała. Nie lubił tego. Wiedział, że z jego winy. Wiedział, że tak naprawdę śpiewała tylko dla niego, że czekała na jego uznanie. Jednak ten świat występów, owacji, jej nieustannej tremy, nie był jego światem. Złościło go zdenerwowanie Małgorzaty przed występem, złościły go te kwiaty i gratulacje. Wtedy ona należała do nich, do tłumu. Jej śpiew był aktem obnażania się przed  obcymi, kalania się w lepkim brudzie ich oddechów. Oni liczyli się wówczas dla Małgorzaty więcej niż on.

 Tak, to była zazdrość. Zdawał sobie z tego sprawę, ale nie umiał, nie potrafił z nią walczyć. Przeciwnie, rozsmakowywał się w niej coraz bardziej. Była mu potrzebna, żeby się zupełnie nie zatracić, ażeby ona – Małgorzata  jeszcze go zauważała.

 

    Pamięta, jak kiedyś podczas urlopu w górach siedzieli w malej knajpce. Było późne popołudnie. Goście zaczynali się dopiero schodzić. Parkiet był pusty. Z głośników płynęła łagodna muzyka. Poprosił, by zatańczyli.. Trzymał ją w ramionach, unoszoną przez tę muzykę. Był szczęśliwy. Nagle rytm się zmienił, stał się żywszy, usiedli. Sączyli wino z połyskujących kieliszków, trzymali się za ręce.

 

     I właśnie wtedy weszli ci dwaj mężczyźni. Usiedli nieopodal. Byli ubrani niedbale, nonszalancko, nowobogacko. Patrzyli na Małgorzatę, pożerali ją wzrokiem. Poprosił by zmieniła miejsce. Nieświadoma niczego, uczyniła to natychmiast.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
elzka_s
Użytkownik - elzka_s

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-11-30 17:16:41