Spotkanie z Meren-re cz.2

Autor: meren-re
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

- Wybierz trzy z nich - rzekła Kapłanka - obrazy, w których chciałbyś zamieszkać, przeniosę Cię tam, a kiedy powrócisz, jeśli powrócisz, zadam ci pytanie. Od twojej odpowiedzi zależeć będzie, czy twoja przyszłość zwiąże się z tym Miejscem. Wędrowiec wybrał je, zanim słowa Kapłanki Meren-re przebrzmiały w ciszy. Wybrane obrazy przemówiły do niego w języku jego wyobraźni. Gdy tylko jego myśli wypełnił pierwszy z nich, otoczenie zmieniło się, zniknęła Świątynia i Kapłanka. Stał na wprost wielkiej zwodzonej bramy potężnego zamku, otoczonego fosą i wrzosowiskiem. Niebo chyliło się ku zachodowi, nadając masywnym murom krwawej poświaty. Zafascynowany widokiem Wędrowiec ruszył mostem ku dziedzińcowi, na którym stała olbrzymia ludzka postać zakuta w czarną zbroję. Postać ta zdjęła hełm, ukazując swoje młode oblicze poznaczone bliznami, śladami walki. - Wiem, dlaczego tu jesteś, przybyszu, w moim świecie, świecie wewnątrz Miejsca. Zastanów się czy szukasz mocy i potęgi? Jeśli tak, tu je znajdziesz. Od dawna pożądałem siły, która pozwoliłaby bronić mi moich najbliższych, nie okazując słabości. Chciałem być silny i niepokonany dla tej, którą kocham. I taki teraz jestem. Ten zamek urządzony jest surowo i spartańsko, bo muszę być chłodny, zimny dla tych, którzy próbują nas skrzywdzić. Nie mogę pozwolić, by w moim sercu gościły wątpliwości czy łagodność. Jestem strażnikiem, a to jest moja strażnica, gdzie w najgłębszych komnatach ukryłem miłość, której bronię. Jeśli szukasz takiej mocy i potęgi, zostań ze mną - nauczę cię, jak zmienić swoje serce, by nie odczuwało słabości. - Usłyszałem dosyć, Kapłanko. Jakże mogę wyrzec się swoich słabości, które sprawiają, że odczuwam radość, bo wiem czym jest smutek? - szepnął cicho Wędrowiec zaciskając powieki – zabierz mnie w drugie miejsce. Gdy otworzył oczy, ujrzał wielką zalaną słońcem polanę, na której stało wielkie łoże, otoczone stołami uginającymi się od plam kolorów, wymyślnych potraw ledwie nadjedzonych, szlachetnych kamieni pokrytych kurzem, wymyślnych zabawek o nieodgadnionym przeznaczeniu. Wokół łoża rosły niezwykłej piękności rośliny, ale postać leżąca na nim miała twarz wyrażającą nieskończone znudzenie, ale kiedy tylko jej oczy ujrzały Wędrowca, rozpromieniły się dzikim blaskiem fascynacji. - Witaj podróżniku, jakaż niezwykła z ciebie postać. Podejdź bliżej, bym mógł cię dobrze obejrzeć. Wiesz czym jest to miejsce? To ogród skończonych rozkoszy. Sam nadałem mu tę nazwę, gdyż jest to miejsce, gdzie każda twoja fantazja, każde pragnienie,zachcianka czy pożądanie zostaje zaspokojone. Wystarczy, że pomyślę o tym, czego chcę, a pojawia się to natychmiast i sprawia, że sycę się tym do granic. Kiedy to następuję, mogę zapomnieć o tym, jak o wczorajszym nieciekawym dniu i zająć się szukaniem nowych doznań i zachcianek. Wiesz, przyglądając ci się dłużej, wydaje mi się, że nie jesteś wcale taki fascynujący, właściwie nudzisz mnie. Oczywiście jeśli chcesz, możesz zostać. Wiem, nie potrafisz sobie wyobrazi

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
O autorze
meren-re
Użytkownik - meren-re

O sobie samym: "..... piękno, jakiegokolwiek jest rodzaju na najwyższych swych szczytach niezmiennie pobudza czułe dusze do łez, tak iż melancholia jest najbardziej uprawnionym ze wszystkich tonów, jakie może mieć poezja....." E.A. Poe
Ostatnio widziany: 2018-02-27 18:05:39