reklama

Widmowe dzieci cz.2

Autor: EmnildaAmelberga
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

gromcy dobrze go rozumieli. Stracił rodziców i przyjaciół. Został sam bez żadnej odpowiedzi wyjaśniającej losy bliskich. Przemierzając ponownie las otulony mleczną zasłoną sami odczuwali ciężar niewiedzy. Przyszło im się zmierzyć z zagrożeniem, z którym do tej pory nie mieli do czynienia. Wytężali więc zmysły i szli ostrożnie naprzód, gotowi w każdej chwili stanąć do walki. Musieli zgładzić potwora i odkryć jak przywrócić wieś do poprzedniego stanu. Rozpiętość mgły wskazywała jednak na to, że to bitwa o cały Las Cieni.
Dźwięki cichły z każdym kolejnym krokiem. Po pewnym czasie zanikły zupełnie, a las zdawał się opuszczony. Grzmomir brnął przed siebie z marsową miną, mając w duchu nadzieję, że zdołają w końcu natrafić choćby na trop stwora. Przypomniał sobie wtedy jak Melaniusz wspominał, że po jego ofiarach nie pozostawał żaden ślad i to podsunęło mu rozwiązanie.
- Już tutaj był - wypowiedział swoją myśl na głos. - W ten sposób go nie znajdziemy.
Serafin i Dagna, idący kilka kroków przed nim, przystanęli i skierowali na niego zdumione spojrzenia.
- Skąd ten pomysł? - zapytał anioł.
- Źle na to patrzymy - zaczął wyjaśniać krasnolud, gdy całą trójką ruszyli dalej. - Chcemy go wytropić. Szukamy pozostawionych przez niego śladów, lecz ziemia wokół jest nietknięta. Czegoś jednak brakuje. Czegoś, co jeszcze niedawno bez problemu mogliśmy usłyszeć.
- Zwierzęta - wyszeptała Dagna.
Serafin westchnął i pokręcił głową z niedowierzaniem. Jak mogli to przegapić?
- Zapewne coś je spłoszyło. Obstawiam naszego potwora - powiedział krasnolud.
- Skoro tak to musi być gdzieś w pobliżu - zauważył Serafin - lub wszedł głębiej w las i czeka nas dłuższa wycieczka.
- Damy radę - stwierdził Grzmomir. Musimy tylko...
Głos krasnoluda raptem ucichł, a jego miejsce zastąpił głośny dźwięk ciała uderzającego o ziemię.
Grzmomir niczego nie zauważył. Niespodziewanie zahaczył o coś stopą i leżał teraz w mokrej trawie, przecierając twarz, do której przylgnęło trochę wilgotnej ziemi.
- Wszystko w porządku? - rozległ się tuż nad nim zatroskany głos Serafina.
- Na bogów - jęknęła Dagna, wyłaniając się zza anioła. Wpatrywała się w jakiś punkt za wyciągniętym na ziemi ciałem krasnoluda, zasłaniając usta z przejęcia. Urodziwa twarz nimfy zdradzała strach narastający w niej z każdą sekundą.
- Czy to jeden z nich? - Serafin powiódł wzrokiem za spojrzeniem Dagny i ruszył w tamtym kierunku. Krasnolud w tym czasie dźwignął się na nogi. Gdy się odwrócił zobaczył jak anioł klęka przy ciele. Leżało pośrodku leśnej drogi. Nieruchome, twarzą do dołu.
- Nie żyje? - zapytał.
Zapadła cisza, podczas której Serafin oglądał uważnie ciało. Odwrócił je na plecy. Ukazała im się twarz trzydziestoletniego mężczyzny, z gęstymi, rudymi lokami przetykanymi liśćmi i drobnymi gałązkami.
- Żyje. Śpi - odparł anioł krótko.
- Śpi? - niemal wykrzyknął z zaskoczenia Grzmomir, a Dagna odetchnęła z ulgą.
Serafin przytaknął na potwierdzenie swoich słów, po czym dodał:
- To nie wygląda jak zwykły sen. Ciało jest żywe, lecz prawie w ogóle nie wyczuwam jego ducha. Jakby znajdował się bardzo daleko stąd, ale ciągle był związany ze swoją fizyczną powłoką.
Dagna pokiwała ze zrozumieniem głową.
- Mam podobne odczucia co do miejsca, w którym stoimy. Wyraźnie czuć spadek energii życiowej. Życia jest tutaj coraz mniej, ciągle się oddala, lecz ta część lasu jeszcze całkowicie nieobumarła. Przypomina to stanie na granicy. Już czuć śmierć, lecz życie nadal jest w zasięgu ręki. Ten stan i na nas może mieć wpływ. Sama czuję się słabiej im dłużej tu przebywamy.
- Brzmi podobnie do działania śpiewu żniwiarza - zauważył Grzmomir, kierując pełne nadziei spojrzenie na Dagnę. Nimfa skrzywiła się na wspomnienie swojego przekleństwa. - Dasz radę powstrzymać bestię?
- Nie widzę w tym przypadku zbyt wielkiego podobieństwa - stwierdziła Dagna. - Żniwiarze zabieraj

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
EmnildaAmelberga
Użytkownik - EmnildaAmelberga

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2024-07-13 15:49:28