Terenówka Filipa została w Saszynie. To on miał przy sobie kluczyki.Po jego zniknięciu podniosła niezły alarm. Pół wsi go szukało, włącznie z proboszczem. Na nic. Jak kamień w wodę, jak to stwierdziła Gabichowa, której lamenty słyszeli chyba w sąsiedniej wsi.
Terenówka Filipa została w Saszynie. To on miał przy sobie kluczyki.Po jego zniknięciu podniosła niezły alarm. Pół wsi go szukało, włącznie z proboszczem. Na nic. Jak kamień w wodę, jak to stwierdziła Gabichowa, której lamenty słyszeli chyba w sąsiedniej wsi.
Książka: Wilcze ziele
Tagi: wieś, zniknięcie, alarm