Cytat autora Nadia Szagdaj Nadia Szagdaj, Grzegorz Filarowski
Cytat
Październikowy Berlin zdawał się jesienią jeszcze większy i bezkresny. Liście opadały z drzew, odsłaniając rozległe, proste, ciosane wręcz arterie. Ulice ciągnęły się po sam horyzont, a jazda samochodem trwała tu całe wieki. Były czyste, jakby co godzinę ktoś chodził i przecierał całe miasto przysłowiową szmatą. Wypucowane chodniki, elewacje, bruk…Można było jeść z ziemi.
Październikowy Berlin zdawał się jesienią jeszcze większy i bezkresny. Liście opadały z drzew, odsłaniając rozległe, proste, ciosane wręcz arterie. Ulice ciągnęły się po sam horyzont, a jazda samochodem trwała tu całe wieki. Były czyste, jakby co godzinę ktoś chodził i przecierał całe miasto przysłowiową szmatą. Wypucowane chodniki, elewacje, bruk…Można było jeść z ziemi.
Książka: RAK. Teraz gramy po mojemu
Tagi: październikowy Berlin, zdawał się jesienią, jeszcze większy, bezkresny, liście opadały z drzew, rozległe, proste, ciosane wręcz, atrerie, ulice ciągnęły się, po sam horyzont, jazda samochodem, całe wieki, były czyste, całe miasto, wypucowane chodniki, elewacje, bruk, jeść z ziemi