Ona i on

Autor: habibi

Ona: Dziś będzie miły wieczór. Zawsze przed otwarciem sezonu idą z ojcem do Buddha Club. Zawsze od czasu, kiedy przez przypadek złapał ich deszcz na chodniku i weszli do środka. Oboje lubią to miejsce przywodzące im na myśl wspólne podróże. Je z ojcem kolację, śmieją się, niespiesznie wychodzą, ojciec jak zawsze obejmuje ją na koniec i całuje w czółko, podaje płaszcz. Robi tak od lat. Ona uwielbia tę jego kurtuazję. Chciałaby, żeby jej mężczyzna też taki był.

On: Po kilku tygodniach gonienia wspomnienia uśmiechu i najwspanialszego projektu, jaki przyszło mu realizować w życiu, umawia się w końcu na randkę. Buddha Club? Ależ sobie wymyśliła. Dlaczego się zgodził? Nie dość, że randka w ciemno, to jeszcze rachunek po jego stronie. Dobrze wiedział jaki. Był tam kiedyś na służbowej kolacji. Wchodzi. Tak, ma zamówiony stolik. Ooo, jest ona! Z kim? Dużo starszy mężczyzna obejmuje ją ramieniem i całuje w czoło. Ona z takim? Przecież mógłby być jej ojcem! Wstaje i wychodzi. Nie, nie ma ochoty poznawać dziś nikogo. Dzwoni i przeprasza. Nagle rozbolał go brzuch. Kiedy? Nie, jeszcze nie wie kiedy, zadzwoni.

Ona i on jadą dziś razem w windzie. Do pracy. Ona uśmiecha się bez słowa, on też. On wysiada na piątym piętrze. Ona zatrzymuje na nim wzrok. Jakby nieco dłużej niż pozwala biznesowa etykieta.

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy