Zbrodnicza Powieść

Autor: go24
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

    Paweł obudził się w środku nocy. Zapalił nocną lampkę, nie zwracając uwagi na narzekanie śpiącej obok żony, wyjął z szuflady nocnej szafki papier i pióro. 
- Idź do kuchni – powiedziała zaspana Magda przewracając się na bok, głowę nakryła poduszką. Mężczyzna podniósł się i wyszedł z pokoju z uśmiechem na ustach. Domknął delikatnie drzwi, żeby już więcej nie denerwować żony. 

     Zaparzył kawę i usiadł przy stole. Zaczął opisywać sen, który dał mu natchnienie. Słowa zapełniały białe kartki. Czas płynął szybciej niż zwykle. Paweł nawet nie zwrócił uwagi, że za oknem widnieje. Nie zwracał również uwagi na żonę, która wstała i szykowała się do pracy, ani ośmioletniego synka jedzącego obok śniadanie. Był w transie, zawsze tak pisał. Zaczęło się kilkanaście lat temu, kiedy zamiast iść, jak co dzień do pracy do banku usiadł i opisał swój sen. Tak powstało jego pierwsze opowiadanie, wysłał je zaraz po napisaniu do kilku magazynów. Tylko jeden nie złożył mu propozycji. Rzucił pracę i zajął się pisaniem. Od tamtej pory napisał już dziewięć książek, każda była bestsellerem. Właśnie kończył dziesiątą. Nie wiedział skąd ma takie sny, albo kiedy nauczył się pisać. Nigdy o tym nie marzył, nie sądził również, że umie. W szkole proste wypracowanie sprawiało mu mnóstwo problemów, a tu jednego dnia budzi się i zostaje pisarzem. W chwilach, kiedy pisał czuł się częściowo jak narzędzie, był tylko pośrednikiem między snami, a piórem, ale zdawał sobie również sprawę, że gdyby nie on to sny by uleciały. Pisał, pisał i pisał. Nie zwracał uwagi na czas, nic go nie interesowało.

      Magda wróciła z pracy i zobaczyła Pawła siedzącego ciągle przy stole kuchennym ze stertą zapisanych kartek. Spojrzał na nią i kazał chwilę zaczekać. Dokończył ostatnie zdanie i z uśmiechem podszedł by ją pocałować.
- Skończyłem kolejną powieść – powiedział ciągle się uśmiechając – kolejny hit.
- Pewnie tak, kochanie, tylko czemu siedzisz cały dzień w pidżamie? Nie mogłeś oderwać się na chwilę i przebrać, albo chociaż umyć? – odpowiedziała z ironią.
- Nie mogłem. Jeżeli bym wstał to pomysł by uleciał i nie skończyłbym, może nigdy bym nie skończył. Idę teraz się ogarnąć? Co na obiad? I gdzie nasz syn? – odpowiadał podekscytowany.
- Moja mama go przywiezie. Dzwoniła, że ma jakąś sprawę, więc przyjedzie. – jeszcze raz spojrzała na męża stojącego w drzwiach - Na miłość boską, proszę, doprowadź się do porządku zanim przyjedzie. – powiedziała i poszła się przebrać.

ROK PÓŹNIEJ

     Wielkie studio telewizyjne, przez środek pomieszczenia biegnie rząd kabli podpiętych pod kamery na stojakach. Po jednej stronie siedzi publiczność, po drugiej znajduje się plan. Na czarnym skórzanym fotelu siedzi mężczyzna w średnim wieku, ubrany w wytworny garnitur. Naprzeciw niego na kanapie siedzi Paweł w dżinsach i czarnym podkoszulku. W tle widać powiększoną okładkę książki na wielkim ekranie. 
- Panie Kazimierski, to już dziesiąta pana powieść i do tego kolejny bestseller. Jak pan się czuje, jako najwybitniejszy pisarz naszych czasów? – prezenter uśmiechną się w kierunku gościa.
- Nie uważam się za kogoś wielkiego, robię to co potrafię. Każdy, kto ma choć trochę wyobraźni i żyłkę do pisania jest w stanie zrobić to co ja.
- Panie i panowie, nie dość, że wybitny to, jaki skromny. – nad kamerami zaświecił się wielki napis APLAUZ i cała publika zaczęła bić brawo i krzyczeć radośnie – Podobno opisuje pan swoje sny. Czy to prawda? 
- Tak, wszystkie moje dziełka tak powstają. – Paweł nerwowo się uśmiechnął przekręcając się na kanapie próbując zyskać chwilę na przemyślenie odpowiedzi – Czasami budzę się w nocy i wiem, że muszę zacząć pisać. Siadam więc i spisuję to co mi się śniło.
- Chciałbym mieć takie sny. – prezenter uśmiechnął się, przed publiką znowu rozbłysnął napis i zaczęła wiwat

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
go24
Użytkownik - go24

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-12-14 08:32:23